Polski tercet na boisku w Porto, liderzy ligi portugalskiej z 18. zwycięstwem

Polski tercet na boisku w Porto, liderzy ligi portugalskiej z 18. zwycięstwem
Polski tercet na boisku w Porto, liderzy ligi portugalskiej z 18. zwycięstwemFC Porto

W ulewny poniedziałek kibice Porto po raz pierwszy oglądali na boisku wszystkich trzech polskich piłkarzy. Bardziej od narodowości zawodników cieszyły ich jednak trzy gole, jakie "Smoki" dopisały do swojego konta. A propos konta - to już 15. czyste konto obrony Porto, które na 40 goli zdobytych ma tylko cztery stracone.

Po porażce Bayernu w weekend, Porto pozostaje jednym z już tylko siedmiu klubów w Europie, które wciąż nie zaznały ligowej porażki. A ponieważ Sporting i Benfica wygrały swoje mecze w 19. kolejce rozgrywek, „Smoki” Francesco Fariolego musiały w poniedziałek zrobić to samo.

Sprawdź szczegóły meczu Porto – Gil Vicente

Składy i oceny za mecz Porto - Gil Vicente
Składy i oceny za mecz Porto - Gil VicenteFlashscore

Grając na swoim stadionie z nominalnie znacznie słabszą drużyną, najlepsza drużyna ligi portugalskiej musiała udowodnić, że czwartkowe męczarnie w Pilźnie były tylko wypadkiem przy pracy. Już po dwóch minutach sygnał do ataku dał z dystansu Borja Sainz, lecz pierwsza salwa meczu była niecelna. Niecałe 10 minut później Jakub Kiwior rozpoczął akcję, po której Sainz umieścił piłkę w bramce, ale z gola nie mógł się cieszyć. Nie tylko uderzał na raty, ale już przy pierwszej próbie był na spalonym, więc i dobitka przepadła.

Nie minął nawet kwadrans, a goście pokazali, że też mają czym postraszyć: w 15. minucie na bramkę uderzał Santi Garcia. Parę minut później swoje podejście miał Tidjany Toure, zatrzymany kolanem przez obrońcę. Gospodarzom nie szło, a po 20 minutach nieprzyjemne obrazki oglądali fani reprezentacji Polski: Jan Bednarek padł po walce o piłce i dopiero po chwili wrócił do gry.

W ostatnim kwadransie pierwszej połowy Porto ponownie nacierało. Zaczęło się od przechwytu Kiwiora i akcji z 31. minuty, w której ani Samu Aghehowa, ani Sainz nie zdołali złożyć się do strzału. Dwie minuty później Gabri Veiga uderzał z 10 metrów, a tylko rykoszet uratował gości. Moment potem doszło do przełomu: Murilo de Souza faulował Samu w polu karnym, a ten sam wykonał karę: niski strzał pod słupek dał prowadzenie do przerwy.

Druga połowa kompletnie nie chciała się ułożyć gospodarzom. Ulewny deszcz towarzyszący meczowi od początku nie zrażał gości, którzy byli o włos od wyrównania. W 67. minucie Luis Esteves z rzutu wolnego huknął w górną część słupka bramki Diogo Costy. To dodało animuszu gościom, zanim odebrał go niefortunny zmiennik: sekundy po wejściu na boisko Martin Fernandez wyleciał z czerwoną kartką za wejście butem w klatkę piersiową Thiago Silvy.

W tej sytuacji Porto miało już otwartą drogę do zwycięstwa, a wyższy bieg wrzucił Martin Fernandes. Jego uderzenie z grubo ponad 20 metrów otworzyło ostatni kwadrans golem nr 2. Piłka przekradła się między obrońcami i zmyliła Daniela Figueirę. Tuż po celebracji gola swoje 15 minut otrzymał Oskar Pietuszewski, który zadebiutował na Estadio do Dragao

Choć 17-latek chciał pokazać się przed własną widownią, to nie on błyszczał w kolejnych minutach. W 83. minucie Kiwior oddał strzał, który po rykoszecie wyszedł na rzut rożny. W siatce piłkę ponownie umieścił dopiero William Gomes, który zamknął losy meczu w 86. minucie. Gil Vicente liczyło jeszcze na bramkę honorową w 89. minucie, gdy wprowadzony moment wcześniej Bermejo wymusił świetną interwencję Diogo Costy. Cztery doliczone minuty minęły pod dyktando miejscowych, którzy świętowali 18. wygraną na 19 meczów!

Statystyki meczu Porto - Gil Vicente
Statystyki meczu Porto - Gil VicenteOpta by Stats Perform
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen