Dro Fernandez (18 lat) wydaje się już zdecydowany co do swojej przyszłości. Jak informowano wcześniej, pomocnik uznał, że trwanie w Barcelonie mogłoby zahamować jego rozwój z powodu braku minut na boisku. Po osiągnięciu pełnoletności kilka dni temu piłkarz zamierza opłacić klauzulę wykupu w wysokości sześciu milionów euro, aby odejść z klubu.
Choć wydawało się, że kolejnym krokiem młodego zawodnika będzie Premier League, Paris Saint-Germain wkroczyło do gry i przesądził o jego przyszłości.
Włoski dziennikarz Fabrizio Romano potwierdził w niedzielę nad ranem, że obie strony osiągnęły już ustne porozumienie. "Paris Saint-Germain ma sfinalizować oficjalnie umowę z Dro i jego agentem, Ivanem de la Peną, do przyszłego tygodnia" – przekazał Romano.
Kluczowym czynnikiem okazała się obecność Luisa Enrique na ławce trenerskiej Paryżan. To, że hiszpański szkoleniowiec ma bogatą przeszłość w Barcelonie, miało ogromne znaczenie. Zawodnikowi bardzo odpowiada perspektywa pracy pod jego wodzą i docenia styl gry proponowany przez trenera.
Podjęcie wyzwania w najlepszym obecnie klubie Europy nie będzie dla Dro łatwe. W tym sezonie zanotował zaledwie pięć występów w Barcelonie. Mimo to uważa, że w Paryżu ma większe szanse na grę w podstawowym składzie niż na Camp Nou.
Podczas sobotniej konferencji prasowej trener Barcelony, Hansi Flick, skierował ważny przekaz do wszystkich zawodników akademii La Masia. "Chcę powiedzieć piłkarzom z La Masia: jesteśmy Barcą. Tutaj możecie się rozwijać, trenować z najlepszymi i liczyć na nasze pełne wsparcie. Jeśli chcecie grać dla Barcy, róbcie to z całego serca. Musicie żyć dla barw Barcelony. Całej reszty NIE CHCĘ" – podkreślił niemiecki szkoleniowiec.
