W pierwszej połowie żadna z drużyn nie potrafiła przejąć inicjatywy, ale to znad morza goście stworzyli groźniejsze sytuacje. Mohamed Ali-Cho po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zgrał piłkę głową do Kaila Boudache'a w polu bramkowym. Ten nie wykorzystał jednak tej okazji, posyłając piłkę nad poprzeczką.
Sprawdź szczegóły meczu Lyon - Nicea
Ali-Cho ponownie był aktywny, kiedy zagrał do Sofiane'a Diopa, ale i tym razem szansa została zmarnowana, bo Clinton Mata zdążył wrócić i zablokować strzał.
Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bez bramek, Lyon zadał cios. Pavel Sulc świetnie utrzymał się przy piłce, czekając na wsparcie do wyprowadzenia kontrataku. Abner dośrodkował, Sulc zgrał piłkę głową do Corentina Tolisso, a kapitan pokonał Maxime'a Dupe, dając gospodarzom prowadzenie tuż przed przerwą.
Nicea na początku drugiej połowy miała tzw. "pół szansy" po strzale Toma Loucheta z pola karnego. Jego uderzenie zostało jednak zablokowane przez mur białych koszulek.
Lyon w drugiej połowie prezentował się znacznie pewniej i w 65. minucie podwyższył prowadzenie po kolejnej dobrej akcji Sulca. Tym razem czeski pomocnik ograł rywala i ruszył w kierunku pola karnego Nicei, gdzie Charles Vanhoutte nie zdołał wybić piłki, a Noah Nartey wykazał się dużą cierpliwością, znalazł sobie miejsce i pokonał Dupe.
Les Aiglons nie potrafili już narzucić takiego tempa jak w pierwszej połowie, oddając po przerwie tylko dwa strzały. Gospodarze spokojnie kontrolowali przebieg meczu do końca.
Dzięki temu zwycięstwu Les Gones zachowują czwarte czyste konto w ostatnich pięciu domowych meczach ligowych i samodzielnie zajmują trzecie miejsce po porażce Marsylii. Nice natomiast pozostaje na 14. pozycji – sześć punktów nad strefą spadkową – i ma na koncie drugą najwyższą liczbę straconych bramek (40).

