Choć na Johan Cruijff ArenA spotkały się dwie czołowe drużyny Europy, to pierwsze minuty mijały w bardzo nienachalnym rytmie. Atmosferze sparingu sprzyjała cisza na widowni, choć trybuny były pełne do ostatniego miejsca. Grali przeciwko sobie nie tylko dwaj finaliści mundialu, ale też zespoły niepokonane od października 2024 roku.
Sprawdź szczegóły meczu Holandia – Norwegia

Dopiero po 10 minutach temperatura zdecydowanie wzrosła: świetna akcja Norwegów od obrony pod pole karne Holandii zaskoczyła gospodarzy, jednak Schjelderup zepsuł przedostatni kontakt i ten okazał się jednak ostatnim. Oranje ruszyli do kontry, ale chytra próba Gakpo została zablokowana przez defensora.
O ile przed bramką instynkt go nie zawodził, o tyle w rozegraniu Gakpo wydawał się gubić rytm gry drużyny, o co miał do niego pretensje Van Dijk. Nie było więc mowy o objęciu prowadzenia, a po chwili trzeba było odrabiać straty. Wspomniany już Andreas Schjelderup podszedł w 24. minucie z lewej pod pole karne, obtańczył z piłką pasywnego Dumfriesa, a po minięciu podwinął piłkę pod dalszy słupek obok Koopmeinersa, pakując ją do siatki.
Jeśli na stadionie mogło być jeszcze ciszej, to właśnie taki wpływ miała bramka Norwegii. Do tego momentu Holandia wyglądała na nierozgrzaną, ale pod presją wyniku wrzuciła wyższy bieg. W 29. minucie Gakpo był bliski szczęścia, a kolejną jego próbę Nyland gasił na raty. Parę minut później zawodnik Liverpoolu wypuścił Van de Vena pod linię końcową, a ten dograł przed bramkę do Malena i zmusił Nylanda do świetnej parady na małej przestrzeni.
Moment później Gakpo próbował ponownie znaleźć kolegę. Padło na Reijndersa, który został zablokowany. Efektem były dwa rzuty rożne, a ten drugi wreszcie ożywił widownię. Koopmeiners wrzucił piłkę na głowę rosłego Van Dijka, a ten z główki huknął nie do obrony. Szansę na błyskawiczną odpowiedź miał jeszcze Schjelderup zablokowany przez defensorów.
Do przerwy Holendrzy wydawali się trzymać inicjatywę, lecz schodzili bez prowadzenia. Za to druga połowa okazała się zaskakująco jednostronna. Norwegowie wyszli jakby w letargu i zaspali przy akcji z 51. minuty. Dumfries zza prawej krawędzi pola karnego dograł do kompletnie zapomnianego Reijndersa na wprost bramki. Nyland rzucił się przed siebie, ale rywal zmieścił mu piłkę pod pachą na 2:1.
Niewiele brakło, a Oranje doszliby do kolejnej świetnej okazji trzy minuty później. Piłkę do Gakpo przeciął czujnie Nyland, ale Wikingowie nie dawali żadnych sygnałów, że jeszcze wrócą do gry. Z trudem przychodziło im powstrzymywanie Holendrów, choć ci też nie narzucali szczególnie trudnych warunków.
Mnożące się straty uśpiły widownię, a mnogość zmian kazała zapomnieć o płynności w grze. Nawet doliczony czas nie przyniósł ożywienia i mecz zakończył się wynikiem 2:1, który przerywa serię 12 meczów bez porażki Norge. Dla Holendrów mecz nr 13 okazał się szczęśliwy, ich passa trwa.

