Anfield wypełniło się kibicami mimo przerwy reprezentacyjnej, by oglądać plejadę gwiazd w zespołach Liverpoolu i Borussii Dortmund. Gwiazdy co prawda lekko się pomarszczyły i w niektórych przypadkach nabrały szlachetnych kilogramów, ale zafundowały kibicom widowisko z czterema bramkami.

Od pierwszej minuty w sobotnim charytatywnym meczu legend LFC i BVB zagrali Jerzy Dudek, Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek, choć tylko ten ostatni ma świeże wspomnienia z boiska, zagrawszy ostatni mecz niecałe pół roku temu.
Duet z Borussii nie mógł zaliczyć swojego występu do szczególnie udanych, bowiem niemiecki zespół w pierwszej połowie dał się dwukrotnie pokonać. Pierwszy gol przyszedł tuż po upływie piątej minuty, gdy nieudane wyprowadzenie piłki z pola karnego oddało ją gospodarzom, a Thiago Alcantara poprowadził szarżę, kończąc atak podcinką z bardzo ostrego kąta.
Liverpool podwoił prowadzenie na 10 minut przed przerwą, tym razem za sprawą cudownego uderzenia Jaya Spearinga pod poprzeczkę. Piszczek próbował wyskoczyć do bloku, ale strzelec wybrał okienko zamiast odsłoniętego światła bramki i wstrzelił się.
Zadowolony może być Jerzy Dudek. 53-latek rozegrał 45 minut na zero z tyłu, a po zmianie na Pepe Reinę Liverpool pozwolił BVB wrócić do meczu. Po godzinie zaspał jeden z obrońców, umożliwiając daleki przerzut do Mohameda Zidana, który sam na sam nie miał problemu z pokonaniem Reiny.
Powrót gości zakończył się po 80 minutach, gdy jeden z najmłodszych na boisku, 33-letni Moritz Leitner miękko wkręcił piłkę w pole karne, a głową wykończył 52-letni wieżowiec Jan Koller.
Oczywiście wynik 2:2 to kwestia zupełnie poboczna w meczu, który miał przede wszystkim wygenerować przychody dla LFC Foundation, charytatywnej fundacji klubu piłkarskiego.
Anfield wypełniło się dość szczelnie w niższych partiach trybun, jedynie górne sektory głównej trybuny wyraźnie w tej kwestii odstawały. Przez cały mecz fani byli także zachęcani do wpłat, a dodatkowe przychody wygenerowała transmisja w niemieckiej telewizji Sky.
