Bilans dotychczasowych 48 występów Polaków na tym obiekcie, który od 2021 roku dodatkowo nosi imię legendarnego trenera Kazimierza Górskiego, to 28 zwycięstw, 13 remisów i siedem porażek. Bramki: 101-43.
Piłkarska inauguracja głównej polskiej areny mistrzostw Europy 2012, która powstała w miejscu słynnego w PRL Stadionu Dziesięciolecia, miała miejsce 29 lutego tamtego roku, a zespół prowadzony wówczas przez Franciszka Smudę zremisował z Portugalią 0:0.
Później na PGE Narodowym gościło jeszcze 35 różnych zespołów narodowych. Ta liczba się nie zmieni, gdyż Albania wystąpiła już na nim, nawet dwa razy, a w czwartek zostanie drugą zagraniczną drużyną - po Szkocji, która będzie rywalem biało-czerwonych po raz trzeci.
Dwóch dotychczasowych wizyt na tym stadionie albańskie "Orły" nie będą wspominać zbyt miło.
2 września 2021 w spotkaniu eliminacji mistrzostw świata przegrali 1:4, po bramkach Roberta Lewandowskiego, Adama Buksy, Grzegorza Krychowiaka i Karola Linettego. Z kolei półtora roku później, na początku kwalifikacji Euro 2024, ulegli 0:1, a "złotego" gola zdobył Karol Świderski. Z tych piłkarzy tylko ten ostatni i Lewandowski mają szansę pojawić się na boisku w czwartek.
Szkocja, która jako jedyna ma za sobą trzy spotkania na PGE Narodowym, nie doznała na nim porażki. Co więcej, jako jedyna dwukrotnie wygrała - najpierw towarzysko 1:0 w marcu 2014, a w listopadzie 2024 - 2:1, co oznaczało spadek zespołu Polski do niższej dywizji Ligi Narodów.
Poza Szkocją i Albanią, więcej niż raz na warszawskim obiekcie grało jeszcze dziewięć ekip: Portugalia, Niemcy, Czarnogóra, Anglia, San Marino, Łotwa, Ukraina, Litwa i Holandia.
Z kolei oprócz Szkocji, która dokonała tego dwukrotnie, stołeczny stadion "zdobyły" ekipy Ukrainy, Węgier, Belgii, Holandii i Portugalii.
Ukraińcy uczynili to jako pierwsi, gdyż w marcu 2013 w eliminacjach MŚ zwyciężyli 3:1. Od marca 2014, po pierwszej porażce ze Szkocją, przez siedem i pół roku biało-czerwoni szczycili się passą bez przegranej na reprezentacyjnej arenie, którą "odczarowali" dopiero 15 listopada 2021 Węgrzy, wygrywając w kwalifikacjach mundialu 2:1. "Za ciosem" poszli Belgowie, którzy w czerwcu 2022 zwyciężyli w stolicy 1:0 w meczu Ligi Narodów, a trzy miesiące później ich wyczyn skopiowali Holendrzy (2:0). Kolejnej porażki na tym obiekcie Polacy doznali w październiku 2024 z Portugalczykami (1:3) w Lidze Narodów.
Remisami, oprócz premierowego 0:0 z Cristiano Ronaldo i spółką, zakończyły się m.in. dwa występy w turnieju finałowym ME - z Grecją i Rosją po 1:1. Ten pierwszy zapamiętano głównie z racji czerwonej kartki Wojciecha Szczęsnego i obronionego karnego przez Przemysława Tytonia, który go zastąpił, a drugi utkwił w pamięci ze względu na pięknego gola Jakuba Błaszczykowskiego.
Jesień 2012 roku przyniosła dwie kolejne nierozstrzygnięte potyczki, ale już w kwalifikacjach mistrzostw świata 2014 - z Anglią i Czarnogórą po 1:1.
Zwłaszcza ta pierwsza na stałe zapisała się w historii obiektu. Miała się rozpocząć 16 października 2012 o godz. 21, ale po obfitych opadach deszczu boisko było nasiąknięte wodą, a w kilku miejscach powstały olbrzymie kałuże. Sędziowie po trzykrotnej wizytacji murawy wraz z delegatem technicznym FIFA uznali, że spotkanie w takich warunkach nie może się odbyć i zdecydowali o przełożeniu go następny dzień. Na organizatorach i władzach PZPN suchej nitki - nomen omen - nie zostawili kibice. "Kpina, wstyd, skandal, żenada" - to najdelikatniejsze sformułowania. Błyskawicznie sytuacja stała się też przedmiotem internetowych memów, a określenie "Basen Narodowy" na długo przylgnęło do stołecznego obiektu.
Następnego dnia mecz odbył się bez przeszkód - 47 tysięcy kibiców złość na pogodę i organizatorów zostawiło w domu, tworząc wspaniałą atmosferę, a polscy piłkarze nie dali się pokonać faworyzowanemu rywalowi.
Kolejne historyczne wydarzenie miało miejsce w październiku 2014, kiedy pierwszą z dwóch wizyt na PGE Narodowym złożyli Niemcy. Świeżo po ich triumfie w mundialu w Brazylii ulegli Polakom pod wodzą trenera Adama Nawałki w eliminacjach mistrzostw Europy 0:2. Była to pierwsza wiktoria biało-czerwonych nad tym rywalem. Czterokrotni mistrzowie świata przegrali na reprezentacyjnym obiekcie także w czerwcu 2023, gdy w meczu towarzyskim kadra prowadzona przez Portugalczyka Fernando Santosa zwyciężyła 1:0 po pierwszym w zespole narodowym trafieniu Jakuba Kiwiora.
Na flagowym obiekcie polskiego futbolu dwukrotnie przegrały też, poza czwartkowym przeciwnikiem, drużyny San Marino, Łotwy i Litwy, a po jednej porażce doznały RPA, Gruzja, Gibraltar, Irlandia, Islandia, Dania, Armenia, Rumunia, Kazachstan, Czarnogóra, Izrael, Macedonia Północna, Słowenia, Wyspy Owcze, Estonia, Ukraina, Turcja i Malta.
"Królem" Narodowego pozostaje Robert Lewandowski, który zdobył na nim pierwszą bramkę, a później jeszcze 30-krotnie pokonał bramkarzy rywali. Po siedem goli uzbierali Arkadiusz Milik i Karol Świderski.
