Były reprezentant Polski nie miał wątpliwości, że we wtorek Polacy zagrali najlepsze spotkanie od meczu z Francją na mistrzostwach świata w Katarze przed czterema laty.
"Muszę naprawdę pochwalić młodszych kolegów. W tym meczu była jakość, walka, zaangażowanie, zabrakło tylko trochę szczęścia, które dopisało nam w poprzednim barażu ze Szwedami czy choćby w ostatnio z Albanią. Futbol to gra epizodów. Wielka szkoda" - stwierdził.
Srebrny medalista igrzysk olimpijskich z Barcelony docenił przede wszystkim postawę biało-czerwonych w ofensywnie.
"Nasze bramki były naprawdę wypracowane. Nic nam nie zostało podarowane, Szwedzi strzelali gole po naszych błędach. Nie były one może wielkie, ale przytrafiły się. Mam drobny żal, że Nicola Zalewski przy pierwszym golu nie przebiegł z piłką dziesięć metrów więcej i nie odholował jej na aut, że Jakub Kiwior przy trzeciej bramce dał się ograć w miejscu. Co innego, gdyby rywal był w pełnym biegu, ale nie dajmy się zwariować. Na boisku był też przeciwnik, nie da się zagrać meczu bezbłędnie" - zauważył.
Koźmiński chwalił też trenera Jana Urbana za pomysł na to spotkanie.
"Miałem obawy czy środek pola bez typowego defensywnego pomocnika z Sebastianem Szymańskim i Piotrem Zielińskim to dobre rozwiązanie. Czy postawienie na Przemysława Wiśniewskiego to odpowiedni wybór. Boisko pokazało jednak, że trener miał rację. Wiśniewski, choć to chimeryczny piłkarz, rozegrał dobry mecz. Nie ma o co przyczepić się do Szymańskiego czy Zielińskiego" - uzasadnił.
Prezes PZPN Cezary Kulesza poinformował, że trener Urban, mimo porażki zachowa swoje stanowisko. Koźmiński nie ma wątpliwości, że to dobra decyzja.
"Trener Urban poukładał grę naszej reprezentacji. W kadrze jest spokój, nie słychać o jakiś konfliktach. Mamy drużynę, potrzeba więc kontynuacji" - stwierdził.
Były wiceprezes PZPN przyznaje, że reprezentacja teraz może wpaść w lekki "dołek", bo czeka nas wymiana pokoleniowa, nie wiadomo czy nadal będzie można liczyć na Roberta Lewandowskiego.
"Nie jedziemy na mistrzostwa świata, jesteśmy w drugiej dywizji Ligi Narodów, spadniemy w rankingu. Tego można się było spodziewać, bo przecież te eliminacje, a zwłaszcza ich pierwsza część, były bardzo słabe w naszym wykonaniu, ale pojawiało się wielu młodych, zdolnych piłkarzy i jest na czym budować przyszłość" - podsumował Koźmiński.
