Obie strony zostały dotknięte kontuzjami przed meczem w hiszpańskiej Walencji, a nieobecność Alexandra Isaka sprawiła, że Gyokeres został wybrany na lidera szwedzkiej kadry.
Napastnikowi nie udało się strzelić gola w fatalnym występie Blagult w grupie B kwalifikacji do MŚ, ponieważ Szwecja nie zdołała odnotować zwycięstwa w sześciu meczach, co spowodowało zwolnienie Jona Dahla Tomassona i zastąpienie go Potterem przed dwoma ostatnimi meczami.
Gyokeres strzelił jednak dziewięć razy w sześciu meczach, gdy Szwecja wygrała swoją grupę Ligi Narodów UEFA w 2024 roku.
Presja będzie spoczywać na 27-latku, ponieważ Szwecja chce wrócić na mistrzostwa świata po tym, jak cztery lata temu przegapiła turniej w Katarze, ale presja nie jest czymś, co go martwi, jak powiedział mediom przed meczem.
"Nie myślę o tym zbyt wiele. Kiedy grasz w tak wielu ważnych meczach, skupiasz się na tym, by dać z siebie wszystko. Jako napastnik zawsze chcesz strzelać gole".
Zdobywanie bramek może być na wagę złota w półfinale, w którym tak wiele zależy od meczu z drużyną sklasyfikowaną 12 miejsc wyżej w rankingu FIFA niż ekipa Pottera.
"Ten mecz jest niezwykle ważny. To trudny mecz. Może to być mecz, w którym nie stworzymy zbyt wielu szans" - powiedział Gyokeres.
Były zawodnik Sportingu po raz pierwszy zagra pod wodzą Pottera, po tym jak kontuzja wykluczyła go z dwóch listopadowych spotkań, i już poczuł inną atmosferę od swoich ostatnich występów w październiku.
"Jest bardziej pozytywna, ale oczywiście od tego czasu minęło kilka miesięcy. Staraliśmy się zostawić to za sobą i skupić się na tym meczu, który mamy tutaj i miejmy nadzieję na kolejnym w Sztokholmie za kilka dni", powiedział, odnosząc się do potencjalnego finału play-off z Polską lub Albanią we wtorek 31 marca.
"Z Grahamem i wszystkimi innymi nowymi członkami sztabu trenerskiego jest inaczej. Łatwiej jest zostawić za sobą mecze z zeszłej jesieni. Poza tym mamy duże szanse na awans do mistrzostw świata" - dodał.
