Infantino, obecny szef FIFA, od dawna mierzy się z krytyką swoich działań, w tym z nieudaną próbą sprzedaży prywatnym inwestorom praw marketingowych do mistrzostw świata. Wielu krytyków bezskutecznie szukało jednak silnego kontrkandydata, który byłby w stanie mu się przeciwstawić. Vega wierzy, że właśnie teraz nadszedł właściwy moment na zmianę i powrót do stabilnego zarządzania światowym futbolem.
Kandydujący działacz podkreślił, że jego głównym celem jest zjednoczenie podzielonego środowiska i unowocześnienie futbolu z myślą o XXI wieku. Jego zdaniem światowa organizacja potrzebuje gruntownego oczyszczenia. "Kandyduję, aby ponownie zjednoczyć globalną rodzinę futbolu, przeprowadzić prawdziwą i trwałą reformę, zmodernizować FIFA oraz przywrócić stabilność i zaufanie, których nasza gra tak bardzo potrzebuje" - powiedział Vega.
Były obrońca już wcześniej próbował ubiegać się o to stanowisko, ale w 2019 roku nie zdołał uzyskać poparcia nawet pięciu zrzeszonych federacji. W swoim najnowszym oświadczeniu przypomniał, że futbol nie należy do działaczy, lecz przede wszystkim do kibiców i samych piłkarzy. "Futbol nie należy do prezydentów ani federacji. To gra ludzi i należy do wszystkich - od dzieci po miliardy kibiców" - powiedział w swoim wystąpieniu.
Podczas ostrego wystąpienia poddał również zdecydowanej krytyce obecne władze za wywoływanie niepotrzebnych konfliktów i osłabianie ogólnego zaufania do międzynarodowej federacji. Jego zdaniem obecni działacze demoralizują futbol. "Napędzane ego walki we władzach futbolu nie mogą szkodzić tym, którzy są najważniejsi, czyli piłkarzom, trenerom i kibicom na całym świecie. Oni nie są winni tym konfliktom. Zasługują na coś lepszego" - dodał Vega.
Były reprezentant Szwajcarii w trakcie bogatej kariery piłkarskiej występował nie tylko w Cagliari i Tottenhamie, lecz także w Grasshoppers, Celticu, Watfordzie i Creteil. W narodowych barwach rozegrał 23 mecze i strzelił 2 gole. Czy tym razem zdoła zdobyć wystarczające poparcie w poszczególnych federacjach kontynentalnych i realnie zagrozić pozycji Infantino, pokażą dopiero nadchodzące tygodnie.
