Norwegowie domagają się zbadania okoliczności, w jakich Trump otrzymał od FIFA w 2025 roku nowo ustanowioną Nagrodę Pokoju, a także sytuacji, w której podczas letnich MŚ ułaskawiono amerykańskiego napastnika Folarina Baloguna po wyrzuceniu z boiska w poprzednim meczu. FIFA anulowała wówczas, po interwencji Trumpa, automatyczną karę dla zawodnika reprezentacji gospodarzy.
Norweski związek domaga się również zbadania roli Infantino w "martwym" już projekcie sprzedaży prywatnym inwestorom części praw do MŚ. W tym przypadku również pojawia się nazwisko Trumpa, gdyż chodziło o inwestorów powiązanych z jego rodziną. Konkretnie o 20% praw do MŚ za 4,2 miliarda dolarów. Po fali krytyki szef FIFA ostatecznie wycofał się z tego planu.
"Sens tych dochodzeń jest prosty – ujawnić fakty i zapewnić wyciągnięcie konsekwencji zgodnie z przepisami FIFA. Gdy pojawiają się poważne pytania, trzeba je zbadać niezależnie i w przejrzysty sposób" – agencja SID zacytowała prezes norweskiego związku Lise Klaveness.
Jej zdaniem oba zawiadomienia należy rozpatrywać osobno: "Razem rodzą jednak pytanie – czy doszło do nadużycia funkcji, autorytetu lub wpływów FIFA i czy mechanizmy ochronne, które miały temu zapobiec, działały prawidłowo?".
Norwegowie należą do najbardziej aktywnych przeciwników obecnego szefa FIFA. Infantino spotkał się jednak z powszechną krytyką w "sprawie Baloguna", a jego próby dalszej komercjalizacji futbolu napotkały opór kilku związków i organizacji, na czele z UEFA, która groziła nawet bojkotem mistrzostw. Kilka europejskich federacji publicznie wycofało poparcie dla reelekcji Infantino.
Szwajcarski działacz zamierza mimo to ponownie kandydować w przyszłym roku. Na 15 października FIFA zaplanowała kongres, podczas którego na wniosek opozycji Infantino mają zostać omówione krytykowane punkty.
