Jan Urban dla Flashscore: o efektywności Lewandowskiego, trio z Porto i przyszłości kadry (cz. 2.)

Jan Urban dla Flashscore: o efektywności Lewandowskiego, trio z Porto i przyszłości kadry
Jan Urban dla Flashscore: o efektywności Lewandowskiego, trio z Porto i przyszłości kadryLeszek Szymanski / EPA / Profimedia

Zaczął od sprzątania po kryzysie wizerunkowym reprezentacji, teraz Jan Urban przygotowuje się do największego wyzwania: marcowych baraży. W rozmowie z Flashscore mówi o roli Roberta Lewandowskiego, sukcesie polskiego tercetu w Porto, a także o talentach pukających do drzwi kadry narodowej.

Jan Urban o początkach w Hiszpanii i golach na Bernabeu - sprawdź pierwszą część wywiadu

Przejdźmy do reprezentacji Polski. Co było dla ciebie najważniejszym zadaniem? Takim pierwszym, kiedy objąłeś reprezentację? Było sporo do "posprzątania".

Wszyscy mówili o tym sprzątaniu bardzo, bardzo dużo i ja się tym za bardzo nie przejmowałem. Miałem od razu w głowie myśl, o której wspominałem już na pierwszej konferencji prasowej jako selekcjoner. Że oczywiście będę chciał z zainteresowanymi porozmawiać osobiście i tak się stało, rozmawiałem z nimi. Ten plan, który sobie założyłem… wszyscy na to się zgodzili. Wiedziałem, że Robert chce wrócić do reprezentacji. Mimo tego, że nie rozmawiałem z nim, to nie wyobrażałem sobie, żeby nie wrócił. No kurczę, zaskoczyłby nie tylko mnie, gdyby powiedział, że kończy w reprezentacji.

Zaskoczyłby 40 milionów Polaków...

Na pewno tak. I dla mnie to nie był największy problem do rozwiązania. Chciałem go rozwiązać przed pierwszym zgrupowaniem, żeby na zgrupowaniu nikt o tej sytuacji już nie mówił. I rzeczywiście tak się stało, to się udało naprawdę bardzo dobrze. Największym problemem dla nas była selekcja. I mówię dla nas, bo tutaj pracuje cały sztab. Przejąłem reprezentację w okresie przygotowawczym dla wielu europejskich lig.

Jeździliśmy nawet na niektóre mecze towarzyskie, żeby zobaczyć zawodnika, który jest do dyspozycji. I najbardziej nas przerażało to, że wielu z nich nie grało w swoich klubach. To był duży problem. Liczba tych zawodników też nie była zbyt duża. Jeśli chcesz iść na ilość, okej. Ale to musi być ilość powiązana z jakością. Z tym słynnym "International level", żeby mogli grać w reprezentacji. I nie było za dużego wyboru.

Mieliśmy dużo szczęścia w tym, że przed zakończeniem okienka transferowego wielu zawodników – około 10 – zmieniło kluby. Zmieniając klub masz dużo większą szansę na grę. I tak rzeczywiście się stało. To ułatwiło selekcję. Oczywiście analizowaliśmy ten czas, który spędziliśmy w reprezentacji, i uznaliśmy, że selekcja na samym początku była naprawdę udana. Bo jeśli spojrzysz na powołania wrześniowe i na powołania listopadowe, to tam za wiele się nie różni. Jeśli były zmiany, to jakaś kontuzja, żółte kartki i tak dalej. Nowych zawodników, którzy wchodzili do reprezentacji, było niewielu. To znaczy, że zrobiliśmy dobrą pracę.

Włącz całą rozmowę z Janem Urbanem w formie video:

Zapis rozmowy trenera Jana Urbana z Danielem Sobisem
Flashscore

Wspomniałeś o Robercie Lewandowskim. Nie chcę wracać do sytuacji z opaską, bo to już chyba wszystkim się przejadło. Ale jakiego Lewandowskiego potrzebuje Jan Urban? Bramek? Lidera? Czego potrzebuje selekcjoner reprezentacji Polski dzisiaj od Roberta Lewandowskiego?

Wydaje mi się, że wszyscy oczekujemy efektywnego Roberta Lewandowskiego. Roberta, który jest "killerem" w polu karnym. Natomiast żeby tak się stało, trzeba zapewnić serwis. Robert w każdej drużynie strzela dużo bramek, czy w Zniczu Pruszków, czy w Lechu Poznań, Dortmundzie, Bayernie czy Barcelonie, czy w reprezentacji Polski. Zawsze, kiedy drużyna stwarzała sytuacje podbramkowe, on potrafi się odnaleźć w polu karnym. 

Ma niesamowitą łatwość wykończenia akcji bramką. Taką zimną krew i umiejętność znalezienia się tam, gdzie często przeciwnik nie przewiduje, że piłka akurat pójdzie. Poza tym jego znakomita antycypacja, jeśli chodzi o obrońców: potrafi ich zgubić, wyprzedzić, uciec za plecy i tak dalej. Wszystko to połączone z wykończeniem akcji powoduje, że ma tyle bramek, ile ma. 

Zresztą, wydaje mi się, że zawsze reprezentacja miała do dyspozycji Roberta efektywnego. Natomiast nie zawsze reprezentacja była w stanie stworzyć dość sytuacji i obsłużyć Roberta takim serwisem, żebyśmy mogli powiedzieć "myśmy go obsłużyli, ale Robert nie wykorzystał". Takiej dyskusji w polskiej piłce czy o polskiej reprezentacji raczej nie było. Jeśli Robert był niewidoczny, to był niewidoczny dlatego, że nie miał z czego strzelić bramki. Chociaż czasem potrafił, jak się to mówi, "z niczego" strzelić bramkę. I reprezentacja takiego Roberta potrzebuje.

A w szatni jako lider? Opaska kapitańska oczywiście robi swoje, ale też jako człowiek, który wstrząsa czasami drużyną? Bo wiemy, że takie sytuacje w piłce nożnej zdarzają się często nawet w przerwie meczów, w których się na przykład przegrywa.

Wydaje mi się, że to jednak inaczej wygląda w szatni klubowej, a inaczej w szatni reprezentacyjnej, gdzie spotykasz się od czasu do czasu. Tam oczywiście, że jest liderem, jeśli chodzi o motywowanie, ale jest ich więcej. Tych, którzy mówią, i fajnie mówią, dopingują się, itd. Ale dla mnie jako byłego piłkarza to jest coś normalnego, mnie to nie zaskakuje. Ja patrzę na inne aspekty: jak są skoncentrowani, jak się zachowują.

I wydaje mi się, że pod tym względem to w reprezentacji nic się nie zmienia od moich czasów do dzisiaj. Że gra w reprezentacji, z orzełkiem na piersi to jest zaszczyt. I tak widzę reprezentację. Mimo tego, że czasami masz lepsze wyniki czy gorsze, to nie widzę zawodników, którzy by lekceważyli, którzy by nie chcieli. Chociaż po słabych meczach często można przeczytać w mediach czy posłuchać. Że przyjeżdżają bez ambicji, nie chce im się i tak dalej. No nie, tak może mówić ktoś, kto nie zna od środka takich sytuacji. Czasami rzeczywiście to może nawet tak wyglądać, ale przyczyny na pewno są inne, a nie takie, że ktoś nie chce, komuś nie zależy.

Przygotowania do baraży

Mamy okres świąteczno-noworoczny. Czy w głowie Jana Urbana jest mecz z Albanią w barażach do mistrzostw świata? Myślisz? Śnisz o tym? Czy na razie zostawiasz i spokojnie wrócisz do pracy?

Ten mecz już po losowaniu baraży jest cały czas w głowie. Cały czas w głowie. Natomiast wydaje mi się, że napięcie będzie wzrastać, jak będzie się zbliżała data spotkania. Gdzieś na początku, w połowie stycznia zaczniemy rzeczywiście całym sztabem jeździć, obserwować na żywo zawodników. Nie tylko naszych, nie tylko zawodników Albanii, bo musimy też być przygotowani na kolejne spotkanie – gdybyśmy pokonali Albanię – na zwycięzcę meczu Ukraina-Szwecja. Jest wiele do obserwacji i pracy, ale tak, w głowie cały czas jest ten mecz. Natomiast zdaję sobie sprawę z tego, że on będzie wiercić dziurę w miarę upływu czasu.

A czy uważasz, że to jest twoje największe wyzwanie w karierze trenerskiej?

Oczywiście, że tak. Wiesz, jednak wyzwania klubowe mają w większości przypadków taki wymiar lokalny. Oczywiście, że wszyscy o tym wiedzą, ale tam patrzy na ciebie konkretny kibic, natomiast inni zerkają troszeczkę z daleka. Tu nie. To niesamowity zaszczyt być trenerem reprezentacji. Natomiast i ogromna odpowiedzialność. Tym bardziej wiedząc, jak my, Polacy, lubimy się odbijać od ściany do ściany. Tu jest super, za chwilę jest dramat i tak dalej. Ale tacy jesteśmy.

Polacy za granicą

Dwa słowa o personaliach. Kuba Kamiński: kiedy go oglądasz, to widzisz w nim jeszcze rezerwy? Może jeszcze zajść wyżej, do lepszego klubu i dalej się rozwijać?

Nie jest to łatwe pytanie, bo gra rzeczywiście dobrze, nawet bardzo dobrze. "Przepracowity" zawodnik, bardzo ambitny. Natomiast w ostatnim czasie zaczął to pokazywać. Bo to, że on pracuje bardzo dużo na boisku – i w ofensywie, i w defensywie – to wszyscy wiedzieliśmy. To, że jest w miarę szybki, że lubi dryblować, że ma odwagę i potrafi to robić, to też wiemy. 

Moim zdaniem brakowało mu – zresztą nie tylko moim zdaniem, bo czytałem na ten temat różne opinie i one się w większości przypadków zgadzały – efektywności pod bramką. Wykończenia. Bramek i asyst, po prostu. Ale on to zaczyna robić. On to zaczyna pokazywać zarówno w reprezentacji, jak i w klubie. 

Jego sytuacja klubowa jest taka, że jest zawodnikiem wypożyczonym do FC Koeln. Zobaczymy, jak to wszystko mu się poukłada, ale jest młodym, bardzo utalentowanym, odważnym w swojej grze zawodnikiem, który ma duże umiejętności. Moim zdaniem nie zejdzie poniżej tego poziomu. On już tutaj wskoczył, on się utrzyma. Czy zrobi ten kolejny krok? Pokazuje, że może go zrobić, bo już zaczyna mieć liczby.

A para Kiwior-Bednarek, zmieniając Anglię na poniekąd słoneczną Portugalię? Na ile im to pomogło i na ile pomogło tobie jako selekcjonerowi, biorąc pod uwagę, jak oni grają w tej Portugalii?

Tak, zmienili deszcz na słoneczko. Są w bardzo dobrym klubie, który zawsze będzie grał w europejskich pucharach. Problem tylko z tym, czy w Lidze Mistrzów, czy w Lidze Europy, ale stale będą grali w drużynie, która dominuje w lidze, wspólnie ze Sportingiem i Benficą. To, że grają razem, na pewno im pomaga, bo są parą i w reprezentacji, i w klubie. Rzeczywiście grają bardzo dobrze, zbierają bardzo pozytywne opinie. Oby tak w reprezentacji, bo ich najlepsza dyspozycja będzie nam bardzo potrzebna w barażach.

Para Ziółkowski-Potulski może im zagrozić w walce o miejsce w pierwszej jedenastce reprezentacji Polski? Czy to na razie melodia przyszłości?

Trudno powiedzieć, bo jeśli chodzi o Potulskiego... być może melodia przyszłości, ale w piłce tak jest, że wszystko bardzo szybko się zmienia i może być tak, że oni też będą pukać do drzwi pierwszej reprezentacji bardzo szybko.

Ziółkowski – wiadomo, że został powołany do reprezentacji poprzez bardzo dobrą grę w Legii Warszawa, a nie w Romie. Natomiast już chociażby ostatnie ostatnie spotkania w lidze włoskiej to pochlebne recenzje. Jest chwalony, wykorzystywał nieobecność kolegi, który był na Pucharze Narodów Afryki. Bo tak czasami się zmienia sytuacja zawodnika. Dzisiaj nie masz miejsca, a tu nagle kogoś nie ma, bo wyjechał, i dostajesz swoją szansę. Jeśli ją wykorzystasz, będziesz dostawał coraz więcej. Takich sytuacji w piłce jest naprawdę bardzo dużo, że często przypadek decyduje o tym, że dostajesz swoją szansę.

Czy podobną drogą powinien pójść Przemek Wiśniewski? Bo słyszy się o zainteresowaniu z Turcji, z Jagiellonii. Żeby grał regularnie, bo ta gra jest bardzo ważna w kontekście właśnie powołania również do reprezentacji Polski.

Ale wiesz co? Przemek gra regularnie. On gra cały czas w swoim klubie. Natomiast oni grają w tym momencie o utrzymanie. Nie wiem, czy trener będzie powoływał zawodnika – czy trenerem będzie Urban, czy kto inny – z trzeciej ligi, do której mogą spaść. Wydaje mi się, że to gra w reprezentacji może mu pomóc w tym, żeby zmienić środowisko i przejść do innego, mocniejszego klubu. A przede wszystkim do Serie A albo do innej ligi. On gra i często jest chwalony. Natomiast, mimo wszystko, zawsze jest to drugi poziom rozgrywkowy. Zobaczymy, jak jego sytuacja się potoczy. Zresztą nie tylko jego. Podobna sytuacja jest z Szymańskim. Wydaje mi się, że dojdzie do transferu w tym okienku zimowym, ale to nam czas pokaże.

Dlatego, rozmawiając na temat tego, kto jak gra w danym momencie: dzisiaj owszem, śledzimy to, będziemy to robić dalej. Ale dla mnie jako trenera nie jest najważniejsze, że Piotrek Zieliński jest w gazie, a Sebastian Szymański nie grał. Bo do końca marca jest naprawdę tyle czasu i mnie będzie interesowało przede wszystkim to, kto jak gra, w jakiej jest dyspozycji tydzień, dwa, trzy przed barażami.

To jeszcze jedno nazwisko. Mówiliśmy o dwóch "Smokach": Kiwior i Bednarek. Trzecim jest Oskar Pietuszewski, najbardziej chyba gorące nazwisko w ostatnich miesiącach w polskiej piłce. Czy ten transfer był dobrym pomysłem?

Wydaje mi się, że tak, że tutaj nie ma co przebierać. Dlaczego? Nie tylko ze względu na bardzo wysokie umiejętności, które pokazuje, ale przede wszystkim charakter. Dzisiaj w piłce nożnej charakter jest niesamowicie ważny, a on go ma. Po prostu on go ma. I obyśmy się nie mylili. Oby, bo to naprawdę wielki talent. Trzymamy kciuki, żeby to się tą drogą potoczyło. A wcześniej czy później i tak w pierwszej reprezentacji się znajdzie, bo wątpię, żeby spuścił z tonu. Mając taki charakter, on będzie pragnął sukcesu.

Jan Urban o Oskarze Pietuszewskim
Jan Urban o Oskarze PietuszewskimOpta by Stats Perform / Photo by DOMENIC AQUILINA / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFP

Plany na przyszłość

Może i jego kariera zawiedzie tu do Hiszpanii. Więc na koniec wróćmy do ciebie. Kiedyś rozmawialiśmy w wymiarze "kadra Górskiego", "kadra Piechniczka", "kadra Nawałki". Ty chciałbyś, żeby po tobie za kilka, kilkadziesiąt lat mówili "kadra Urbana"?

Ja chciałbym awansować na mistrzostwa świata.

Właśnie wtedy mogliby mówić...

Nie, nawet wtedy nie będą mówić. No nie, Urban nie może się porównywać nawet w 10 procentach do tych trenerów, bo oni po prostu coś osiągnęli z reprezentacją. Ja nic. Nic. Ja dopiero zaczynam. To są moje pierwsze kroki. Najważniejsze wyzwanie dopiero przede mną. Te baraże w marcu. I ja myślę o nich, a nie o tym, co mówisz. Natomiast mówisz też dlatego, bo ostatnio wizerunek kadry się poprawił, jest lepiej. I już byśmy chcieli nie wiadomo co, że będzie to trwało cały czas, że nie będziemy przegrywać i tak dalej. Nie, to tak nie funkcjonuje.

Wystarczy spojrzeć na reprezentację Włoch, która będzie grała w barażach i to byłby bodajże trzeci mundial, na którym by nie byli. Zobacz, jaka jest piłka nożna. Oni na jeden z mundiali nie pojechali jako chyba mistrzowie Europy, jak się nie mylę. Piłka jest niesamowita, dlatego pokora, skromność z jednej strony i z drugiej strony odwaga, pewność siebie. Na pewno to wszystko pomaga w tym, aby, aby spokojnie podchodzić do tematu i koncentrować się na tych najbliższych spotkaniach.

Na koniec: Jan Urban na emeryturze. Gdzie? Hiszpania, Pampeluna, Zakopane, Kraków?

Wydaje mi się, że to się nie zmieni. Będę raczej mieszkał między Polską a Hiszpanią, bo dzisiaj – jeśli chodzi o komunikację – nie ma z tym żadnego problemu. Z drugiej strony jestem przyzwyczajony już od lat do takiego życia. Także życzmy sobie na Nowy Rok zdrowia, a z resztą ze wszystkim sobie poradzimy.

_____________

Uwaga: Ponieważ rozmowa została zarejestrowana tuż przed otwarciem okna transferowego, wypowiedzi dotyczące niektórych zawodników mogły zostać skrócone. Oryginalny zapis jest dostępny w materiale video powyżej.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen