Sytuacja Polek była bardzo trudna jeszcze przed rozpoczęciem półfinałowego barażu przeciwko Belgii. Trafiły na znacznie silniejszą drużynę na tym etapie, dopiero w finałowym dwumeczu czekała nieco słabsza Irlandia. Ale nawet komplet zwycięstw nie gwarantował sukcesu – w drodze do mundialu mogło jeszcze dojść do barażu interkontynentalnego.
Sprawdź szczegóły meczu Belgia – Polska kobiet
Droga była więc długa, a pierwszy jej etap odbył się w piątek w Leuven. Polki zaczęły nieźle, choć uzyskały jedynie rzut rożny po pierwszych wysiłkach. Faworytki miały konkret w odpowiedzi, bowiem Toloba w 6. minucie pierwsza testowała Kingę Seweryn. Bramkarka zatrzymała następnie główkę Detruyer i dopiero po kwadransie udało się przenieść grę znów na stronę Belgii.
Po ponad kwadransie udało się oddać celny strzał. Pajor po ziemi celowała dobrze zza pola karnego, jednak przy bliższym słupku bramkarka była czujna. To uderzenie otworzyło okres efektownej gry Polek, które w kilka minut wypracowały trzy akcje.
Tuż przed upływem 30 minut Belgia miała jednak wielką okazję na objęcie prowadzenia. Piłka wzdłuż bramki od Tessy Wullaert nie znalazła nogi Eleny Dhont. Jednak VAR uznał słusznie, że Zieniewicz faulowała i Belgia otrzymała rzut karny. Wullaert strzeliła słabo, ułatwiając Kindze Seweryn interwencję.
Uratowane przed stratą, Polki podkręciły tempo. W 40. minucie Kamczyk przerzuciła piłkę z narożnika i Natalia Padilla Bidas miała wielkiego pecha, że na dalszym słupku nie przecięła piłki, której nie przejęła bramkarka.
W 43. minucie Ewa Pajor przedarła się prawą stroną i mogła żałować, że uderzała sama (wyblok) zamiast oddać Ewelinie Kamczyk, którą natychmiast przeprosiła. Jeszcze na starcie doliczonego czasu kotłowało się pod bramką Belgii, ale zmarnowane okazje zemściły się podle w 45+3. minucie, gdy Wullaert wypuściła prostopadłym podaniem Dhont, a ta instynktownie uderzyła pod dalszy słupek, dając 1:0 do przerwy.
Choć druga połowa zaczęła się od kolejnych ataków Belgijek, to po 10 minutach polskie serca wyczekiwały gola Ewy Pajor po karnym za faul Sari Kees na Paulinie Dudek. Niestety, napastniczka Barcelony zawiodła – jej uderzenie było za słabe i Lowiese Seynhaeve obroniła.
Żadna z drużyn w kolejnych minutach nie mogła skonstruować naprawdę dobrego ataku i dopiero po wejściu w ostatnie 20 minut Belgijki mogły podwyższyć prowadzenie za sprawą Luna Venzeir, która nie uderzyła czysto główki i Seweryn z łatwością broniła. Po drugiej stronie Oliwia Woś dobijała po wybiciu przed pole karne, śląc jednak piłkę w ręce Seynhaeve.
Polki barddzo chciały odrobić stratę przed końcem, a blisko była Padilla Bidas, której nieczyste uderzenie udało się zgasić przed bramką. Moment później na pierwszy plan wyszła Kinga Seweryn, w dwóch kolejnych paradach zatrzymując strzały Dhont. Zaś w 89. minucie wzniosła się na wyżyny, gdy wybiła poza światło bramki mocny strzał szarżującej Wullaert. Ostatnia akcja meczu należała do Polek, jednak strzał Ewy Pajor po wrzutce z wolnego udało się obronić.
Porażki można żałować zwłaszcza w kontekście nieudanego rzutu karnego. Jednak to Belgijki muszą czuć większy niedosyt, seryjnie zatrzymywane przez Seweryn. Losy dwumeczu pozostają otwarte i drużynę z awansem do finału poznamy dopiero w poniedziałek w Gdańsku.

