Biało-czerwone objęły prowadzenie w 24. minucie po strzale liderki reprezentacji Ewy Pajor.
"Ewa fenomenalnie wykonuje swoje zadania. To nie jest piłkarka, która mówi 'w polu karnym nie mam kumpli', tylko potrafi grać dla zespołu. Wiele razy otwiera drogę do gry koleżankom, bo uwaga rywalek często skupia się właśnie na niej. Każdy to docenia i rozumie. W tej drużynie, bez względu na to, kto strzela gole, wszyscy się z tego cieszą" - skomentowała Patalon.
Tuż przed przerwą Holenderki, za sprawą Veerle Buurman, doprowadziły do remisu, a dwie minuty po wznowieniu gry po uderzeniu Jill Roord zdobyły drugą bramkę. Ostatecznie zespoły podzieliły się punktami po strzale Pauliny Tomasiak w 84. minucie.
"Dziękuję za zaangażowanie, które nie zawsze pojawi się kiedy tracisz bramkę do szatni, wychodzisz z tej szatni, dostajesz drugą bramkę i przegrywasz 1:2. Wtedy jest bardzo ciężko, ale jako zespół podnosimy się i jesteśmy w stanie wyrównać. Dziewczyny walczyły do samego końca o punkt, pokazałyśmy siłę, która drzemie w drużynie. I to jest bardzo ważne. Widać, że jako zespół zrobiłyśmy duży krok do przodu" – stwierdziła.
Polki ratują remis z Holandią, gol niezawodnej Pajor
Trenerka biało-czerwonych jest zdania, że w konfrontacji z Holandią kluczowa nie była intensywność tylko koncentracja, wzajemne zaufanie oraz realizacja planu na spotkanie.
"Byłyśmy zespołem, który od pierwszej do ostatniej minuty wykonywał założenia. Dzisiaj trzeba było zagrać na maksa, co się wydarzyło, trzeba było również wytrzymać ciśnienie. Wynik nam się nie układał, ale ostatecznie wygrała u nas dyscyplina, a nie emocje. Emocje nie mają nami dyrygować i dyktować, co mamy robić. To my mamy nimi zarządzać. I to jest bardzo ważne" - podkreśliła.

W drugim eliminacyjnym spotkaniu Polki zmierzą się w sobotę o godz. 21.10 w Dijon z Francuzkami. 40-letnia trenerka uważa, że to będzie całkowicie inny mecz niż z Holandią.
"Holandia i Francja to dwa zupełnie różne zespoły. Francuzki są bardzo zdyscyplinowane i na pewno nie będą tak elastyczne, jeśli chodzi o budowanie akcji i organizację gry jak nasze dzisiejsze rywalki. Mają natomiast sporo indywidualności, chociaż doszło w ich szeregach do kilku zmian. Oczywiście trzeba głównie patrzeć na to, co same mamy robić, a nie skupiać się na atutach przeciwniczek" - podsumowała.
