Polki w Gdańsku po dogrywce wygrały z Belgią 3:2 w rewanżowym meczu 1. rundy baraży. Ponieważ wcześniej na wyjeździe przegrały 0:1, potrzebne były rzuty karne, w których biało-czerwone triumfowały 4-3.
"Cieszę się, że pomogłam drużynie. Grałyśmy z zaangażowaniem do ostatniego gwizdka. Cały czas atakowałyśmy bramkę. Bez strzelonych goli nie da się niczego osiągnąć. Jestem bardzo dumna z tego zespołu. Mamy wielki potencjał" - powiedziała Seweryn na antenie TVP Sport.
Polska bramkarka nie przeczytała wskazówek, dotyczących tego, jak Belgijki wykonują rzuty karne. Miała je zapisane na kartce przyklejonej do butelki.
"Byłam tak zestresowana, że nie wiedziałam, na który numer mam patrzeć. Zapomniałam, jak się czyta. Nie wiem, czym się kierowałam, ale najważniejsze, że wybroniłam rzuty karne" - oświadczyła.
Seweryn w dwóch meczach z Belgią zastąpiła kontuzjowaną Kingę Szemik. Niewykluczone, że 21-latka po spektakularnych występach zostanie podstawową bramkarką reprezentacji Polski.

"Zawsze chcę wyglądać jak najlepiej. Nie zastanawiałam się nad tym, jak będzie oceniony mój występ. Po prostu skupiałam się na swoich zadaniach. Numer na koszulce nie gra. Na razie numer 22 jest szczęśliwy, więc może go nie zmieniajmy" - skomentowała.
W 2. rundzie baraży Polska niemal na pewno zagra z Irlandią, która w pierwszym meczu pokonała Kazachstan 8:0.
"Na pewno się bardzo dobrze przygotujemy do tego meczu. Na Irlandię przyjdzie czas. Teraz cieszmy się chwilą" - zakończyła Seweryn.
