W Gdańsku polskie piłkarki walczyły o to, żeby odrobić stratę, którą biało-czerwone przywiozły z Belgii, kiedy gospodynie w pierwszym spotkaniu w Leuven wygrały 1:0. Podopieczne Niny Patalon musiały wygrać dwoma bramkami, aby wywalczyć awans do finału baraży o mistrzostwa świata. Jednobramkowy triumf dałby dogrywkę.
Biało-czerwone odrobiły startę tuż przed przerwą
Niewiele działo się w początkowych fragmentach spotkania, ale kiedy minęło pierwsze 10 minut, to Polki przejęły inicjatywę. Z dystansu celnie uderzała Paulina Tomasiak, a chwilę później Ewa Pajor zmusiła Lowiese Seynhaeve do interwencji po strzale głową. Były to najgroźniejsze momenty w pierwszym kwadransie gry.
Świetną paradą w 24. minucie meczu popisała się Kinga Seweryn, która odbiła strzał głową Abdulai Toloby z bliskiej odległości. Bramkarka uchroniła Polki od wielkich problemów. W kolejnym fragmencie Tomasiak i Kamczyk wywalczyły rzuty rożne, ale po nich biało-czerwone nie tworzyły zagrożenia.
W 41. minucie w końcu Polki były bardzo blisko objęcia prowadzenia po stałym fragmencie, ale uderzenia Dudek i Zawistowskiej obroniła Seynhaeve. Minutę później było jednak 1:0. Ewa Pajor znakomicie odnalazła się w zamieszaniu w polu karnym i głową trafiła do pustej bramki, dając Polkom prowadzenie.
Gole z obu stron w drugiej połowie. Potrzebna była dogrywka
Bardzo szybko Belgijki po przerwie znowu doprowadziły do remisu. Piłkę z rzutu wolnego w pole karne dośrodkowała Tessa Wullaert, tam świetnie zza pleców Patrycji Sarapaty uciekła Amy Littel i trafiła do siatki. 22-letnia środkowa obrończyni weszła na plac gry w przerwie i był to jej debiut w narodowych barwach.
Rywalki świetnie czuły się w pierwszym kwadransie drugiej części gry, zdecydowanie przeważały, ale raziły nieskutecznością. Blisko po strzale z dystansu był Wullaert, ale piłka nieco minęła bramkę Seweryn. Gdy wydawało się, że kwestią czasu jest gol dla Belgijek, to w 64. minucie Ewelina Kamczyk popisała się rewelacyjnym strzałem z dystansu i dała Polkom prowadzenie 2:1. Niestety Ivana Martincic zdecydowała, że Oliwia Woś, która była na spalonym, zasłaniała widok bramkarce Belgijek i nie uznała tego trafienia.
To jeszcze bardziej zmotywowało biało-czerwone, a po indywidualnej akcji Pauliny Tomasiak i jej świetnym uderzeniu już nie było wątpliwości, a Polki wyszły na prowadzenie. Kilka minut później Kamczyk znakomicie uruchomiła Aleksandrę Zarembę, która weszła z ławki za Zawistowską, a ta niestety w sytuacji sam na sam uderzyła bardzo źle i nie podwyższyła wyniku. Ewa Pajor miała również swoją okazję na podwyższenie wyniku, ale jej uderzenie z dystansu obroniła Seynhaeve, która chwilę później odbiła też groźne uderzenie Mileny Kokosz. Ostatecznie wynik meczu w regulaminowym czasie już się nie zmienił i czekała nas dogrywka.
Wymiana ciosów w dogrywce, o wszystkim decydowały rzuty karne
W pierwszych minutach nie było zbyt wielu okazji do strzelenia gola aż do 98 minuty, kiedy Polki wyszły ze znakomitą kontrą, świetnie akcję rozegrały Kamczyk i Pajor, ta druga świetnie znalazła w polu karnym Zerembę, ale ta po raz kolejny źle uderzyła. Niewykorzystane sytuacje się zemściły w samej końcówce pierwszej połowy dogrywki.
Ponownie zawiodło krycie przy dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Wullaert wrzuciła piłkę w pole karne, a tam najwyżej wyskoczyła Jarne Teulings, która weszła na plac gry w dogrywce. Selekcjonerka reprezentacji Polski przez 105 minut zrobiła jedną zmianę... a dla rywalek oba trafienia zanotowały rezerwowe.
Dopiero w 110. minucie w końcu obejrzeliśmy zmiany w polskiej kadrze. Weszły Padilla i Sobal, a zeszły Sarapata oraz... wprowadzona w 65. minucie Zaremba.
Ewa Pajor "wyszarpała" dla Polski gola na 3:2 na 4 minuty przed końcem dogrywki. Kamczyk wypuściła napastniczkę Barcelony, która po walce z bramkarką zdołała jednak przejść z piłką w stronę bramki i trafiła do siatki. Niesamowita sytuacja miała miejsce w ostatnich sekundach meczu. Wydawało się, że Padilla umieści piłkę w bramce, problem z wybiciem jej miała Jasmien Mathys, ale ostatecznie piłka była styczna z liną bramkową i o losach awansu decydowały rzuty karne.
Teulings, która strzeliła gola na 2:2, pomyliła się w drugiej serii jedenastek, jej strzał obroniła Seweryn, ale za chwilę pomyliła się też Pajor... Oglądaliśmy jednak Seweryn show, bo w kolejnej próbie zatrzymała Lunę Vanzeir, a do siatki trafiła Kamczyk i było 2:1 dla Polek. Achcińska również pewnie wykorzystała jedenastkę i przed piątą serią było 3:2 dla biało-czerwonych. Janice Cayman dała jeszcze nadzieję Belgijkom, ale Natalia Padilla zakończyła całe spotkanie, trafiając pewnie do siatki.
