Zwycięzca spotkania w Sztokholmie w rozpoczynającym się 11 czerwca mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku trafi do grupy F z Holandią, Japonią i Tunezją.
W holenderskiej prasie i analizach piłkarskich przed starciem Szwecji z Polską nie widać prostego przekazu, który z rywali byłby lepszy dla "Pomarańczowych". Z tonu komentarzy wynika jednak, że większy respekt budzi na dziś Szwecja, przede wszystkim z powodu wysokiej formy i skuteczności Viktora Gyokeresa.
Portal "Voetbal International" napisał, że Szwecja, pokonując w półfinale Ukrainę (3:1), wysłała Holendrom ostrzeżenie.
"Jeśli Gyokeres i Szwecja ponownie odniosą sukces, to reprezentacja Holandii musi się przygotować na ciężką przeprawę" - podkreślono.
Publiczny nadawca NOS zwrócił z kolei uwagę, że Szwecja jest zespołem bardziej "na fali", podczas gdy Polska uchodzi za drużynę solidną, ale mniej efektowną.
Jednocześnie Holendrzy nie lekceważą biało-czerwonych, a w wypowiedziach z obozu "Oranje" powraca wątek taktycznych problemów z dwóch ostatnich występów przeciwko Polakom w eliminacjach, które zakończyły się remisami 1:1. Przypomina się słowa selekcjonera Ronalda Koemana, który przyznał, że Holandia miała trudności z polskim systemem gry. Podobnie mówił Cody Gakpo, który po listopadowym spotkaniu w Warszawie przyznał, że Holendrzy nie mogli sobie poradzić z polskim ustawieniem i w przyszłości muszą znaleźć rozwiązanie na takiego przeciwnika.
W tej samej analizie podkreślono, że Holendrzy mieli problemy z niskim blokiem obronnym Polaków, a na skrzydłach zostawiali biało-czerwonym zbyt dużo miejsca.
Z holenderskiej perspektywy obraz zatem rysuje się dość jasny - Szwecja wydaje się rywalem mocniejszym piłkarsko i groźniejszym w otwartym meczu, Polska zaś przeciwnikiem mniej efektownym, ale trudnym taktycznie i niewygodnym.
