Gyokeres został w czwartek bohaterem Szwecji po tym, jak wcześniej w fazie grupowej eliminacji nie strzelił ani jednego gola, a jego zespół nie wygrał meczu. Bramki na stadionie w Walencji w spotkaniu z Ukrainą były pierwszymi jego autorstwa dla reprezentacji od... listopada 2024 roku.
"To był fantastyczny wieczór. Ważne zwycięstwo, chociaż chwilami cierpieliśmy. Viktor to światowej klasy gracz, a kiedy ma się takich piłkarzy, to zawsze ma się szansę. Uważam, że byliśmy dobrzy taktycznie i dobrze broniliśmy jako drużyna" – powiedział trener szwedzkiej reprezentacji po meczu.
Napastnika Szwedów komplementował również trener ich czwartkowych rywali.
"Gyokeres zrobił różnicę. Pokazał klasę i udowodnił, że jest jednym z najlepszych napastników w Europie" – ocenił Serhij Rebrow.
Spotkanie na Estadi Ciutat de Valencia od początku układało się po myśli Szwedów. Gyokeres najpierw pokonał bramkarza Anatolija Trubina w siódmej minucie, później w 51., a w 73. min. skompletował hat-tricka, gdy wykorzystał rzut karny.
"Rozegraliśmy fantastyczny mecz wyjazdowy od początku do samego końca. Jesteśmy niezmiernie dumni z włożonej pracy, harowaliśmy jak szaleni. Znamy warunki. Mamy tylko nadzieję, że uda nam się zapełnić we wtorek nasz stadion. Naprawdę postaramy się wygrać przed własną publicznością" – zapowiedział Potter.
We wtorek Szwecja zagra z Polską w Solnej pod Sztokholmem. Będzie to powtórka meczu sprzed niemal dokładnie czterech lat, gdy na Stadionie Śląskim w Chorzowie Polacy, wtedy pod wodzą Czesława Michniewicza, pokonali ekipę „Trzech Koron” 2:0 również w barażowym finale i zapewnili sobie udział w mundialu w Katarze.
Zwycięzca wtorkowego spotkania pojedzie na mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku. W fazie grupowej zmierzy się z Holandią, Japonią i Tunezją.
