Aż 84 miejsca będą dzieliły zespół z najwyższego miejsca w światowym rankingu od drużyny z najniższej lokaty. Dokładnie tyle wynosi różnica między Francją, która właśnie wróciła na szczyt w globalnej hierarchii, a Nową Zelandią (85.). Odzwierciedla to spadek średniego poziomu drużyn zakwalifikowanych do mistrzostw świata, zgodnie z pozycją w rankingu FIFA.
Od edycji z 2002 roku tylko Korea Północna – zajmująca 105. miejsce podczas MŚ 2010 – znajdowała się niżej w rankingu FIFA niż Nowozelandczycy.
W tegorocznym mundialu średnia rankingowa pozycja zakwalifikowanych drużyn będzie zbliżona do 33. miejsca. W latach 2002–2022 wynosiła ona przeciętnie między 23, a 24.
Zgodnie z rankingiem reprezentacji FIFA, mistrzostwa świata 2026 zgromadzą trzy z pięciu najsłabszych grup XXI wieku. O ile w 2018 roku najsłabszą pulę tworzyły Egipt, Rosja, Arabia Saudyjska i Urugwaj, ze średnim rankingiem 49., to tym razem grupy B (Kanada, Bośnia, Katar, Szwajcaria - 43,5), E (Niemcy, Curacao, Wybrzeże Kości Słoniowej, Ekwador - 37,8) oraz H (Hiszpania, Republika Zielonego Przylądka, Arabia Saudyjska, Urugwaj - 36,5) znalazłyby się w pierwszej piątce w tym zestawieniu.
W tegorocznym mundialu za „grupę śmierci” uważana jest I, w której znalazł się aktualny lider światowego rankingu - Francja. Drużyna Didiera Deschampsa zmierzy się z Senegalem, Norwegią i Irakiem. Średnia rankingowa tej czwórki plasuje się między 26., a 27. miejscem.
