Przejdź do głównej treści

To nie oznacza automatycznie, że zostaniemy mistrzami świata – Klopp tonuje oczekiwania kibiców

Klopp jest zachwycony nową pracą.
Klopp jest zachwycony nową pracą.ČTK / imago sportfotodienst / Moritz Mueller

Jurgen Klopp (59) po dwóch latach wrócił do pracy trenerskiej i objął reprezentację Niemiec. Swojej ery jednak nie rozpoczął od obietnic zdobycia tytułów. Podczas pierwszej konferencji prasowej w Lipsku zwrócił się do niemieckich dziennikarzy i kilkukrotnie powtórzył, w jakich okolicznościach natychmiast zrezygnuje z pracy. "W dniu, w którym już mnie nie będziecie chcieli, odejdę. Bez żadnego odszkodowania" - stwierdził.

Były trener Liverpoolu, Borussii Dortmund czy Mainz podpisał czteroletni kontrakt, który zatrzyma go przy kadrze narodowej aż do mistrzostw świata 2030. Zastępuje Juliana Nagelsmanna, który zrezygnował po odpadnięciu Niemiec w 1/16 finału tegorocznego turnieju. Czterokrotni mistrzowie świata przegrali w nim z Paragwajem po rzutach karnych, po raz pierwszy w historii odpadając z turnieju po serii jedenastek.

Właśnie temu, co działo się po turnieju w związku z Nagelsmannem, Klopp poświęcił w Lipsku pierwsze słowa.

"Nie robię tej pracy dla siebie, robię ją dla was. Przyjmuję ją, mimo że widziałem, jak traktowaliście Juliana Nagelsmanna. Przyjmuję ją, mimo że widziałem, jak traktowaliście Thomasa Tuchela" - powiedział w stronę niemieckich mediów.

"Jeśli będziecie się źle zachowywać i nie dacie mojej rodzinie spokoju, odejdę. Jeśli jutro powiecie, że jestem do niczego, odejdę. Oczywiście nie chodzi o kilka osób, musiałoby was być więcej. A jeśli to samo powie DFB, też natychmiast kończę" - kontynuował.

Jednocześnie podkreślił, że nie unika krytyki jako takiej. "Krytykujcie mnie, jeśli coś nie działa. Chętnie nad tym popracuję. Liczy się przecież wykonana praca" - dodał. "Kocham to, ale zawsze jestem gotowy z tym skończyć, jeśli będzie trzeba" - powtórzył.

W głowie przewija mi się film

Stanowisko w niemieckiej kadrze było jedynym, które skłoniło Kloppa do powrotu na ławkę trenerską. Po odejściu z Liverpoolu w 2024 roku, kiedy mówił o wypaleniu, odrzucił ofertę Manchesteru United, Chelsea, reprezentacji Anglii i USA, a od stycznia 2025 pracował jako szef globalnego futbolu w Red Bullu.

"Reprezentacja potrafi zjednoczyć nas, Niemców, jak mało co innego. To właśnie czyni to zadanie tak wyjątkowym" - wyjaśnił swoją decyzję.

Emocje towarzyszyły mu w Lipsku także poza przygotowanymi wypowiedziami: "To dla mnie ogromny zaszczyt, że dziś tu siedzę. Ostatnie dni w mojej głowie przewija się film, pojawiają się różne myśli. Gdzie to wszystko się zaczęło? Skąd właściwie pochodzę? Miałem wyobrażenie, jak ważna jest ta rola. Ale kiedy człowiek naprawdę ją obejmuje, czuje tę wielkość i odpowiedzialność jeszcze mocniej".

"Przez wiele lat nie wyobrażałem sobie, że mógłbym objąć to stanowisko" - przyznał. "Z biegiem lat stawało się coraz bardziej jasne, że prędzej czy później ktoś mnie o to zapyta. Teraz jest właściwy moment" - uważa.

Od razu też zasugerował, że to jego ostatnia praca. O sobie mówił w trzeciej osobie: "Jurgen Klopp po reprezentacji nie będzie miał już żadnej kariery. W idealnym przypadku to jest szczyt".

Nie jesteśmy jak Francja. Ale możemy ją pokonać

Powołanie Kloppa wywołało w Niemczech falę entuzjazmu, sam trener jednak od razu próbował ją tonować. "To, że tę pracę wykonuje Jurgen Klopp, nie oznacza automatycznie, że zostaniemy mistrzami świata" - zaznaczył. "Sukces to wynik w stosunku do oczekiwań. Musimy ustalić nowe oczekiwania" - uważa.

Jako przykład podał Francję, która na turnieju zachwyciła umiejętnościami, a mimo to zakończyła udział na półfinale. "Wielu ludzi pyta: 'Czy jesteśmy tak dobrzy jak Francja? Czy mamy piłkarzy takich jak Dembele, Mbappe, Doue albo Barcola?' Odpowiedź brzmi: nie, nie mamy. Ale mimo to możemy ich pokonać" - stwierdził.

"Nie jest ważne, by patrzeć na Francję, Hiszpanię czy Argentynę. Nie chcę grać jak oni. Chcemy grać jak Niemcy, po niemiecku, bardzo intensywnie. Najważniejsze jest patrzeć na siebie i na to, jak my gramy w piłkę" - kontynuował trener, który kiedyś wprowadził pojęcie "heavy metal football".

Jak sam mówi, chce, by jego drużyna dawała ludziom radość: "Chcę pracować z chłopakami, którzy grają w piłkę, która wszystkim się podoba. Nie zawsze od razu przyniesie to sukces, ale chcę, by ludzie po meczu wracali do domu i mówili: 'Wow!'"

Nowy selekcjoner zapowiedział, że powołania będą otwarte dla każdego, kto zasłuży na nie swoją postawą. "Grać będą ci, którzy są wystarczająco dobrzy. Ci, którzy są głodni sukcesu. Ci, którzy są jeszcze lepsi, gdy zakładają niemiecką koszulkę" - wyliczał.

Jednocześnie postawił wyższe wymagania samym zawodnikom: "Nie wystarczy mówić, że jest się dumnym z reprezentowania Niemiec. Trzeba to także pokazać". I dodał zaproszenie: "Każdy, kto jest zdolny grać dla Niemiec, powinien się starać. Będę ich obserwował. Moje drzwi są otwarte. Dziś zaczynamy od nowa".

Klopp wspomniał też, że będzie jeździł na mecze w kraju i za granicą, by obserwować kandydatów do kadry. Zasugerował również powrót do klasycznej czwórki w obronie. "Mistrzostwo świata zdobyła czteroosobowa linia defensywy" - skwitował krótko.

Niemieckie media podają, że już intensywnie szuka kandydatów na boki obrony, które są kluczowe dla jego stylu gry. Uniwersalny Joshua Kimmich pod wodzą nowego trenera ma grać w środku pola.

W sztabie szkoleniowym będą jego wieloletni współpracownicy z Liverpoolu Peter Krawietz i Pepijn Lijnders, a dołączy do nich były reprezentant Sven Bender. Nowym dyrektorem sportowym DFB został Per Mertesacker.

Klopp oficjalnie obejmie stanowisko 15 sierpnia, a pierwszy raz poprowadzi drużynę 24 września w meczu Ligi Narodów przeciwko Holandii.

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen