Tylko bramkarz Emiliano Martinez i napastnik Lautaro Martinez utrzymali swoje miejsca w podstawowej jedenastce.
"Szukaliśmy minut dla chłopaków, którzy nie grali, bo prawda jest taka, że na to zasługują. Cieszę się, bo daliśmy minuty każdemu, a to dla nas bardzo ważne" - powiedział Scaloni po meczu.
Odnosząc się do strzelców goli dla swojego zespołu - Giovanniego Lo Celso, Lautaro Martineza i Lionela Messiego - wyraził wsparcie i gratulacje dla całej trójki.
"Świetna robota, Lo Celso, który nie mógł być na poprzednim mundialu z powodu kontuzji, a także Lautaro, który nie strzelił gola na ostatnim takim turnieju, i Leo, cieszę się, że nadal strzela. Jest bardzo dobry i dlatego jesteśmy tak zadowoleni" – stwierdził.
Szeroki, wyrównany skład pozwolił Scaloniemu na tak radykalne zmiany. Mógł zostawić Messiego na ławce rezerwowych na godzinę, ale mały wirtuoz i tak pewnie wszedłby do gry, w przeciwnym razie kibice, którzy hojnie zapłacili za bilety, wielu tylko po to, żeby go zobaczyć, byliby gorzko rozczarowani.
Messi nie zawiódł, trafiając z rzutu wolnego, co zapewniło mu kolejny zapis wszech czasów. Jako pierwszy zawodnik strzelił gola w siedmiu kolejnych meczach mistrzostw świata. Jednocześnie kapitan "Albicelestes" zdobył szóstą bramkę w tym turnieju i 19. w historii mundiali.
Trener Jordanii Jamal Sellami przyznał, że zespół mimo odpadnięcia z mistrzostw po trzech porażkach, zebrał bogate doświadczenie. Jest dumny z tego co zostało osiągnięte w debiucie.
"Rozegraliśmy trzy mecze i w każdym z nich potrafiliśmy strzelić gola. Tylko nam udało się pokonać bramkarza Argentyny. Ale błędy były bardzo kosztowne i to właśnie przez nie traciliśmy bramki. Kiedy grasz z mistrzami świata, błędy kosztują" - przyznał.
Argentyna rozpoczęła już przygotowania do kolejnego występu. W 1/16 finału zmierzy się 3 lipca w Miami z Republiką Zielonego Przylądka.
