Kanada po raz trzeci - wcześniej w 1986 i 2022 roku - bierze udział w mundialu, ale osiągnięcia w turnieju, którego jest współgospodarzem, mają wymiar historyczny. Ekipa spod znaku Klonowego Liścia w fazie grupowej najpierw wywalczyła pierwszy punkt (1:1 z Bośnią i Hercegowiną), następnie odniosła premierowe zwycięstwo (6:0 nad Katarem), a w niedzielę zadebiutowała w fazie pucharowej. Teraz może szczycić się miejscem wśród najlepszych 16 drużyn globu.
Gola na wagę wygranej i awansu zdobył w drugiej minucie doliczonego czasu drugiej połowy Stephen Eustaquio. Po końcowym gwizdku amerykański szkoleniowiec zebrał drużynę wokół ławki rezerwowych i wygłosił płomienną przemowę, podkreślając m.in. wagę tego sukcesu dla kraju.
"Chłopaki, jesteście kanadyjskimi bohaterami, bohaterami dla przyszłych pokoleń. Dzięki wam dzieci w tym kraju będą uprawiać futbol. Ten sport ma wspaniałą przyszłość właśnie dzięki wam. Powinniście być naprawdę dumni z tego, kim jesteście. Powinniście być naprawdę dumni ze swojej gry" - zaznaczył.
Jak wspomniał, jego drużyna wykazała się olbrzymią determinacją i wolą wygranej.
"Chcieliście tego w każdej chwili naszej dwuletniej współpracy. Pomyślcie o tym, jak rozmawialiśmy o trzymaniu się planu, o pozostaniu wiernym temu, kim chcemy być, o agresywnej grze, prezentowaniu jakości na boisku i o tym, jak pokazaliście swój charakter" - dodał.
"Możecie być z siebie dumni. Teraz jesteście bohaterami Kanady, a ja bardzo się z tego cieszę" - podsumował.
Na konferencji prasowej zwrócił uwagę, że jego zespół dominował przez większość spotkania, ale sytuacje bramkowe, jak sobie wypracował, nie były "wystarczająco groźne”.
"Aż wreszcie "Steph” miał "piłkę meczową”. Miałem nadzieję, że on da sobie, da nam szansę i ją po prostu wstrzeli do siatki. I tak zrobił" - wskazał.
29-letni pomocnik, który na co dzień występuje w lokalnym Los Angeles FC, strzelił zwycięskiego gola płaskim strzałem z linii pola karnego. Według Marsha w przypadku tego piłkarza, to "w pełni zasłużona nagroda za głęboką osobistą tragedię, jakiej doświadczył”.
Trener nawiązał do faktu, że w ciągu 12 miesięcy w latach 2023-24 Eustaquio stracił oboje rodziców, m.in. matka zmarła na nowotwór mózgu, o czym zawodnik dowiedział się w przerwie swojego meczu.
"W tej grupie niesamowitych ludzi nie mógłbym sobie wyobrazić człowieka, który bardziej zasłużył właśnie na tego gola. Cieszę się jego szczęściem i myślę, że gdzieś z góry patrzą na niego rodzice i też to dostrzegli" - zauważył.
Kanadyjczycy, którzy awansowali do fazy pucharowej z drugiej pozycji w grupie, stracili przywilej występów w ojczyźnie. W niedzielę grali w Los Angeles, a kolejne spotkanie, z lepszym z pary Holandia - Maroko, czeka ich w Houston.
"To będzie prawdziwy pojedynek z Dawida z Goliatem, ale także dlatego już teraz jesteśmy tym niezwykle podekscytowani" - przyznał kanadyjski obrońca Alistair Johnston.
Trener drużyny RPA Hugo Broos, który przed MŚ zadeklarował, że po turnieju przejdzie na emeryturę, teraz wstrzymał się z kategorycznymi deklaracjami. 74-letni Belg, który został trzecim najstarszym szkoleniowcem w historii MŚ, przyznał, że jego zawodowa przyszłość wyjaśni się w ciągu kilku najbliższych dni, ale podkreślił, że na pewno był to jego ostatni mundial.
"Zobaczymy, co będzie dalej, ale pewne jest, że to był mój ostatni mundial. Z innymi decyzjami się wstrzymam, bo uważam, że nierozsądnie jest je podejmować w sytuacji rozczarowania. Dlatego teraz tego nie zrobię, choć chyba mam za dużo energii, by siedzieć na kanapie w domu i popijać kawę" - powiedział.
Zespół "Bafana, Bafana” pod jego wodzą po raz pierwszy przebrnął fazę grupową.
"To, co osiągnęliśmy, było dobre. Jestem bardzo szczęśliwy i dumny z mojej drużyny" – dodał Broos.
Jak przyznał, miał co prawda nadzieję, że uda się zrobić jeszcze jeden krok i dotrzeć do 1/8 finału, ale "to naprawdę byłby mały cud”.
TV Smart - Usługi telekomunikacyjne – Telewizja.
Pakiet Max miesiąc za 0 zł
