Zarówno Haiti, jak i DR Konga wywalczyły awans do MŚ po raz drugi w historii i czekały na powtórkę 52 lata. Oba zespoły wystąpiły w 10. edycji mundialu w 1974 roku, tak udanym dla reprezentacji Polski. Haiti grało zresztą w grupie razem z biało-czerwonymi i przegrało z drużyną trenera Kazimierza Górskiego 0:7.
Awans Haiti na tamten mundial był pewną sensacją. Drużyna wyeliminowała znacznie wyżej notowany i bogatszy w piłkarskie tradycje Meksyk, a wtedy wśród 16 uczestników MŚ było tylko jedno miejsce dla reprezentanta CONCACAF, tak jak i dla przedstawiciela Afryki. Podejrzewano nawet jakieś zakulisowe działania ze strony rządzącego wyspą klanu Duvalierów - w 1974 władzę sprawował już Jean-Claude Duvalier, syn dyktatora "Papy Doca".
Jednak turniej zaczął się dla Haiti szczęśliwie, od prowadzenia w meczu z Włochami 1:0. Bramkę strzelił napastnik Emmanuel Sanon, który w ten sposób zakończył trwającą ponad 1000 minut passę bramkarza Dino Zoffa bez straty gola we włoskiej kadrze. Italii udało się jednak wygrać 3:1. W kolejnym meczu Haiti uległo na Stadionie Olimpijskim w Monachium Polsce 0:7, zaś w ostatnim przegrało z Argentyną 1:4, a Sanon znów wpisał się na listę strzelców.
Zwycięstwo to pozwoliło Argentyńczykom awansować do drugiej rundy - strzelili bowiem Haiti o jedną bramkę więcej niż Włosi, mający ten sam dorobek punktowy.
Mecz Polska - Haiti w RFN to praktycznie jedyna potyczka obu drużyn. Choć dwa miesiące przed mundialem, w kwietniu 1974, dwa mecze z reprezentacją Haiti w Port-au-Prince rozegrała polska drużyna do lat 23, prowadzona przez Andrzeja Strejlaua, a podpisane wówczas dokumenty FIFA pozwalają dziś uznawać te spotkania za oficjalne, co po latach uczynił PZPN. Sprawa jest jednak niejednoznaczna, bo "młodzieżówka" Strejlaua to jednak nie była pierwsza reprezentacja.
Po mistrzostwach w RFN niektórzy piłkarze Haiti zostali zauważeni przez futbolowy świat. Napastnik Sanon zaczął grać w belgijskim Beerschot, gdzie po kilku latach spotkał się z Janem Tomaszewskim. Z kolei tuż po turnieju do klubu TSV 1860 Monachium zaangażowano bramkarza Henriego Francillona, ale wytrwał tam tylko rok - reżim klubu z Bundesligi okazał się dla niego zbyt wymagający.
Z kolei reprezentacja Zairu w 1974 roku poniosła jeszcze wyższą porażkę niż Haiti - przegrała z Jugosławią aż 0:9 i był to najwyższy wynik na tamtym turnieju i jeden z najwyższych w historii MŚ.
W przeciwieństwie do Haiti awans Zairu do MŚ nie budził wątpliwości. Ekipa prowadzona przez jugosławiańskiego trenera Blagoje Vidinicia (byłego reprezentacyjnego bramkarza, wicemistrza Europy z 1960 roku i zdobywcę złotego medalu olimpijskiego w Rzymie w tym samym roku) była triumfatorem Pucharu Narodów Afryki z tego samego roku - w powtarzanym finale pokonała Zambię, miała też na końce triumf w PNA w 1968 roku po pokonaniu najlepszej afrykańskiej reprezentacji lat 60. - Ghany (jeszcze jako Kongo-Kinszasa), a także czwarte miejsce w 1972 roku.
Sam Vidinić był opromieniony sławą prowadzenia reprezentacji Maroka, która podczas mundialu w Meksyku w 1970 roku zaprezentowała się całkiem udanie, remisując z Bułgarią i tylko nieznacznie przegrywając z RFN.
Tym razem jednak Zair zaprezentował się zdecydowanie słabiej od swoich rywali - w tamtym czasie poziom piłki afrykańskiej jednak mocno odstawał od europejskiego czy południowoamerykańskiego. Co prawda w pierwszym meczu Zair uległ Szkocji tylko 0:2, ale w drugim zdarzyła się wspomniana porażka aż 0:9 z Jugosławią w Gelsenkirchen.
Potem za jednego z winowajców uznawano trenera Vidinicia, który po trzeciej bramce zdjął z boiska doświadczonego bramkarza Kazadiego - triumfatora PNA z 1968 i 1974 roku - i wpuścił młodego golkipera Tubilandu. Zmiana okazała się jednak niefortunna, bo rezerwowy wpuścił kolejnych sześć goli, a przy niektórych ewidentnie zawinił.
Po tym meczu drużyna Zairu chciała nawet wracać do Afryki, ponieważ od ówczesnego dyktatora tego kraju Mobutu Sese Seko otrzymała informacje, że w przypadku kolejnej wysokiej porażki - a przeciwnikiem miał być aktualny mistrz świata, czyli Brazylia - piłkarze nie mają co pokazywać się w domu. W końcu jednak postanowiła pozostać na turnieju, choć miała powiedziane, że z Brazylią nie może przegrać różnicą większą niż trzech goli. Mecz zakończył się rezultatem 0:3, co pozwoliło Zairowi zachować resztki twarzy, a Brazylii awansować z grupy.
Znów, jak w przypadku Argentyny i Włoch, zdecydowała jedna bramka więcej zdobyta przeciw outsiderowi. Tak jak Argentyna strzeliła jednego więcej gola Haiti niż Włosi, tak Brazylia pokonała minimalnie wyżej Zair, niż mająca tyle samo punktów Szkocja.
Z Zairem/DR Konga reprezentacja Polski nigdy dotychczas nie grała, choć w ekstraklasie występowało kilku reprezentantów tego kraju. Zawodnikiem Widzewa Łódź jest np. Steve Kapuadi, powołany do kadry na rozpoczęty w czwartek mundial. Wcześniej grał on w Wiśle Płock i Legii Warszawa.
Mundial 2026
Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2026 odbędą się w dniach od 11 czerwca do 19 lipca w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. W turnieju weźmie udział 48 reprezentacji narodowych, a mecze będą rozgrywane na 16 nowoczesnych stadionach. Tytuł broni Argentyna. Polska nie zakwalifikowała się do mundialu.
Harmonogram i godziny meczów • Tabele grupowe • Składy drużyn na MŚ • Gwiazdy, których zabraknie na MŚ • Typy i kursy
TV Smart - Usługi telekomunikacyjne – Telewizja.
Pakiet Max miesiąc za 0 zł
