Wygrany: Viktor Gyokeres
W Lidze Narodów strzelał jak oszalały, ale kwalifikacje do mundialu w wykonaniu Szwedów były katastrofą. Tylko dwa remisy, tylko trzy mecze z golem. Dorobek Viktora Gyokeresa w grupie kwalifikacyjnej? Zero. Dlatego fani Ukrainy i Polski liczyli, że w barażach trajektoria pozostanie niekorzystna dla Szwecji i jej największej gwiazdy.
Stało się inaczej – napastnik Arsenalu najpierw wpakował trzy gole Ukrainie, a potem trzeciego i najważniejszego Polakom. Do baraży Szwedzi dotarli dzięki Lidze Narodów, ale przeszli przez nie obronną ręką w dużej mierze dzięki instynktowi 27-latka. Tylko dwóch piłkarzy w historii – Pedja Mijatović i Oribe Peralta – zdobyło w barażach więcej goli.
Przegrani: Włochy
20 lat temu Włosi szykowali się na mundial, z którego wracali jako triumfatorzy. Kto by się spodziewał, że po podbiciu Niemiec czeka ich najgorszy okres w historii? Dwukrotnie odpadali w fazie grupowej, a później na dwa kolejne mundiale nie pojechali wcale. Wypchnięci przez fenomenalną Norwegię do baraży, mieli z pozoru łatwą ścieżkę. Wystarczyło wygrać w Bergamo z Irlandią Północną oraz w Zenicy z Bośnią i Hercegowiną.
U siebie zadanie zrealizowali, ale rewanż przypominał kontynuację klątwy z ostatnich eliminacji. Nawet prowadzenie po golu Moise Keana nie pozwoliło przypieczętować awansu. Najpierw czerwona kartka Bastoniego, później grad strzałów Bośni i niewykorzystane okazje Italii. Wreszcie karne, które dopełniły przepowiedni: czy ktokolwiek zakładał, że Pio Esposito i Cristante mogą w ogóle nie trafić w bramkę?!
Wygrany: Ladislav Krejci
Co za moment przeżywa 26-latek z czeskich Rosic! Przed czwartkowym półfinałem został nowym kapitanem reprezentacji Czech i wywiązał się z powierzonej roli popisowo. Przeciwko Irlandii to on zapewnił dogrywkę, a następnie strzelił pierwszego karnego.
W finale z Danią uderzył już w dogrywce i choć swojej jedenastki nie wykorzystał, to przechodzi do historii jako dopiero drugi obrońca z dwoma golami w barażach. Co więcej, jego niestrudzona praca w defensywie z mnożącymi się wybiciami i wygranymi pojedynkami utrzymała Czechów w grze na Letnej i walnie przyczyniła się do wylotu na mistrzostwa.

Przegrany: Robert Lewandowski
Polska wydawała się na najlepszej drodze do zakończenia okresu 96 lat bez wygranej w Szwecji. Po golu straconym w końcowych minutach i ostatnim gwizdku zawodnicy w czerwonych strojach długo nie mogli się pozbierać.
Robert Lewandowski był sam, pierwszy podszedł do kibiców i wielu z nich czekało, co zrobi z opaską kapitańską, którą szybko zdjął z ramienia. Schodził ostatni, osamotniony. To miał być jego pożegnalny mundial, ale to z marzeniem musiał się pożegnać. Dał to jasno do zrozumienia, zamieszczając na Instagramie „Time to say goodbye” po porażce. Czy chciał przez to powiedzieć coś jeszcze? "Muszę się zastanowić, co dalej" – mówił po meczu. Byłby to podwójny cios, gdyby piłkarz podjął decyzję o rozstaniu z kadrą.
Wygrani: Turcja
W awansie Turków na mistrzostwa świata nie ma cienia niespodzianki – w obu spotkaniach byli faworytami, mieli szczęście grać u siebie z groźną nominalnie Rumunią, a wyjazd do Kosowa – choć trudny – udało się wygrać.
Bardziej niesamowite jest, że w obu meczach o losie awansu przesądził pojedynczy gol w 53. minucie. W Stambule Rumunom strzelił go Ferdi Kadioglu, a w Prisztinie Kosowianom Kerem Akturkoglu. Niezależnie od zbiegu okoliczności, liczy się przede wszystkim powrót na światową scenę po 24 latach nieobecności.
Przegrani: Anglia
Choć mają gwarancję gry w turnieju FIFA, Anglicy kończą okno reprezentacyjne w nastrojach dalekich od oczekiwań. Jesienią roznieśli w pył wszystkich rywali z bilansem goli 19:0 po sześciu meczach. A wiosną? Najpierw Fede Valverde wyrwał remis 1:1 w doliczonym czasie dla Urugwaju, a we wtorkowy wieczór Japonia ograła gospodarzy 1:0 po bramce Kaoru Mitomy.
Łącznie ok. 160 tys. kibiców oglądało oba marcowe mecze na Wembley i przed mundialem mają chyba więcej pytań o formę Trzech Lwów niż odpowiedzi.
