EKSKLUZYWNY WYWIAD: Portugalski trener Nuno Campos o „najlepszym przyjacielu” Fonsece i węgierskim projekcie

Nuno Campos obecnie prowadzi Zalaegerszegi
Nuno Campos obecnie prowadzi ZalaegerszegiZTE FC Official (Instagram)

Zalaegerszegi przyciąga uwagę węgierskich mediów piłkarskich. Obecnie zajmuje miejsce w środku tabeli najwyższej klasy rozgrywkowej, a w poprzednim sezonie ledwo uniknął spadku. Latem klub został jednak przejęty przez dwóch argentyńskich biznesmenów, którzy tchnęli w niego nowe życie. Na czele zespołu stoi doświadczony portugalski szkoleniowiec Nuno Campos, który niedawno udzielił wywiadu czeskiemu podcastowi Flashscore – Livesport Daily.

W tym ekskluzywnym wywiadzie trener Zalaegerszegi opowiada o rosnącej pozycji klubu na węgierskiej scenie piłkarskiej, swojej drodze zawodowej oraz o tym, czego nauczył się pracując u boku trenera Lyonu, Paulo Fonseki.

Dzień dobry, Nuno, dziękujemy za poświęcony czas. Trenuje pan już od 18 lat, zdobywając doświadczenie w Portugalii, Włoszech i Meksyku. Co skłoniło trenera z takim CV do przeprowadzki na Węgry?

Mam spore doświadczenie na wielu płaszczyznach, w różnych krajach i rozgrywkach, ale ten projekt był dla mnie prosty i bardzo szczery: rozwijać zawodników. Uniknąć spadku, ale przede wszystkim rozwijać piłkarzy, budować zespół i pokazywać indywidualne umiejętności zawodników, by później ich sprzedać.

Pomyślałem sobie: całe życie trochę się tym zajmowałem i bardzo lubię, gdy mogę pomóc zawodnikom w lepszej przyszłości, w rozwoju kariery. Więc czemu nie? Zróbmy to. Ruszajmy.

Poza tym bardzo spodobali mi się ludzie, którzy ze mną rozmawiali. Andreas i Damien (właściciele) byli bardzo szczerzy w tym, co mówili. Dla mnie to było ważne, by wejść w ten projekt.

Nuno Campos z Lorenzo Pellegrinim w Romie
Nuno Campos z Lorenzo Pellegrinim w RomieGIUSEPPE MAFFIA / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFP

Czy uważa pan, że piłka nożna jest zasadniczo taka sama wszędzie? Na przykład w Portugalii, Argentynie czy na Węgrzech? Czy jednak dostrzega pan już pewne specyfiki węgierskiej ligi?

Oczywiście, zasady gry są wszędzie takie same, ale każda liga ma swoje własne cechy, specyfikę.

Tutaj gra jest trochę bardziej fizyczna niż w Portugalii, na przykład. Ale liga jest bardzo wyrównana, bardzo trudno tu wygrywać mecze. Każdy może pokonać każdego, a tabela i klasyfikacja to pokazują. Nie jest łatwo grać przeciwko innym drużynom.

Mistrzostwa są bardzo konkurencyjne, bardzo fizyczne i trzeba dobrze zarządzać wszystkimi detalami gry. W przeciwnym razie nie mamy szans rywalizować.

Przez dużą część kariery pracował pan z Paulo Fonseką, m.in. w Romie. Czego się pan od niego nauczył i co wykorzystuje pan w swojej pracy?

Wychowywaliśmy się razem, bo od początku pracowaliśmy wspólnie, już od drużyny U-19 w Portugalii. Przez wiele lat wspólnie omawialiśmy wszystkie szczegóły, tworzyliśmy ćwiczenia i inne rzeczy. Oczywiście, w tym sensie jest moim najlepszym przyjacielem, jeśli chodzi o spojrzenie na piłkę nożną.

Tutaj korzystam z wielu rzeczy, które stosowałem wcześniej. Sposób rozmowy z zawodnikami w określonych momentach czy zarządzanie taktyką meczu – to wszystko wykorzystuję, tak jak pracowaliśmy razem.

Paulo Fonseca i Nuno Campos w czasie pracy w Romie
Paulo Fonseca i Nuno Campos w czasie pracy w RomieRICCARDO ANTIMIANI / EPA / Profimedia

Jak przyjęli pana kibice na Węgrzech? To musi być dla nich nietypowa sytuacja – nowi właściciele, nowy trener, nowi zawodnicy.

To było bardzo łatwe, bo kibice są bardzo zaangażowani, ale wiedzą, z jakimi trudnościami mierzyliśmy się od początku, budując tę grupę, ten zespół... Od początku wiedzieli, jak trudno jest utrzymać się w pierwszej lidze i są z nami przez cały czas.

To bardzo oddani fani, są z drużyną na każdym meczu i mają ogromne znaczenie. Nawet na wyjazdach są z nami. To bardzo ważne i pomagają nam wygrywać.

Ma pan najmłodszy skład w lidze. Na czym polega wyjątkowość pracy z tak młodym zespołem?

W grudniu mieliśmy trzeci najmłodszy skład w Europie. Z jednej strony to bardzo trudne, bo ci zawodnicy nie mają dużego doświadczenia... Bardzo ważna jest psychika podczas meczów, bo młodzi gracze nie są jeszcze tak stabilni. To często robi różnicę i nad tym mocno pracujemy.

Także pod względem taktycznym... Często nie kontrolujemy jeszcze w pełni taktyki gry, więc w tym aspekcie też się rozwijamy. Oczywiście, regularność zespołu nie jest łatwa do osiągnięcia. Ale w ostatnich dziewięciu meczach przegraliśmy tylko raz. W sześciu ostatnich spotkaniach nie ponieśliśmy porażki. Wygląda na to, że wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Czuję, że jeśli uda nam się utrzymać w tej lidze, w najwyższej klasie rozgrywkowej na Węgrzech – bo zespół jest bardzo młody i musimy poprawić wiele rzeczy – to będzie ogromny sukces."

Aktualna tabela ligowa
Aktualna tabela ligowaFlashscore

A w przyszłości, za pięć czy dziesięć lat, czy uważa pan, że realne jest, by klub stał się liderem węgierskiej piłki?

Stabilność klubu podczas budowania projektu jest bardzo ważna na przyszłość. Uważam, że projekt i wizja Damiana, prezesa, oraz Andrasa, dyrektora sportowego, są bardzo jasne i konsekwentne. Dzięki temu, z czasem... myślę, że to możliwe.

Nigdy nie wiadomo, bo wiele drużyn ma tu większe budżety, a z większym budżetem jest łatwiej. Ale sposób, w jaki właściciele i dyrektor patrzą na rynek i go znają, pozwala im rozwijać zawodników. Jeśli zbudujemy bazę w klubie i pojawi się więcej piłkarzy, możemy powalczyć o wyższe miejsce."

Czy węgierska liga może realnie się rozwinąć i dorównać na przykład czeskiej lidze w przyszłości?

Myślę, że aby osiągnąć wyższy poziom, trzeba przygotować młodzież. To ona będzie podstawą reprezentacji i największych klubów w kraju. Dzięki temu, za 10 lat, wyobrażam sobie, że poziom może być znacznie wyższy.

Tutaj są bardzo dobre warunki, świetna infrastruktura do pracy z młodzieżą i pierwszym zespołem. Czasem problemem jest sposób rozwijania talentów. Trzeba patrzeć, jak robią to najlepsze kluby na świecie, w innych krajach.

Dzięki takim projektom można osiągnąć nie tylko poziom Czech. Nigdy nie wiadomo, kiedy i gdzie się zatrzymamy.

Portugalia to mały kraj, a 20 lat temu nie była na takim poziomie jak dziś. Teraz osiągnęła... być może najwyższy poziom na świecie, razem z innymi krajami.

Bo urodził się Cristiano Ronaldo, prawda?

Nie tylko Ronaldo. Oczywiście, Ronaldo i (Jose) Mourinho to obecnie największe symbole portugalskiej piłki, ale wszystkie procesy, które rozpoczęły się w Portugalii 20 lat temu z udziałem wielu trenerów – a ja wtedy byłem jeszcze piłkarzem, 25 lat temu – zmieniły wszystko.

To zaczęło się może 25 lat temu, więc sposób patrzenia na sprawy i czas, jaki się na to poświęca, mogą zmienić przyszłość. Może trzeba patrzeć 10 lat do przodu, by osiągnąć coś ważnego.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen