"Karmiliśmy się małymi rzeczami"
Szkoleniowiec Wisły Mariusz Misiura podziękował Elsnerowi za rywalizację w sobotnim meczu i życzył mu, aby w następnym meczu odniósł zwycięstwo. "Wiem, co to znaczy nie wygrać w pięciu kolejkach i życzę mu, aby tego nie doświadczył" - stwierdził.
Misiura przyznał, że zdecydował się na bardziej bezpośrednią grę, niską obronę i szybki atak. "Muszę pogratulować mojej drużynie, jak zareagowała na ostatnią porażkę. Od wtorku na treningach widać było, że nie mogą doczekać się tego meczu. Cieszyliśmy się z każdej zablokowanej piłki, dośrodkowania, wywalczonego autu i obronionego stałego fragmentu. Karmiliśmy się małymi rzeczami. Dziękuję też mojemu sztabowi za przygotowanie do meczu i władzom klubu za wsparcie w trudnych momentach" - podkreślił.
Zdaniem Misiury w pierwszej połowie mecz był zamknięty, a w drugiej - mimo wielu dośrodkowań rywala - jego podopieczni pozostali skuteczni w niskiej obronie. Nie brakowało gry na czas, choć to przede wszystkim zmartwienie rywali. "Z naszej perspektywy wygraliśmy zasłużenie, a z perspektywy Cracovii, która miała dużo większe posiadanie piłki, można odczuwać niedosyt" - stwierdził.
Po wygranej "Nafciarze" wrócili w górne rejony tabeli. Trudno mówić o celowaniu w puchary, ale przede wszystkim oddalili od siebie widmo spadku, o którym zaczęto mówić po fatalnej serii pięciu porażek. "Jesteśmy beniaminkiem, mamy 36 punktów, nie mamy się czego wstydzić" - podsumował.
"To ciężki dla nas moment"
Trener Elsner nie krył, że przegrać takie spotkanie, to bardzo nieprzyjemne uczucie. "Stworzyliśmy tyle sytuacji, że powinniśmy wygrać i zdobyć kilka bramek. Nie byliśmy jednak skuteczni, jeśli chodzi o piłki, które dostarczaliśmy w pole karne. To ciężki dla nas moment. Trzeba to jednak przyjąć i pracować dalej. Musimy też wrócić do wysokiego poziomu gry naszej defensywy, do tego jak funkcjonowała wcześniej, bo to klucz do zdobywania punktów" - wyjaśnił.
Defensywa była w sobotę niepewna, nawet jeśli tylko chwilami. Te momenty bezwzględnie wykorzystali rywale. Słoweński szkoleniowiec zwrócił jednocześnie uwagę, że jeśli chodzi o kreację, to był to jeden lepszych meczów Cracovii w tym roku. I trudno się nie zgodzić - piłkarze Cracovii atakowali niestrudzenie do samego końca. Jedynie efektów brakło.
"Oddaliśmy 28 strzałów i zdobyliśmy tylko jedną bramkę. To dramat. Jeśli chodzi o kreację, to było lepiej, ale brakowało balansu. Strzeliliśmy sobie praktycznie dwa samobójcze gole" - ocenił.
Elsner podziękował też kibicom. Ci wspierali go, skandując jego nazwisko. Nie ulega wątpliwości, że Elsner cieszy się większym zaufaniem od obecnego zarządu Cracovii. Potwierdzał to transparent wywieszony przez kibiców w trakcie meczu: "No vision, no leadership, no respect!" (żadnej wizji, żadnego przywództwa, żadnego szacunku). Za to Elsner niezmiennie cieszy się szacunkiem fanów po odrzuconej kilka dni temu rezygnacji. "To był wzruszający moment. Dali nam dzisiaj ogromne wsparcie" - podkreślił Elsner.
