Fatalny początek rundy w wykonaniu Lecha. Piast wygrywa pomimo zmarnowanego rzutu karnego

Druga z rzędu porażka Lecha. Piast wygrywa pomimo zmarnowanego rzutu karnego
Druga z rzędu porażka Lecha. Piast wygrywa pomimo zmarnowanego rzutu karnegoArena Akcji / ddp USA / Profimedia

Lech Poznań przegrał drugi mecz po wznowieniu rozgrywek. Tym razem w zaległym spotkaniu czwartej kolejki drużyna mistrzów Polski poległa z Piastem Gliwice, mimo że w pierwszej połowie rzutu karnego nie wykorzystał Patryk Dziczek.

Zgodnie z terminarzem to spotkanie miało zostać rozegrane 9 sierpnia, ale o zmianę poprosił poznański klub, z racji występów w kwalifikacjach Ligi Mistrzów.

Gliwiczanie w grudniu w zaległym meczu pokonali na wyjeździe Legię Warszawa 1:0, we wtorek u siebie ograli mistrza Polski po golu rezerwowego Andreasa Katsantonisa, który wrócił na boisko po rocznej przerwie.

Wtorkowe starcie było dla zespołu trenera Daniela Myśliwca okazją do rewanżu za porażkę 3 grudnia u siebie z "Kolejorzem" 0:2 w 1/8 finału Pucharu Polski. Wtedy zawodnicy rywalizowali na dość sfatygowanej murawie, tym razem zagrali na nowym boisku, ułożonym zimą. Na wypadek opadów śniegu linie zostały wymalowane na czerwono.

Z racji mroźnej pogody i późnej pory rozgrywania meczu organizatorzy zachęcali kibiców do zabrania na stadion koców i termosów z ciepłymi napojami.

Gliwiczanie przegrali na inaugurację drugiej części rozgrywek w Zabrzu 1:2, Lech u siebie uległ Lechii Gdańsk 1:3.

Trener gospodarzy dokonał w wyjściowym składzie czterech zmian, w porównaniu z pierwszym wiosennym spotkaniem, szkoleniowiec Poznaniaków Niels Frederiksen – trzech.

Przed rozpoczęciem gry spiker ciepło przywitał najwierniejszych kibiców, którzy stawili się w liczbie ponad trzech tysięcy. Informował też, że na stadionie są wykwalifikowani ratownicy medyczni, na wypadek upadku na śliskich podestach i schodach.

Lechici mogli prowadzić już po kilkudziesięciu sekundach, gdyby Mikael Ishak tuż przed bramką Piasta lepiej trafił w piłkę. W 12. minucie zakończył występ zawodnik gospodarzy Quentin Boisgard, który na noszach opuścił murawę.

Gliwiczanie mieli w pierwszej części świetną okazję do objęcia prowadzenia, bowiem Patryk Dziczek egzekwował rzut karny po zagraniu ręką Luisa Palmy. Pomocnik Piasta strzelił jednak lekko po ziemi i golkiper "Kolejorza" obronił.

Później blisko zdobycia gola byli przyjezdni. Leo Bengtsson przegrał pojedynek z Frantiskiem Plachem, a uderzenia Palmy i Pablo Rodrigueza były niecelne.

Sześć minut po przerwie blisko pokonania bramkarza Piasta był znów Bengtsson. Tym razem uderzył głową i ponownie górą był Słowak. Chwilę potem w podobnej sytuacji niecelnie strzelił Juande Rivas.

Po kwadransie obaj szkoleniowcy zdecydowali się na zmiany, u gospodarzy dwie, u rywali – trzy. Krótko potem powinno być przynajmniej 0:1, tyle że kapitan atakującego coraz częściej Lecha Ishak nie zdołał pokonać bramkarza w sytuacji jeden na jeden, a Rodriguez spudłował z kilku metrów, mając pustą bramkę.

Statystyki meczu Piast Gliwice - Lech Poznań
Statystyki meczu Piast Gliwice - Lech PoznańFlashscore

W końcówce spotkania na boisku – po rocznej przerwie spowodowanej kontuzją – pojawił się napastnik gospodarzy Andreas Katsantonis. Cypryjczyk, który zerwał więzadła krzyżowe 8 lutego 2025 r., w mroźny wtorkowy wieczór został bohaterem miejscowych kibiców. Po dośrodkowaniu innego rezerwowego Jorge Felixa zdobył głową zwycięskiego gola. To było jego drugie w historii trafienie dla Gliwiczan. To pierwsze "zaliczył" dokładnie rok wcześniej.

Goście rzucili się jeszcze do natarcia, także z udziałem swojego bramkarza, ale nie zdołali wyrównać.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen