W stolicy Wielkopolski w weekend ma być kilkanaście stopni poniżej zera, a w sobotni wieczór temperatura odczuwalna może wynieść nawet minus 20. Na dzień przed meczem uprawnionych do wejścia na stadion jest ponad 23 tysiące kibiców, nie oznacza to jednak, że tyle osób zasiądzie na trybunach.
"Przygotowaliśmy dla kibiców gorącą darmową herbatę. Zachęcamy, by zabrać ze sobą koce" – zapowiedział rzecznik prasowy Lecha Adrian Gałuszka.
Szkoleniowiec "Kolejorza” przyznał, że nigdy jeszcze nie miał sposobności uczestniczenia w meczu rozgrywanego w tak mroźnych warunkach. Jego podopieczni po dwóch tygodniach spędzonych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie temperatura oscylowała wokół 25 stopni, będą musieli się przestawić na całkiem inne warunki.
"Na pewno przy tak mroźnej pogodzie trudniej się oddycha, natomiast nie sądzę, by warunki atmosferyczne miały istotny wpływ na grę. Nie spodziewam się natomiast wielkiego widowiska i wielu goli. W pierwszych meczach po dłuższej przerwie drużyny mają czasami kłopoty ze znalezienim swojego rytmu. Brakuje jakości w finalizowaniu akcji. Mogę się jednak mylić i mecz wygramy na przykład 5:2, ale raczej tak nie będzie" – powiedział na konferencji prasowej opiekun poznańskiej drużyny.
Duńczyk jest bardzo zadowolony z pracy, jaką zespół wykonał w Abu Zabi. W trakcie zgrupowania lechici rozegrali trzy sparingi – dwa wygrali i zanotowali jedną porażkę.
"Testy medyczne, które zrobiliśmy po powrocie do Poznania, też wypadły dobrze. Trenowaliśmy przede wszystkim w bardzo dobrych warunkach. Te mecze kontrolne też nieźle wyglądały w naszym wykonaniu" – zaznaczył.
Mistrz Polski wiosną ma być zdecydowanie mocniejszy, ale nie za sprawą transferów, lecz powrotów po kontuzjach ważnych piłkarzy. W kadrze na mecz z Lechią znajdą się m.in. Szwed Patrik Walemark i Islandczyk Gisli Thordarson. Nieco później dołączą do drużyny m.in. Radosław Murawski, Daniel Hakanas i Alex Douglas.
Niewyjaśniona jest sytuacja Timothy’ego Oumy, który z powodów pozasportowych został odsunięty od pierwszego zespołu i nie pojechał na zgrupowanie. W tym czasie kenijski pomocnik trenował z trzecioligowymi rezerwami. Frederiksen nie wyklucza jednak jego powrotu do swojej drużyny.
"Z tego, co słyszałem, wykonał dobrą pracę z drugą drużyną. W przyszłym tygodniu będzie miał przeprowadzone testy fizyczne. Pamiętajmy jednak, że przez ostatnie trzy tygodnie nie pracował z nami. Dlatego przed nim daleka droga do powrotu do pierwszego zespołu, ale nikt nie zamyka mu drzwi" – tłumaczył szkoleniowiec.
Mecz Lecha z Lechią rozegrany zostanie w sobotę o godz. 20.15. W pierwszej rundzie Poznaniacy wygrali 4:3.
