Kluby podsumowują akcję "zima", znaczny wzrost kosztów utrzymania boisk oraz obiektów

Kluby podsumowują akcję "zima", wzrost kosztów wyniósł około 30 procent
Kluby podsumowują akcję "zima", wzrost kosztów wyniósł około 30 procentPressFocus / Sipa USA / Profimedia

Kluby piłkarskiej ekstraklasy nie ukrywają, że mroźna i śnieżna zima zostawiła ślad w ich budżetach. Po raz pierwszy od lat musiały wydać znacznie więcej pieniędzy na utrzymanie i odpowiednie przygotowanie boisk oraz obiektów, a ten wzrost kosztów wyniósł około 30 procent.

Koszty ostrej zimy dotknęły m.in. Lecha Poznań. Klub postanowił położyć nową murawę jeszcze przed zakończeniem rundy jesiennej – w listopadzie ubiegłego roku. W pierwotnym założeniu miała ona dotrwać do czerwca. Kolejną wymianę planowano po zakończeniu sezonu piłkarskiego oraz koncertach Dawida Podsiadły i Sanah. Tymczasem po rozegraniu sześciu meczów zdecydowano się na przedwczesną wymianę nawierzchni, gdyż stosunkowo nowa murawa po rozegranym 31 stycznia w iście arktycznych warunkach meczu z Lechią Gdańsk mocno ucierpiała. Po kolejnych spotkaniach na Enea Stadionie jej stan tylko się pogorszył.

"W trakcie spotkania z Lechią źdźbła trawy zostały połamane i były nie do odratowania. Gdybyśmy ten mecz zagrali choćby tydzień później, wówczas prawdopodobnie ta murawa tak by nie ucierpiała" – powiedział PAP Maciej Henszel z biura prasowego Lecha.

Jak zaznaczył, sam koszt wymiany murawy to ok. 800 tysięcy złotych.

"Poza tym zdecydowanie więcej pieniędzy niż w poprzednich latach kosztowało nas utrzymanie tej 'starej' murawy. Płyta była cały czas podgrzewana, napowietrzana i doświetlana lampami. Także boisko treningowe było czas cały podgrzewane. Drużyna w trakcie przygotowań do rundy w Poznaniu nie korzystała z alternatywnych obiektów ze sztuczną nawierzchnią" – wskazał Henszel.

Jagiellonia Białystok wszystkie mecze rozgrywa na stadionie miejskim - Chorten Arenie. Po zimowej przerwie w krótkim czasie - między 7 a 22 lutego - odbyły się na nim dwa spotkania ekstraklasy i pojedynek z Fiorentiną w barażu o 1/8 finału Ligi Konferencji.

"Biorąc pod uwagę ostre mrozy i to, że trzeba było jeszcze mocniej grzać murawę, to oczywiście było znacznie drożej, niż w normalnym sezonie" - przyznał prezes spółki Stadion Miejski Cezary Mielko i zaznaczył, że dokładna kwota nie jest jeszcze znana.

Poinformował, że w przypadku białostockiego obiektu średni miesięczny koszt samego ogrzewania murawy to ok. 60 tys. zł. Zwrócił uwagę, że nie jedyny, bo dochodzi odśnieżanie całego obiektu, ale też trzymanie w gotowości pracowników. "Myślę, że spokojnie koszty były wyższe o 30 proc." - ocenił prezes Mielko.

Pytany, czy w takiej sytuacji racjonalne jest rozpoczynanie drugiej części rozgrywek w Polsce już na przełomie stycznia i lutego, przyznał, że - z punktu widzenia zarządcy obiektu - liga powinna ruszać później.

"Jeżeli w lutym mamy 10-16 stopni mrozu, to jaka to jest przyjemność grania, ale i oglądania widowisk sportowych. Rozumiem machinę biznesową, ale bądźmy też realistami - na pewno bezpieczniej byłoby później ruszać z ligą" - powiedział PAP Mielko.

Jagiellonia ma ze spółką umowę na cały sezon i płaci zryczałtowaną kwotę ponad 2,5 mln zł; za dodatkowy mecz ponad tę umowę kwota wynosi niespełna 115 tys. zł.

"Zobaczymy, jak będzie przy kolejnym kontrakcie. Musimy policzyć koszty i zobaczyć, jak to się zamknęło przy tej ostrej zimie" - dodał szef stadionowej spółki.

Wyjątkowo sroga zima zawitała w tym roku także na Wybrzeże, a do minusowych temperatur doszły również intensywne opady śniegu. Paweł Buczyński, prezes Areny Gdańsk Operator, która zarządza stadionem Polsat Plus Areną Gdańsk, gdzie mecze w ekstraklasie rozgrywają piłkarze Lechii, przyznał w rozmowie z PAP, że zimowy okres nie był dla murawy łaskawy.

"To tego doszła duża liczba aktywności, a przypomnę, że na przełomie listopada i grudnia w 10 dni odbyły się na tym obiekcie cztery mecze - trzy Lechii i jeden reprezentacji Polski kobiet. Dlatego, w celu zachowania optymalnych warunków pielęgnacyjnych, musieliśmy włączyć ogrzewanie płyty już w... październiku" – przekazał Buczyński.

Jednocześnie dodał, że od połowy grudnia do końca stycznia, ze względu na warunki atmosferyczne, a szczególnie śnieg, nie można było wykonywać zabiegów zimowych, które stabilizują murawę.

"Boisko było przykryte matami i podgrzewane. W szczytowym momencie zadana temperatura instalacji grzewczej wynosiła 15 stopni w korzeniu" – tłumaczył.

Szef AGO przypomniał, że w 2019 roku cena jednego GJ energii cieplnej z opłatami dodatkowymi wynosiła na stadionie około 70 zł netto, a teraz to kwota prawie 190 zł.

"W standardowym roku stadion ze wszystkimi swoimi funkcjami zużywał średnio ok. osiem tysięcy GJ energii cieplnej. Szacujemy, że w 2026 roku zużycie wzrośnie o 30 procent. Koszty tylko ogrzewania murawy od października 2025 roku do dziś to kwota niespełna 500 tys. zł netto" – zdradził.

Buczyński przekonywał, że niebawem nawierzchnia będzie prezentować się zdecydowanie lepiej.

"Na początku lutego wsialiśmy nowe nasiona, jednak ze względów atmosferycznych ich wegetacja jest bardzo wolna. Pierwsze efekty przyjdą później niż zazwyczaj i wizualnie płyta będzie wyglądać lepiej w połowie kwietnia. Wygląd zewnętrzny nie wpływa natomiast na jej parametry 'grywalności' – jest równa i pozwala na płynną grę" – zapewnił.

Wiceprezes Wisły Płock Maciej Wiącek powiedział PAP, że w porównaniu do kosztów z ubiegłego roku, wzrost był ogromny. Wyjaśnił, że poprzedniej zimy ogrzewanie boisk nie było ani razu włączone, a w tym roku, nawet gdy drużyna była na zgrupowaniu, boiska były regularnie podgrzewane. Poza tym w ubiegłym roku klub zwiększył swoją bazę treningową o dwa boiska, więc to także przełożyło się na większe wydatki na utrzymanie.

"O szlakach komunikacyjnych i parkingach nawet nie ma co mówić, bo były odśnieżone we własnym zakresie administratora. Największy wydatek to ogrzewanie, którego koszty stałe i przesyłowe są ogromne i ponoszone przez cały rok, a tej zimy powiększone o konkretne dostawy ciepła" - powiedział Wiącek.

Także Piast Gliwice dotknęły większe wydatki na utrzymanie obiektów. Jak przekazał PAP klub, wpływ na to miała konieczność odśnieżanie stadionu, kupno soli do sypania chodników, parkingu, ogrzewanie całego budynku podczas niskich temperatur, podgrzewanie murawy, które musiało być mocniejsze oraz konieczność wynajmu sztucznych boisk do przeprowadzenia treningów. Szczegółowych kosztów jednak nie ujawniono.

Jak poinformowano PAP, zgodnie z wymogami licencyjnymi ekstraklasy murawa na Motor Lublin Arenie podgrzewana była od 15 listopada do 15 marca. W tym ostatnim okresie (2025/26) kosztowało to łącznie netto 640 tys. zł, przy czym za styczeń 215 tys., a za luty 304 tys. Przed rokiem analogiczna suma wyniosła 470 tys. zł.

Dodatkowe koszty, w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych, zarządzający stadionem ponosił przy przygotowaniach całego obiektu, czyli łącznie boiska, trybun, ale też obszernych powierzchniowo parkingów, które musiały być odśnieżane, a zespół Motoru tylko w lutym trzykrotnie wystąpił w roli gospodarza.

"Na samo paliwo do ciągników w dwóch pierwszych miesiącach roku wydano ponad cztery tysiące złotych" - poinformował PAP prezes MOSiR Lublin Maciej Wątróbka, który podkreślił jednocześnie bardzo dobrą współpracą z kierownictwem klubu piłkarskiego.

Dodał, że warunki atmosferyczne sprawiły, iż murawa lubelskiego stadionu nie była i nadal nie jest jeszcze idealna, ale systematycznie prowadzone są niezbędne zabiegi pielęgnacyjne. Wegetacja trawy nie przebiega szybciej z uwagi na to, że choć w dzień jest słońce, to całkiem niedawno zdarzały się noce z temperaturą nawet poniżej zera.

"Na tej części boiska, gdzie jest najwięcej cienia (pod jedną z bramek do ok. 20. metra) są rozkładane na kilka dni specjalne maty, chroniące przed tymi niskimi temperaturami" - zakończył Wątróbka.

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen