Przed nadchodzącym spotkaniem z Jagiellonią Zieliński podkreślił wagę tzw. „żółto-czerwonych derbów”. Po przegranym meczu z Lechią Gdańsk, jego zespół chce udowodnić swoją wartość przed własną publicznością.
"Chcemy się zrehabilitować za tę porażkę przed naszymi kibicami. Szczególnie, że gramy u siebie, a to do czegoś zobowiązuje" – deklaruje szkoleniowiec.
Sytuacja kadrowa Korony jest stabilna, a do dyspozycji trenera powrócili napastnicy Bułgar Władimir Nikołow i Hiszpan Antonin Cortes. Jedyną poważną absencją jest brak Cypryjczyka Kostasa Sotiriou, który pauzuje po czerwonej kartce otrzymanej w Gdańsku. Mimo tego ubytku Zieliński nie zamierza rezygnować z dotychczasowego systemu gry na rzecz ustawienia z czwórką obrońców.
"Nie jestem zwolennikiem latania od ściany do ściany. Przygotowujemy się do pewnego systemu, trenujemy go od dłuższego czasu. Przynosił nam naprawdę dobre efekty" – wyjaśnił trener. Bronił również bramkarza Xaviera Dziekońskiego, zaznaczając, że mimo błędu w ostatnim meczu, wielokrotnie ratował on zespół przed utratą bramek.
Analizując rywala, Jacek Zieliński wskazał na wysoką klasę Jagiellonii, która jako jedyny zespół w lidze od początku sezonu nie wypadła z pierwszej trójki tabeli. Szczególną uwagę poświęcił Jesusowi Imazowi, którego określił mianem "wisienki na torcie” w zespole z Białegostoku.
"Mogę o Imazie mówić tylko w samych superlatywach. To naprawdę "pan piłkarz” na warunki naszej ekstraklasy" – ocenił, dodając jednak, że każdego zawodnika można zatrzymać.
Kluczem do sukcesu w piątkowym starciu ma być koncentracja i unikanie "infantylnego” rozgrywania piłki od tyłu, co było problemem w Gdańsku. Trener oczekuje od swoich piłkarzy wysokiej intensywności przez całe spotkanie.
"Z Jagiellonią nie możemy pozwolić już sobie na takie błędy, jak w ostatnim meczu. - Od pierwszej do ostatniej minuty musimy być skoncentrowani, sprężeni, grający intensywnie" – podkreślił Zieliński.
Wyzwaniem dla kielczan może być krótki czas na regenerację, gdyż mecz w Gdańsku odbył się w poniedziałek wieczorem. Mimo ograniczonej liczby jednostek treningowych, w zespole panuje duża chęć rewanżu. Według trenera, sytuacja w spłaszczonej tabeli sprawia, że każdy mecz jest nerwowy, ale Korona wciąż trzyma się celu, jakim jest zajęcie miejsca w czołowej ósemce.
Piątkowe spotkanie Korony z Jagiellonią rozpocznie się w Kielcach o godz. 20.30.
