Światło czerwone. Seria niefortunnych zdarzeń
Bohaterem tej sekcji nie mogło być nic innego jak niesamowita kumulacja sędziowskich pomyłek. Nie będę odnosił się do wszystkich, gdyż niemal w każdej stoję po stronie poszkodowanych. Wyjątek stanowi jedynie akcja, po której padła nieuznana ostatecznie bramka dla Jagiellonii - uważam, że Anders Klynge przekroczył poziom dozwolonej walki o piłkę i sfaulował swojego rodaka, Malthe Hojholta.
Tak czy inaczej, nie wygląda to dobrze. Kosztowne centrum VAR miało tylko ułatwić podejmowanie słusznych decyzji i znacząco je przyspieszyć, a według wielu byłych sędziów i ekspertów wciąż zawodzi czynnik ludzki, czyli osoby zasiadające przed monitorami. Dodatkowo dochodzi do kuriozalnych sytuacji, w których właściwy werdykt arbitra z boiska jest niepotrzebnie zmieniany, co powoduje także podważanie jego autorytetu wśród zawodników.
Kilka lat temu, kiedy na światowe murawy wchodził Szymon Marciniak, a polska Ekstraklasa była pionierem we wprowadzaniu VAR, wydawało się, że nasi sędziowie mają przed sobą świetne czasy. Wystarczyło tego nie zepsuć, wspierać młodych arbitrów na ich drodze i zapewnić im odpowiednie warunki do rozwoju. Na ten moment wygląda to jednak słabo, a do poprawy niezbędna jest jednomyślność całego środowiska, której ewidentnie brakuje.
Światło żółte. Proszę mówić
Kontynuujemy wątek sędziowski. Jest jeden aspekt tej sprawy, który wydaje się interesujący. Mianowicie obecność arbitrów w mediach. Teoretycznie im mniej mówi się o arbitrze tym lepiej, ale jeśli przemawia już sam zainteresowany, to atmosfera bywa oczyszczająca. Jeszcze kilka sezonów temu wielu kibiców nie miało pojęcia, jak brzmi głos danego sędziego, a dziś mogą oni sami komentować swoje decyzje i to zdecydowanie dobry kierunek.
Takie rozmowy obniżają napięcie, bo mogą oni po prostu przeprosić fanów poszkodowanej drużny i wytłumaczyć swój błąd, a w cywilizowanym świecie dorosłym ludziom taka możliwość po prostu się należy. Co więcej, dzięki temu mogą odważniej zwracać uwagę na problemy czy czynniki wpływające na ich błędne decyzje i wywierać presję na instytucje decyzyjne.
Mam jednak obawy czy w takim wypadku nie zostanie to ukrócone. To będzie właśnie prawdziwy test dla zwierzchników - czy mimo słabszych momentów sędziowie nadal będą mieli swobodę wypowiedzi i poczucie wpływu na rozwój sytuacji czy jednak znów zgaszą swoje kamery. Zobaczymy.
Światło zielone. Walemark bohaterem nie tylko Lecha
Czas jednak na pochwały, a ten bezsprzecznie należą się Lechowi Poznań. Mistrz Polski pokazuje klasę i charakter, ponieważ nawet po wpadce nie podnosi się serią niemrawych remisów tylko "kasuje" złe wspomnienia i w kolejnym starciu znów idzie po pełną pulę. Taka odporność mentalna będzie potrzebna, gdyż już pierwsza kolejka Ligi Europy i starcie z Crystal Palace pokazało, że w tych rozgrywkach poprzeczka jest ustawiona dużo wyżej.
Dodatkowo trener Niels Frederiksen nie próbuje przestawiać drużyny na defensywę, co często zdarza się drużynom walczącym na kilku frontach. "Kolejorz" atakuje i zapewnia show swoim kibicom, o czym świadczy aż 21 zdobytych bramek - jedną więcej ma tylko GKS Katowice.

Na osobne wyróżnienie zasługuje także bohater tej kolejki, czyli Patrik Walemark. Szwedzki napastnik bryluje zarówno w lidze, jak i w reprezentacji Szwecji. Szkoda tylko, że musiała się o tym przekonać drużyna Jana Urbana.
To wszystko sprawia, że choć w najbliższym starciu z Bayerem Leverkusen może paść każdy wynik, to z pewnością będzie ekscytująco. A po co istnieje futbol?

