W sumie, od sezonu 1980/81, Wisła zmierzyła się z Piastem Gliwice 22 razy. Płocczanie odnieśli pięć zwycięstw, sześciokrotnie zremisowali i 11 razy zeszli z boiska pokonani. Bilans bramkowy to 19:28. Choćby z tych wyliczeń widać wyraźnie, że Piast jest trudnym i niewdzięcznym przeciwnikiem dla płockiej drużyny.
Ostatnie z pięciu zwycięstw wiślacy odnieśli w meczu 3. kolejki tego sezonu, wygrywając przed własną publicznością 2:0 i wskoczyła po raz pierwszy na fotel lidera. W sumie Płocczanie zajmowali pierwsze miejsce w tabeli najczęściej ze wszystkich drużyn Ekstraklasy 2025/26. Zostali też mistrzem jesieni, a po zimowej przerwie pokonali przed tygodniem na własnym obiekcie Raków Częstochowa 2:1. Był to już 11. z rzędu mecz piłkarzy trenera Misiury bez porażki.

Szkoleniowiec w środę zdał pomyślnie egzamin i otrzymał certyfikat UEFA PRO. Do tego cieszy się, że w jego drużynie panuje dobra energia.
"Widzę na treningu duże zaangażowanie piłkarzy. Chcieliśmy jak najszybciej w tym roku wywalczyć pierwsze punkty i to nam się udało, pokonaliśmy Raków. Teraz przed nami jest cel, by zdobyć pierwszy komplet punktów na wyjeździe" – zapowiedział.
Misiura docenia poniedziałkowego rywala. "Zdajemy sobie sprawę, że zespół z Gliwic jest bardzo trudnym przeciwnikiem. Jeśli ktoś patrzy na pozycję tej drużyny w tabeli, pewnie myśli, że nie jest to wymagający rywal. A jednak Piast wygrał dwa razy z Legią, pokonali Raków, a ostatnio, w zaległym meczu, był lepszy od Lecha Poznań. To nie jest przypadek" – zaznaczył.
Przypomniał, że w ostatnich 10 pojedynkach tych ekip zdecydowanie częściej górą byli Gliwiczanie. "Musimy zrobić wszystko, by poprawić te statystyki i zaliczyć pierwsze w tym roku zwycięstwo na boisku rywala" - wskazał.
