Mateusz, nie ogłosiłeś jeszcze oficjalnie zakończenia kariery reprezentacyjnej. Czy sądzisz, że masz w kadrze jeszcze coś do zrobienia?
Nie. Ostatnio, gdy ktoś zadał pytanie trenerowi Urbanowi, to chyba trener zakończył je za mnie. Tak że nie, ani nie ogłaszam, ani nic. Jestem po prostu czynnym piłkarzem, więc gram w piłkę.
A kiedy oglądasz naszą reprezentację, to widzisz, że tam byłoby miejsce dla Mateusza Klicha?
Może i by było, ale to już też wiadomo. Nie ma co odgrzewać – zaraz 36 lat na karku, młodzi grają, więc co mam powiedzieć? Wiadomo, że reprezentacja Polski to jest wyjątkowa sprawa i miałem tę przyjemność wiele razy grać – raz lepiej, raz gorzej – ale też wiadomo: jakbym mógł, to bym pojechał. To też nie ode mnie zależy. Rozumiem wybory trenera, są młodzi zawodnicy i też trzeba dać szansę młodym zamiast odgrzewania starych kotletów, nie?
Czyli gdyby dzisiaj przyszło powołanie, to jutro się stawisz. Bez problemu.
Wiadomo, że tak, ale to jest dłuższy temat.
Polska reprezentacja wkrótce gra mecz z Albanią, później ewentualnie Ukraina albo Szwecja. Jak widzisz te szanse reprezentacji?
Mam nadzieję, że awansują, bo jednak drużynę mamy dobrą i gdybyśmy patrzyli na papierze, to jesteśmy pewnie najlepszą drużyną z tych czterech. Wiadomo, Szwecja też ma bardzo dobry skład, czy Ukraina gra nieźle. Ale trzeba jeszcze wygrać pierwszy mecz z Albanią, a to są ciężkie mecze. One siedzą w głowie i to nie jest tylko „jeden mecz i tyle”. To są eliminacje, baraże do mistrzostw świata, więc chciałbym bardzo, żeby awansowali. Życzę im jak najlepiej, a jak będzie, to zobaczymy.

Wiemy, że dla Roberta Lewandowskiego to prawdopodobnie już last dance, pewnie ostatni mundial, jeśli się uda zakwalifikować. Patrząc z boku widzisz z optymizmem przyszłość tej reprezentacji? Masz 35 lat, masz doświadczenie, grałeś w wielu miejscach, twoja opinia ma swoją wagę.
Mamy sporo młodych zawodników z potencjałem, którzy grają w dobrych klubach. Wiadomo, że to już nie jest takie pokolenie, jakie miał trener Nawałka. Tam wszyscy byli w topowych klubach, mieliśmy tych trzech w Borussii i każdy był w swoim prime'ie. Może tych zawodników jest mniej. Pamiętam, że zawsze dużo było Polaków w Bundeslidze, teraz jest ich już jak na lekarstwo. Teraz dużo więcej chłopaków gra we Włoszech. Janek poszedł do Porto, już nie gra w Anglii, więc w Anglii chyba Matty Cash i...
Matty.
No więc w Anglii tylko Matty Cash. Może jest mniej chłopaków w topowych ligach, ale są też w dobrych zagranicznych ligach i klubach, tak że potencjał jest. Ale bywało, że potencjał był i też nie było wyniku, więc temat kadry jest na dłuższą rozmowę.
Dłuższy temat. Jak wyglądała twoja współpraca z Robertem Lewandowskim w kadrze i czy uważasz, że – będąc największą gwiazdą w reprezentacji Polski – mierzy się z dużą presją?
Na pewno jest duża presja, bo jednak wszystkie oczy są skierowane na Lewego i Lewy był zawsze największą gwiazdą, wszystko kręciło się wokół niego. Zresztą dalej się kręci i on jest tą najważniejszą postacią. Nie ma się co dziwić. Zasłużył sobie na to i to też nie stało się z przypadku. A nasza współpraca jest, była dobra. Wiadomo, były gorsze mecze, były lepsze...
Jak w sporcie.
Dokładnie, to jest sport. Lewy też jest sportowcem, który nie lubi przegrywać i który chciałby wszystko wygrać. Więc miałoby się wrażenie czasami, że w zespole jest dużo stresu i nerwów, ale każdemu zależało, i jemu też, przede wszystkim na zwycięstwach. Współpraca jest dobra. Czytałem – mnie akurat nie było wtedy w kadrze – że są jakieś grupy czy nerwowe sytuacje. Ale to jest sport, to jest szatnia, tu jest 25 facetów o różnych charakterach. Byłem w szatniach, w których nic się nie działo, nie było żadnych awantur, nikt się nie kłócił i to jest... tak trochę bez życia. Trochę ognia musi być, to jest sport, przecież nikt nikomu nie chce zrobić na złość, nie? Wszyscy chcą dobrze.

"Chciałbym tylko, żeby w Ekstraklasie bardziej stawiać na Polaków"
Mateusz, masz Ekstraklasę na wyciągnięcie ręki. Widzisz potencjał, widzisz talenty. Czy będzie życie po Lewandowskim? Mówię o takim piłkarzu, który może dojść do tego, do czego doszedł Robert Lewandowski? Na pewno nazwisko Pietuszewski tutaj padnie. Czy widzisz kolejne? Wiem, że samo wymienianie nazwiska już teraz może zaszkodzić jakiemuś piłkarzowi, ale czy widzisz taki potencjał?
Oskar na pewno jest teraz postacią na ustach wszystkich, bo jednak radzi sobie fajnie, ma fajne warunki. Ma to, czego jest coraz mniej w piłce, czyli jeden na jeden, ta odwaga i szybkość. To się ceni, za to płacą najwięcej, więc myślę, że na pewno on.
A wiesz co? Mazurek jest fajny, z Jagiellonii też chłopak. Bardzo, bardzo dobrze gra, zresztą z Fiorentiną sobie fajnie poradził, więc jest parę perełek, nie? Tak że – jak powiedziałem – mamy potencjał. Mamy taki duży kraj, zawsze musi być jakiś talent wśród zawodników.
Chciałbym tylko, żeby w Ekstraklasie bardziej stawiać na Polaków. Na młodych Polaków i dawać więcej grać młodym Polakom. Bo jednak to, czego doświadczyłem za granicą, to żebym ja grał, to musiałem naprawdę być lepszy od zawodnika z danego kraju i zrobić więcej niż on. Bo jednak bardziej stawiają na swoich, swoje akademie i swoje talenty. Tego na pewno bym chciał: żeby w Polsce w większym stopniu stawiano na młodych polskich piłkarzy.
A jak widzisz rozwój Ekstraklasy na przestrzeni lat? Bo wyjechałeś młodo, wróciłeś teraz jako doświadczony piłkarz. Jesteś kapitanem Cracovii, grasz w Ekstraklasie. Jak widzisz ten rozwój? Zawsze rozmawiamy, że medialne to jest jedno, bo to jest bardzo dobrze opakowana liga. Ale co z formą? Co z poziomem Ekstraklasy?
Na pewno ta już legendarna otoczka jest jeszcze lepsza niż była. Pamiętam jak otwierałem stadion Cracovii, no to najnowszym chyba albo jednym z nowszych stadionów był stadion Korony Kielce. Jeszcze pamiętam. „Troszeczkę” się pozmieniało. Więc stadiony. Teraz też coraz więcej ludzi chodzi. Ta moda na piłkę nożną – wydaje mi się – trochę wraca, bo stadiony wyglądają naprawdę fajnie.
Poziom też się poprawił. Wiadomo, dalej polska liga jest ligą fizyczną. To się mówiło od zawsze. Jakości jest dziś coraz więcej. Nie jest to jakaś topowa jakość, ale jest lepiej i to naprawdę idzie w dobrym kierunku. Płaci się też więcej, wiadomo. A jak się płaci więcej, to się ma lepszych piłkarzy, bo...
Przekłada się na jakość.
Dokładnie, bo jednak piłka to też biznes i praca, więc bardzo dużo piłkarzy wybiera lepsze zarobki, nie? Jest coraz lepiej, idzie to w dobrym kierunku i fajnie być tego częścią.
Na koniec: prywatnie interesujesz się modą, co widać, modą, butami, sneakersami. Skąd się wzięła ta pasja? Był konkretny moment czy od zawsze tak miałeś?
Nie, zawsze tak miałem. Wiadomo, żona też pomaga. Żona też interesuje się ciuchami. Też mi pomaga w tym. Ja też jej pomagam, to raczej takie hobby, które się przerodziło w moją pasję. I lubię, naprawdę lubię. Z butami mam już mały problem, bo mam zdecydowanie za dużo butów.
Budujesz sporą garderobę, jeśli tak to wygląda.
Tak, dokładnie, ale tak mówię: jest to fajna zabawa. Fajnie też pomyśleć, w co się ubrać – jakoś inaczej, jakoś odważniej i to „samo się wzięło”.
W szatni chłopaki pytają Mateusz, gdzie to kupiłeś? Jak to ubrać?
Często, są też – wiadomo – jakieś podśmiechujki i jest lekka szyderka, ale akurat ja to lubię i jakoś tak przyzwyczaiłem się.
