"Byliśmy dziś skuteczni, co jest bardzo ważne. Mogliśmy już przed przerwą zamknąć mecz, ale był strzał w poprzeczkę. Wiedzieliśmy, że w drugiej połowie będziemy musieli walczyć do końca, było 2:1, ale trafienie Lukasa Sadilka zadecydowało" – stwierdził.
Przyznał, że na początku niedzielnego spotkania nie był zadowolony z taktycznego ustawienie swojej drużyny. Górnik pozwolił rywalom podejść pod bramkę stworzyć dwie groźne sytuacje, zanim gra gospodarzy nabrała rozpędu. "Zawodnicy wyglądali na nieco zdenerwowanych. Pierwsza bramka bardzo nam pomogła. Potem to był już inny zespół. Szczególnie po drugim golu grali na luzie. A Sadilek chyba pierwszy raz w życiu zdobył dwie bramki" – dodał.
W doliczonym czasie, krótko po wejściu na boisko, czerwoną kartkę obejrzał Lukas Podolski, za uderzenie rywala. Sytuacja wzbudziła spore kontrowersje, ponieważ to Michael Ameyaw pierwszy wpadł w Podolskiego, a później klepnął go, potencjalnie w geście przeprosin. "Nie widziałem jeszcze powtórki tej sytuacji. Musimy być zdyscyplinowani, trzeba uważać na takie rzeczy" - powiedział.
W pewnym momencie spotkania bramkarz Marcel Łubik poprosił o wsparcie masażystów, co szkoleniowiec Zabrzan wykorzystał na podpowiedzi dla swoich graczy. To taktyka powszechnie stosowana w Ekstraklasie, co uszczypliwie przypomniał słowacki trener: "Nienawidzę takich sytuacji, ale nauczyliśmy się tego od Rakowa" – powiedział Gasparik.
Podkreślił, że czuje pozytywny trend w grze Górnika. Przestrzega jednak przed przesadnym entuzjazmem. Tabela Ekstraklasy pozostaje bardzo ciasna i każdy wynik może sporo zmienić. "Nie wiem, czy najtrudniejsze w lidze już za nami. Teraz wyskoczyliśmy w tabeli, ale po dwóch kolejkach możemy grać o utrzymanie. Taka to jest liga" – podsumował.
Szkoleniowiec Rakowa Łukasz Tomczyk przyjął wynik z rozczarowaniem, ale i zrozumieniem. Zaznaczył, że jego zawodnicy nie wygrywali kluczowych pojedynków.
"Zabrakło nam energii w fazach przejściowych, nie byliśmy zdyscyplinowani w kilku istotnych momentach, nie skończyliśmy swoich sytuacji. Musimy się jak najszybciej zregenerować i skupić na czwartkowym meczu z Fiorentiną (w Lidze Konferencji)".
Przyznał, że czwartkowy wyjazd do Florencji (porażka 1:2) miał wpływ na postawę jego drużyny. "To był dla nas bardzo ciężki, intensywny mecz, jego ranga, aspekt emocjonalny, lot – to wszystko miało wpływ. Wykonane badania wskazywały, że część zawodników była mocno osłabiona. Jeden dzień dałby nam dużo. Nasi fizjoterapeuci robili co mogli, ale pewnych rzeczy się nie oszuka" – stwierdził.
Podkreślił w czwartkowym rewanżu z Włochami Raków potrzebuje „minicudu”. Odniósł się też do aż czterech zmian wprowadzonych w przerwie meczu z Górnikiem. "Przejęliśmy trochę inicjatywę, zdobyliśmy gola. Pierwsza połowa nie była tragiczna, ale musiałem dać impuls, coś zmienić. Wiedzieliśmy, że Górnik u siebie jest bardzo mocny. Żeby tu wygrać, każdy musi zagrać na szóstkę, na sto procent. Nie może być słabszych ogniw. Górnik wygrał dziś zasłużenie, wykorzystał swoje momenty" – ocenił.

