W spotkaniu z Gliwiczanami zabrakło trzech piłkarzy, którzy rozchorowali się w nocy. Dlatego z konieczności zadebiutował bułgarski napastnik Borislaw Rupanow.
"O tym, że zagra w podstawowym składzie, dowiedział się rano w dniu meczu. Wygląda, że sytuacja jest pod kontrolą. Mam wszystkich zawodników do dyspozycji, ale tak było też dzień przed meczem z Piastem. Dałem chłopakom po tamtym spotkaniu dwa wolne dni, żeby wszyscy byli w pełni sił" – dodał Gasparik.
Mecz Górnik Zabrze - Lech Poznań w sobotę o 20:15, śledź go z Flashscore!
"Kolejorz" zaczął rok od porażki u siebie z Lechią Gdańsk 1:3, a we wtorek – w zaległym spotkaniu – ekipa trenera Nielsa Frederiksena przegrała z Piastem w Gliwicach 0:1 i zajmuje 9. miejsce.
"Byliśmy na tym spotkaniu całym sztabem. Obejrzeliśmy je na żywo, wtedy widać nieco inne rzeczy niż w kamerze analitycznej. Lech faktycznie przegrał dwa ostatnie spotkania, ale gdyby w Gliwicach wykorzystał swoje okazje, mógł wygrać 2:0, 3:0. Myślę, że my zagramy lepiej, złapaliśmy rytm. Musimy pokazać jakość, bo Lech jest mocny i na pewno po dwóch porażkach bardzo chce wygrać. Ale my przecież zagramy u siebie" – stwierdził Słowak.
Jego zdaniem – z racji warunków pogodowych - na początku rundy wiosennej piłkarze muszą więcej powalczyć na boiskach, by odpowiednio je wyczuć. "To nie tak jak latem, kiedy murawy są świetnie przygotowane. Do tego trzeba się dostosować" – zaznaczył.
W ekipie poznańskiej gra ofensywny pomocnik Taofeek Ismaheel, wypożyczony z Górnika do końca rozgrywek. "Nie zabiegałem o to, by nie wystąpił przeciwko nam. Skoro wypożyczamy zawodnika, to po to, żeby grał. Inaczej to nie ma sensu" – zaznaczył.
Podkreślił, że starcie z "Kolejorzem" jest ważne również z uwagi na różnicę punktową między tymi zespołami. "Teraz dzieli nas siedem punktów. Po sobotnim spotkaniu mogą być cztery, ale i dziesięć. To już wygląda inaczej" – zauważył.
Słowacki szkoleniowiec przejął Górnika przed sezonem. Wcześniej, przez 4,5 roku, prowadził Spartaka Trnawa w 202 spotkaniach. Przyznał, że - choć nie jest przesądny - to, ponieważ mówiono, iż krzesło trenera bywa tam „gorące” – nigdy nie usiadł na nim podczas meczu. W Zabrzu zdarza mu się już korzystać z tego miejsca na ławce rezerwowych.
Grający w przeszłości w Górniku Gasparik bardzo dobrze mówi po polsku, ale też cały czas się uczy języka. "Czasem mi jeszcze brakuje słów, ostatnio tak było z wyrażeniem cudzysłów" – stwierdził.
W jego opinii po dwóch-trzech najbliższych kolejkach różnica punktowa w tabeli między czołówką a środkiem będzie już wyraźniejsza. Zabrzanie zagrają wiosną z Lechem jeszcze raz, 4 marca w Poznaniu w ćwierćfinale Pucharu Polski.
