Legia Warszawa - Raków Częstochowa (20:15)
Widzew Łódź - Górnik Zabrze (17:30)
Lech Poznań - Bruk-Bet Termalica Nieciecza (14:45)
Korona Kielce - Arka Gdynia (3:0)
Na pierwszą groźną sytuację nie musieliśmy długo czekać, bowiem już w 2. minucie Dziekoński został sprawdzony przez Gutkovskisa, ale bramkarz Korony świetnie obronił strzał zawodnika gości. W kolejnych minutach przewagę w posiadaniu mieli piłkarze gospodarzy i udokumentowali ją już w 22. minucie spotkania. Błanik świetnie dośrodkował z rzutu wolnego, a po błędzie obrońców Arki, piłkę z najbliższej odległości do bramki skierował Marcel Pięczek, który wygrał pojedynek z Kubiakiem. Arka nie zdołała otrząsnąć się po stracie pierwszego gola, a już było 2:0 dla gospodarzy. Davidović miał sporo miejsca przed polem karnym i zdecydował się na strzał z dystansu po ziemi, który totalnie zaskoczył Węglarza.
Arka była totalnie podłamana, a Korona nie przestawała atakować. W 33. minucie mogło być 3:0, ale Błanik nieznacznie pomylił się z rzutu wolnego. Co się odwlecze, to nie uciecze. Korona nadal naciskała i w końcówce pierwszej połowy wywalczyła rzut karny po faulu Szysza na Sotiriou. Jedenastkę na bramkę zamienił Mariusz Stępiński, ustalając tym samym wynik do przerwy.
Po zmianie stron Korona nadal atakowała, a Arka miała duże problemy z konstruowaniem akcji. W 48. minucie świetną okazję miał Stępiński, który jednak nie trafił do niemal pustej bramki po świetnym podaniu Davidovicia. Dwie minuty później Arka miała chwilę radości, ale gol Kerka został anulowany z powodu pozycji spalonej. W kolejnych minutach Korona spokojnie pilnowała wyniku i nie pozwalała gościom na zbyt wiele.
Najlepszą okazję Arka miała w 66. minucie, kiedy po dośrodkowaniu Kerka w dobrej sytuacji znalazł się Rusyn, ale Dziekoński świetnie interweniował. Finalnie po świetnej pierwszej połowie i kontroli w drugiej, Korona zdobyła cenne trzy punkty, a Arka ma o czym myśleć przed kolejnymi meczami.

