Niedziela z Ekstraklasą: Lukas Sadilek i Lukas Ambros błyszczą, a Lukas Podolski przeciwnie

Zaktualizowany
Niedziela z Ekstraklasą
Niedziela z EkstraklasąPressFocus / Sipa USA / Profimedia

Jeśli tak ma wyglądać walka o utrzymanie, to Arka i Widzew mogą się pakować - podział punktów w słabym stylu nikogo nie urządza. W drugim niedzielnym meczu lider tabeli otrzymał lekcję pragmatyzmu od Lecha, a na zakończenie weekendu Górnik przełamał się kosztem Rakowa i wraca do gry o puchary.

Górnik Zabrze - Raków Częstochowa (3:1)

Po pięciu potknięciach z rzędu w Ekstraklasie, Górnik musiał pokonać Raków, by wrócić na czołowe lokaty. Przyjezdni zaczęli jednak mecz lepiej: główkę Lamine’a Diaby-Fadigi zatrzymał Marcel Łubik, a chwilę później główka Rochy przeszła obok słupka. Gospodarze zaczęli od potężnej próby Ambrosa z dystansu w 18. minucie. Uderzenie pod poprzeczkę wybił efektownie Zych.

Chaotyczny, ale też szybki i miły dla oka mecz nabrał rumieńców na półmetku pierwszej połowy. Wtedy Diaby-Fadiga wybijał głową przed pole karne, a tam do piłki doskoczył Lukas Sadilek. Jego petardę skierował w okienko Svarnas, próbując wybić głową. Rewanż mógł nastąpić natychmiast, gdy Ivi Lopez był blokowany w ostatniej chwili przed drugą bramką. 

Raków miał bardzo poważne problemy z opędzeniem się od piłkarzy miejscowych, szwankowała organizacja gry i Górnik dochodził do kolejnych sytuacji. W 43. minucie Erik Janza prostym podaniem otworzył drogę Ambrosowi, a ten idealnie po ziemi posłał piłkę pod dalszy słupek na 2:0. Mało tego, jeszcze przed przerwą Liseth huknął w poprzeczkę, Dimi uderzał niecelnie. Łukasz Tomczyk zareagował czterema zmianami już w szatni, ale diametralnej zmiany nie było. Kto oczekiwał szturmu Rakowa na bramkę i wyrachowanej obrony Górnika, mógł się zdziwić. Druga odsłona długo była wyrównana, choć pojedyncze celne próby nie zagrażały bramkarzom.

Dopiero w 78. minucie Patrik Hellebrand z dystansu sprawdził refleks Zycha. Tym razem Raków zdołał odpowiedzieć: Karol Struski znalazł Michaela Ameyawa, który sprytnie przecisnął piłkę obok Łubika. Zamiast walki o wyrównanie do końca oglądaliśmy jednak przewagę Górnika, z której udało się wycisnąć gola zamykającego mecz. Po 87 minutach gry wrzut z autu pozwolił wprowadzić piłkę w pole karne Sadilkowi, który po asyście Chłania niskim strzałem po ziemi dobił gości. Końcówkę meczu gospodarzom zepsuł nieoczekiwanie Lukas Podolski, który po dwóch minutach na boisku zarobił czerwoną kartkę za bezsensowne uderzenie Ameyawa.

Statuystyki meczu Górnik - Raków
Statuystyki meczu Górnik - RakówFlashscore

 

Zagłębie Lubin - Lech Poznań (0:1)

W Lubinie lider podejmował mistrza Polski, który miał za co rehabilitować się kibicom po słabym meczu w Lidze Konferencji. Goście zaczęli dokładnie z takim nastawieniem i bardzo szybko Nalepa musiał blokować strzał Walemarka. Chwilę później obrońcy tytułu dopięli jednak swego, gdy Gholizadeh znalazł Pablo Rodrigueza, a ten wycofał do Bengtssona. Szwed potężnie obił słupek, ale piłka spadła pod nogi Mikaela Ishaka, który pokonał Buricia.

Po objęciu prowadzenia już w 7. minucie, Lech zdjął nogę z gazu i skupił się na dyscyplinie. Na tyle skutecznie, że „Miedziowi” zostali skutecznie odcięci od działań ofensywnych aż do końca pierwszej połowy. Co gorsza, stracili kontuzjowanego Mateusza Grzybka, który dotrwał do przerwy, ale z szatni już nie wrócił. Zanim jeszcze piłkarze usłyszeli gwizdek, Walemark doskonale znalazł Gholizadeha, lecz ten przed bramką skiksował, i gola do szatni nie było.

Zagłębie musiało naciskać po zmianie stron, mając wynik w zasięgu i licząc na zmęczenie rywali. Seryjne wrzutki kończyły się jednak wybiciami i Lech przetrwał otwierający kwadrans. Ba, w 57. minucie Gholizadeh i Ishak byli blokowani w tej samej akcji. W barwach gości niestrudzenie walczył Marcel Reguła, szukający przelobowania Mrozka w 67. minucie. Gdy Zagłębie wydawało się łapać impet, kontuzja Orlikowskiego znów wstrzymała grę. Do samego końca Miedziowi naciskali, tym razem jednak nie można mieć zarzutów do defensywy Lecha - utrzymali prowadzenie i wracają na szczyt, przegrywając z Zagłębiem tylko bilansem bramkowym.

Statystyki meczu Zagłębie - Lech
Statystyki meczu Zagłębie - LechFlashscore

 

Arka Gdynia - Widzew Łódź (0:0)

Wyjątkowo mocna u siebie Arka miała szansę odskoczyć od strefy spadkowej, pod warunkiem pokonania Widzewa. Gospodarze od początku prezentowali się zdecydowanie lepiej i już po pięciu minutach Sebastian Kerk uderzał nad bramką. Po nim do głosu doszedł Dawid Kocyła z dystansu, rykoszetem wybity na rzut rożny.

Po jednostronnym kwadransie jeszcze Szysz główkował w rękawice Drągowskiego zanim w 26. minucie doszło do najgroźniejszej akcji pierwszej połowy. Kerk z połowy boiska znalazł piłką Kocyłę. Ten w bardzo trudnej pozycji był o włos od przelobowania Drągowskiego, który końcami palców wybił piłką poza światło bramki. Tu poważny błąd zaliczył Damian Sylwestrzak, nie przyznając rożnego Gdynianom. A Widzew? Dopiero po 35 minutach Kornvig wszedł dobrze w pole karne, ale akcja skończyła się zablokowanym strzałem Bergiera. Mimo kolejnych stałych fragmentów Arka nie „spieniężyła” swojej przewagi.

Druga połowa okazała się zdecydowanie bardziej wyrównana, choć nie w pozytywnym sensie. Rwana gra obu stron oznaczała kompletny brak groźnych sytuacji przez prawie pół godziny. Gorąco zrobiło się dopiero na 20 minut przed końcem, kiedy Marcel Krajewski padł w polu karnym po zwarciu z Oskarem Kubiakiem. Damian Sylwestrzak wskazał na wapno, ale po obejrzeniu na ekranie cofnął decyzję.

W końcówce wynik wciąż wisiał na włosku i Łodzianie wydawali się bliżej wygranej w 77. minucie. Wtedy wrzutka z wolnego wylądowała na głowie Mateusza Żyro, a Węglarz i Szota wspólnie wyjaśniali sytuację. Po drugiej stronie Kubiak i Jakubczyk szukali drogi do bramki bez powodzenia i nawet doliczony czas nie przyniósł rozstrzygnięcia. Podział punktów utrzymuje obie ekipy w bardzo niekorzystnym położeniu.

Statystyki meczu Arka Gdynia - Widzew Łódź
Statystyki meczu Arka Gdynia - Widzew ŁódźFlashscore
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen