Lech Poznań - Piast Gliwice (na żywo od 17:30)
Pogoń Szczecin - Arka Gdynia (1:0)
Lepsi Portowcy czy Ludzie Morza? Ostatnio żadnej z tych ekip nie szło, dlatego w pomorskim starciu walka o punkty ważyła sporo. Pogoń rozpoczęła bardzo aktywnie i szybko wypracowała efekty. Precyzyjna akcja prawą stroną pozwoliła Kamilowi Grosickiemu wrzucić piłkę z prawej, a Paul Mukairu z dużym spokojem pokonał Węglarza pierwszym kontaktem.
Po otwarciu wyniku Pogoń zdecydowanie utrzymywała inicjatywę, ale już bez forsowania tempa. Mecz stopniowo stygł, bowiem Arka była kompletnie bezradna w ataku, do bramki gospodarzy zbliżając się tylko przy stałych fragmentach. Gdy w 43. minucie Edu Espiau uderzał głową, to nie tylko niecelnie ale i chyba spalił.
Problemem gospodarzy był fakt, że i oni nie mogli skutecznie zaatakować, by zamknąć wynik meczu. Bardzo bliski był Karol Angielski w 60. minucie, ale jego główkę zdołał zatrzymać instynktownie Węglarz. Minimalizm mógł kosztować Pogoń wiele w 67. minucie. Po rzucie rożnym Arka powinna mieć gola, gdy Serafin Szota z bliska był bliski dopchnięcia piłki za linię. Do końca obie drużyny szukały szczęścia, ale kontry Gdynian sypały się przedwcześnie, a miejscowi uderzali niecelnie lub zbyt lekko. Ostatnim akcentem był strzał Greenwooda z wolnego, który przeszedł nad poprzeczką.

Motor Lublin - Lechia Gdańsk (2:3)
Zimowa aura, ratowane przed śniegiem boisko i brak Tomasa Bobcka w składzie Lechii – czy to miało oznaczać kolejny bezbramkowy mecz w tej kolejce? Żadna z drużyn nie chciała tego słyszeć, rozpoczynając na wysokich obrotach. Gdańszczanie optycznie wydawali się lepsi, ale szybko musieli odrabiać stratę. Wygrana przebitka w polu karnym pozwoliła Bartoszowi Wolskiemu na uderzenie z 16 metrów, które po rękawicy Paulsena weszło do bramki gości.
Część kibiców nie widziała gola – skryta pod flagą – za to pięć minut później pewnie żałowali, że musieli oglądać sytuację po drugiej stronie boiska. W 17. minucie Ivan Brkić wybiciem ratował się przed mocnym uderzeniem Mateja Rodina, ale piłka odbita na bok spadła przed szybkiego Camilo Menę, który dobił i szybko zapewnił odpowiedź Lechii.
Oglądaliśmy bardzo dobre wydanie obu drużyn, gnających od jednego pola karnego do drugiego. W 35. minucie Karol Czubak posłał bardzo dobrą główkę, którą wybił Paulsen, a Lechia ponownie znalazła odpowiedź. Wszystko wykonali świetnie – Matus Vojtko doskonale wrzucił z lewej na głowę Tomasza Neugebauera, a ten wpakował piłkę w okienko bramki Brkicia.
Jeszcze przed przerwą Motor domagał się karnego po kontakcie dłoni Kurminowskiego z piłką, ale arbiter nie chciał tego słuchać. W pewnym sensie gospodarze wymierzyli sprawiedliwość zaledwie sekundy po przerwie, ponieważ nabity pzez Ivo Rodriguesa przed bramką Rodin wpakował piłkę do swojej bramki w 46. minucie. Defensor odkupił ten moment, zdobywając rzut karny dla Lechii z 74. minuty. Camilo Mena pokonał Brkicia. Lechia mogła dobić Motor kontrą z 80. minuty, gdyby Wiunnyk nie zmarnowal strzału. Następnie Brkić bronił dwa strzały w 84. minucie, a trzeci uratował na linii Filip Wójcik - piłka była o włos od wejścia całym obwodem. Motor odzyskał impet na ostatnie minuty, ale punktu nie udało się uratować.

