Wisła Płock - Lech Poznań (na żywo od 20:15)
Zagłębie Lubin - Jagiellonia Białystok (na żywo od 17:30)
Arka Gdynia - Raków Częstochowa (1:4)
Niepokonana u siebie Arka podejmowała rozpędzone Medaliki w starciu ucznia i mistrza na ławce trenerskiej. Choć już po dwóch minutach Brunes strzelał (po spalonym), to gdynianie zaczęli co najmniej nieźle. Wrażenie udało się utrzymać do 10. minuty, gdy Lamine Diaby-Fadiga uderzył z 20 metrów po ziemi. Po minimalnym rykoszecie od obrońcy Węglarz przepuścił piłkę pod pachą i Raków objął prowadzenie.
Goście umieli zrobić coś z niczego, pokazując to również w 17. minucie – wówczas Adriano Amorim obił poprzeczkę w indywidualnym wysiłku. Arka była na przeciwnym biegunie: grała składnie, ofensywnie i napierała na obronę przyjezdnych, za to nie była w stanie oddać groźnego strzału przeciwko kompaktowo ustawionej obronie.
Co gorsza, spóźniony atak Dominicka Zatora na nogę Amorima kosztował go czerwoną kartkę w 40. minucie, utrudniając myślenie o powrocie do meczu. Resztek złudzeń pozbawił gospodarzy Michael Ameyaw w 45. minucie, gdy bezpośrednio z wolnego wkręcił Węglarzowi piłkę za kołnierz. Jeszcze przed zejściem do szatni Ameyaw do gola dołożył asystę, na prawej flance znajdując Brunesa, który przy bliższym słupku pokonał Węglarza jako trzeci.
Po takiej serii ciosów trudno się podnieść, zwłaszcza dotyczy to Damiana Węglarza, który rozgrywał słabe zawody. I potwierdził to raz jeszcze w w 56. minucie. Tym razem rzut rożny Ameyawa skończył się jego nieudanym wyjściem w powietrze. Stracił piłkę, a Brunes dobił ją do pustej bramki. Arkowcy mogli walczyć już tylko o dobre wrażenie i determinacji nie można było im odmówić. Przyszedł też gol honorowy, już drugi bezpośrednio z wolnego w tym meczu, trafiony w okienko przez Marca Navarro. Oba zespoły miały okazje na kolejne gole, ale Węglarz i Zych nie pozwolili sobie na kolejne błędy.

