Jesienią o drużynie z Częstochowy było głośno nie tylko za sprawą dobrych wyników w Lidze Konferencji i nieco gorszych w ekstraklasie, ale również z powodu "epopei” związanej z odejściem z klubu trenera Marka Papszuna, który postanowił wrócić do rodzinnej Warszawy, by przejąć stery w Legii.
Od kiedy przed pojedynkiem w Lidze Konferencji z Rapidem Wiedeń szkoleniowiec jednoznacznie zadeklarował chęć zmiany klubu, wiadomo było, że do niej dojdzie i tylko od właściciela Rakowa Michała Świerczewskiego będzie zależeć, kiedy to nastąpi. Z drugiej strony wielu obserwatorów wieszczyło, że odkładanie odejścia Papszuna odbije się negatywnie na grze Częstochowian.
Tymczasem Świerczewski nie ugiął się pod presją Legii, zatrzymał Papszuna aż do 18 grudnia, czyli do ostatniego meczu w ubiegłym roku, zaś Raków w siedmiu spotkaniach "na trzech frontach” odniósł sześć zwycięstw, a przegrał tylko zaległy mecz ekstraklasy z Zagłębiem Lubin 0:1.
Inna sprawa, że ta porażka kosztowała „Medaliki” pozycję lidera i przerwę w rozgrywkach przyszło im spędzić na czwartym miejscu - o punkt za Wisłą Płock i Górnikiem Zabrze, a z takim samym dorobkiem jak Jagiellonia Białystok, która ma za sobą jednak o jeden mecz mniej.
Pozycja do walki o mistrzostwo kraju jest dobra, ale cieniem na dorobku Rakowa kładzie się liczba porażek i liczba straconych bramek. Co ciekawe, za każdym razem gdy Częstochowianie zdobywali mistrzostwo lub wicemistrzostwo Polski, a zrobili to łącznie czterokrotnie, mieli po pięć przegranych spotkań w lidze. Teraz tę „normę" przekroczyli już jesienią, bo aż siedmiokrotnie schodzili z boiska pokonani, w tym cztery razy przed własną publicznością. To tylko ciekawostka historyczna, bo będzie się liczyć to, jak oni i rywale zagrają w meczach pozostałych do końca sezonu.
Przyjdzie im walczyć w nich pod kierunkiem nowego trenera, którym został Łukasz Tomczyk. Pochodzący z Częstochowy 37-latek przez kilka sezonów pracował w Akademii Rakowa (wśród jego podopiecznych był m.in. bramkarz Kacper Trelowski), a potem w Akademii Wisły Kraków. W latach 2019-21 prowadził Victorię Częstochowa, z którą awansował do ligi okręgowej. Później był asystentem Dawida Kroczka w Resovii oraz analitykiem w sztabie Rafała Góraka w GKS Katowice, a także asystentem Adama Burka w Polonii Bytom. Od września 2023 roku do grudnia 2025 jako główny szkoleniowiec wprowadził Polonię do 1. ligi i zostawił na pozycji wicelidera.
Zmiana trenera pociągnęła za sobą również zmiany w sztabie szkoleniowym. Za Papszunem do Legii podążyli bowiem jego najbliżsi współpracownicy: Artur Węska, Michał Garnys, Paweł Frelik i Łukasz Cebula. Odszedł także Dawid Kroczek. Na ich miejsce przyszli: Łukasz Ocimek, Dawid Szulczek, Mateusz Wrana (asystenci) i Łukasz Juchnik (trener przygotowania motorycznego). Ze starego sztabu pozostali m.in. Kacper Jędrychowski (asystent) i Maciej Sikorski (trener bramkarzy).
O ile zmiana na stanowisku trenera Rakowa od końca listopada była tylko kwestią czasu, to roszady w kierownictwie klubu nie były spodziewane. Tymczasem 4 stycznia doszło do zmiany prezesa - piastujący tę funkcję od prawie trzech lat Piotr Obidziński złożył rezygnację w związku z "pilną koniecznością zaangażowania w grupę podmiotów rodzinnych”, a nowym prezesem został dotychczasowy przewodniczący rady nadzorczej Wojciech Cygan. Kierował on już Rakowem w latach 2018-21, a ma to robić do czasu wyłonienia „docelowego zarządu klubu". Potem prawdopodobnie wróci do rady nadzorczej, która obecnie nie ma szefa, a jej pracami kieruje... Obidziński jako wiceprzewodniczący. On też nadal będzie współpracować z władzami miasta w sprawach związanych z budową nowego stadionu.
Posunęły się one do przodu o tyle, że Częstochowa wykupiła - w ramach licytacji komorniczej - teren po dawnej przędzalni Elanex, na którym ma powstać nowoczesny obiekt piłkarski. Jednak do realizacji tych planów droga jeszcze daleka i Raków nadal będzie grać na obiekcie przy ul. Limanowskiego, który został otwarty... 22 lipca 1955 roku, a obecnie funkcjonuje pod nazwą zondacrypto Arena i może pomieścić tylko 5500 widzów.
Do kadry Rakowa dołączyło czterech zawodników: 30-letni obrońca Paweł Dawidowicz, który ma za sobą 17 występów w reprezentacji Polski, a przez wiele lat był związany z Hellasem Werona, oraz trzech obcokrajowców: 21-letni Słoweniec Mitja Ilenić (z New York City FC), który może grać jako boczny obrońca lub wahadłowy, 19-letni szwedzki napastnik Isak Brusberg (z BK Haecken Goeteborg) i 19-letni nigeryjski defensywny pomocnik Abraham Ojo (z bułgarskiego Botewa Płowdiw).
Poza tym z wypożyczeń powrócili bramkarz Jakub Rajczykowski (ze Świtu Szczecin) i napastnik Leonardo Rocha, którego chciało wykupić Zagłębie Lubin, ale nie zdecydowało się wyasygnować kwoty wpisanej do umowy o wypożyczeniu. Z wypożyczenia do słoweńskiego FC Koper wrócił też bośniacki bramkarz Muhammad Sahinović, ale wkrótce został ponownie wypożyczony - tym razem do chorwackiej drużyny HNK Gorica.
Z klubu, jak dotychczas, odszedł tylko jeden ważny piłkarz - węgierski defensywny pomocnik Peter Barath (64 występy i pięć goli) przeniósł się do czeskiej Sigmy Ołomuniec.
Ponadto do pierwszoligowego GKS Tychy przeszedł wychowanek klubu, rezerwowy bramkarz Jakub Mądrzyk, a Częstochowę opuścili także dwaj napastnicy - Tomasz Walczak (do słowackiego MFK Zemplin Michalovce) i Bośniak Imad Rondić (skrócone wypożyczenie z FC Koeln, trafił do SC Preussen Muenster).
Raków, który zakończył rundę jesienną 18 grudnia wygrywając na Cyprze w Lidze Konferencji z Omonią Nikozja 1:0, przygotowania do tegorocznej części sezonu rozpoczął 5 stycznia od badań wydolnościowych. Dzień później piłkarze odbyli na własnym obiekcie pierwsze zajęcia z nowym trenerem, a 7 stycznia odlecieli do leżącego nad Morzem Śródziemnym kurortu Belek, gdzie przebywali do 24 stycznia.
Podczas pobytu w Turcji intensywnie trenowali i rozegrali trzy i pół sparingu, choć w planach mieli pięć spotkań kontrolnych. Plany jednak storpedowała pogoda i z dwóch ostatnich udało się rozegrać tylko 45-minutową połówkę. W niej Raków wygrał 3:1 z serbską Vojvodiną Nowy Sad po dwóch golach Marko Bulata i trafieniu samobójczym rywali. Mecz z innym zespołem z Serbii FC TSB Backa Topola został odwołany.
Wcześniejsze sparingi kończyły się remisami: 1:1 z austriackim Salzburgiem (gol Patryka Makucha), 2:2 z bułgarskim Łudogorcem Razgrad (Jonatan Brunes i Bulat) i 1:1 z liderującym serbskiej SuperLidze Partizanem Belgrad (Makuch).
Tegoroczną część sezonu Raków zainauguruje 1 lutego wyjazdowym pojedynkiem z liderem - Wisłą Płock, z którą u siebie przegrał 1:2. Będzie to debiut Tomczyka nie tylko w roli trenera „Czerwono-Niebieskich”, ale także pierwszy mecz na poziomie ekstraklasy.
Oprócz niej, Raków będzie też grać w Pucharze Polski. 4 marca w ćwierćfinale zmierzy się z trzecioligową Avią Świdnik, która w poprzedniej rundzie wyeliminowała Polonię Bytom prowadzoną przez... Tomczyka. W Świdniku nowy trener będzie prowadzić drużynę z wysokości trybun, gdyż w tamtym meczu został ukarany czerwoną kartką. Z kolei 12 i 19 marca czekają go spotkania 1/8 finału Ligi Konferencji z nieznanym jeszcze przeciwnikiem.
Wiadomo, że w Płocku nie będą mogli grać Fran Tudor (za żółte kartki) i Adriano Amorim (za czerwoną, nie zagra też tydzień później z Radomiakiem), a także wracający do zdrowia Zoran Arsenić. Nadal też nie są jeszcze zdolni do gry leczący poważniejsze kontuzje Władysław Koczerhin i Erick Otieno.
Co do sytuacji finansowej Rakowa, to jest ona oceniana jako "stabilna”, a głównym sponsorem klubu pozostaje firma komputerowa x-kom, która ma tego samego właściciela co klub, czyli Michała Świerczewskiego. Status sponsora głównego ma także firma Hisense, a partnerzy strategiczni to: al.to, Gamer, Onesto Energy i zondacrypto. Sponsorem technicznym pozostaje Adidas, a oficjalnym firma bukmacherska STS.
Jeśli chodzi o cele stawiane przed drużyną, to najważniejsza jest walka o mistrzostwo Polski, które otworzyłoby drogę do Ligi Mistrzów. Istotne byłoby też zdobycie po raz trzeci Pucharu Polski, bo to gwarancja udziału w rozgrywkach europejskich. Natomiast Liga Konferencji i ewentualny awans do ćwierćfinału lub jeszcze wyżej dałby Częstochowianom nie tylko splendor, ale i spore pieniądze, które wypłaca UEFA.
Świerczewski, pytany o cele, jakie stawia przed Łukaszem Tomczykiem i jego piłkarzami, zaznaczył: "Koncentrować się na najbliższym meczu. I zobaczymy co piłka nam przyniesie, bo zmierzamy trochę w nieznane".
Bardziej jednoznacznie wypowiadał się prezes Wojciech Cygan. "Oczywiście gramy po to, żeby wygrywać i chcielibyśmy znowu zostać mistrzem Polski. Wiemy, że będzie to trudne, bo konkurencja jest duża, rywale silni, a różnice punktowe bardzo małe. Niemniej będziemy się starać, by osiągnąć jak najwięcej".
