Runda jesienna była jedną z najgorszych w wykonaniu legionistów nie tylko w ostatnich latach, ale bogatej historii klubu. Zespół, mimo olbrzymich nakładów i aspiracji, zimową przerwę spędził w strefie spadkowej Ekstraklasy, a odpadł już też z Pucharu Polski i Ligi Konferencji. Papszun jako nowy szkoleniowiec został zaprezentowany 19 grudnia, choć jeszcze dzień wcześniej prowadził Raków Częstochowa w meczu Ligi Konferencji z Omonią Nikozja (1:0) na Cyprze.
"Musimy zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Kibice zasługują na dużo więcej. Musimy odzyskać ich zaufanie. Wierzę, że Legia będzie się rozwijała i osiągała sukcesy już w najbliższej przyszłości" - oświadczył Papszun podczas swojej prezentacji.
W sztabie nowego trenera znalazł się Inaki Astiz. Hiszpan przez kilka tygodni wcześniej samodzielnie prowadził Legię, która pod jego wodzą w 12 meczach odnotowała tylko jedno zwycięstwo. Do zespołu dołączyło czterech współpracowników Papszuna z Rakowa: asystent Artur Węska, trener przygotowania fizycznego Michał Garnys, psycholog Paweł Frelik i analityk Łukasz Cebula.

Wietrzenie szatni nie było potrzebne?
Nie obyło się bez zmian kadrowych w zespole, m.in. skrócono wypożyczenie Niemca Noaha Weisshaupta, który wrócił do SC Freiburg. 23-letni skrzydłowy w rundzie jesiennej rozegrał 10 meczów i zaliczył jedną asystę.
W połowie stycznia ze stolicą pożegnał się także Marco Burch, który bez odstępnego przeniósł się do Servette. Co do pozostałych, Marek Papszun kilkakrotnie przekonywał, że widzi w nich potencjał i nie zamierza nikogo skreślać.
Cały styczeń na wprowadzenie zmian przez Papszuna
Piłkarze Legii na początku stycznia rozpoczęli przygotowania w klubowym ośrodku w Książenicach. W pierwszym sparingu wygrali z pierwszoligową Pogonią Grodzisk Mazowiecki 3:2.
Następnie udali się na dwutygodniowe zgrupowanie do Hiszpanii, gdzie rozegrali pięć meczów kontrolnych. Zremisowali z węgierską Akademią Puskas 1:1, wygrali z Sigmą Ołomuniec 1:0, zremisowali bezbramkowo z Polissią Żytomierz, a 22 stycznia dwukrotnie zmierzyli się ze Spartą Praga - najpierw zremisowali 3:3, a później przegrali 0:1.
"W pierwszym spotkaniu ze Spartą wyglądało to tak, jakbym chciał. Pokazaliśmy jakość piłkarską, wyglądaliśmy dobrze jako zespół we wszystkich fazach gry, byliśmy dobrze zorganizowani. Wiedzieliśmy, co chcemy robić w danym momencie. Tego nam zabrakło w drugim starciu - byliśmy mało skoordynowani i słabo redukowaliśmy przestrzeń. Mieliśmy swoje trudności, ale jednocześnie umieliśmy się wybronić i stworzyć sytuacje. Ten sparing pokazał, że w wielu rzeczach musimy się poprawić" - ocenił Papszun, cytowany przez stronę internetową klubu.
Podsumowując przygotowania trener podkreślił, że zespół wykonał olbrzymią pracę. "Zawodnicy poddali się dużemu reżimowi i zaufali w nasz proces. Wierzę, że to się opłaci. Potrzeba nam więcej wiary. Patrząc na krótki okres, jestem zadowolony z postępu, który zrobiła drużyna. Zrozumieliśmy wspólny cel i mamy do czego dążyć" - zaznaczył.
Do treningów z piłką na boisku wrócił Jean-Pierre Nsame, który od ponad czterech miesięcy leczył kontuzję ścięgna Achillesa, ale wystąpił w żadnym z zimowych sparingów. Kameruński napastnik na początku sezonu strzelił sześć goli, jednak we wrześniu doznał poważnego urazu.
Póki co ciche zimowe okno
W zimowym oknie transferowym Legia pozyskała z CFR 1907 Kluż bramkarza Otto Hindricha, który zdobył z tym klubem dwa mistrzostwa i Puchar Rumunii, a poprzedni sezon zakończył jako wicemistrz kraju.
"Uważam, że mogę wnieść do zespołu spokój i dać pewność siebie. Moim pierwszym celem jest jak najszybsza integracja. Chcę bardzo pomóc moim nowym kolegom i dalej się rozwijać" - oznajmił Hindrich.
Bramkarz jest młodzieżowym reprezentantem Rumunii. Został powołany na ubiegłoroczne mistrzostwa Europy do lat 21 na Słowacji. Wystąpił w jednym meczu fazy grupowej. Dotąd to jedyny transfer Legii w styczniu.
"Otto to piłkarz, który na pewno wzmocni rywalizację. Podpisał kontrakt do końca maja 2030 roku, więc jest gwarancją, że na tej pozycji będziemy mieli spokój i nie będziemy się martwić w kontekście przyszłości. Szukaliśmy bramkarza, bo nie wiadomo, czy Kacper Tobiasz przedłuży kontrakt, czy będzie szykował się do transferu" - poinformował dyrektor sportowy Legii Michał Żewłakow.
W niedzielę w pierwszej kolejce ekstraklasy po zimowej przerwie Legia podejmie Koronę Kielce, mającą pięć punktów przewagi nad stołeczną drużyną. Legia traci 11 do Wisły Płock i Górnika Zabrze, które są na czele tabeli. Do końca sezonu zostało 16 kolejek.
