Radomiak Radom - Arka Gdynia (odwołany!)
To miał być pierwszy mecz na nowym stadionie w Radomiu z udziałem kibiców gości. Miało być kilkanaście tysięcy widzów i ci pojawili się tłumnie mimo mrozu. Jednak awaria zasilania wymusiła najpierw opóźnienie spotkania do 20:45, a później okazało się, że mecz musi zostać odwołany.
Zagłębie Lubin - GKS Katowice (0:2)
Jeśli powrót na ligowe boiska miał dostarczyć odpowiedzi o formie obu zespołów, to kibice w Lubinie mieli podstawy do sporego niepokoju. Po niekoniecznie obiecujących transferach, mecz z GieKSą zaczął się fatalnie. Dogranie Borjy Galana z lewej uruchomiło Bartosza Nowaka, który szczęśliwie minął dwóch rywali i po ziemi umieścił piłkę pod dalszym słupkiem już po 63 sekundach gry!
I nie był to tylko przebłysk – GKS zdecydowanie przeważał w pierwszej połowie, wyprowadzając lepsze akcje w kontraście do rwanej, nerwowej gry miejscowych. Przez pół godziny tylko raz z rzutu wolnego bliski szczęścia był Kosidis, ale nawet ten element lepiej wykonali w 35. minucie goście. Zrelak wpakował piłkę do siatki jako drugi, lecz Klemenz spalił przy swojej asyście i wynik utrzymał się na styku.
Do przerwy „Miedziowi” dotrwali z jednym celnym strzałem, a niewiele brakło, by goście otworzyli drugą połowę jeszcze szybciej od pierwszej: Mateusz Kowalczyk w 46. minucie nie trafił jednak w bramkę. Nowak wkrótce testował Jasmina Buricia uderzeniem sparowanym na róg, a po nim GieKSa podwoiła przewagę za sprawą główki Arkadiusza Jędrycha, oczywiście z dogrania Nowaka.
Dopiero po kwadransie dugiej odsłony pierwsza - bardzo niecelna - próba Kocaby zasygnalizowała, że Zagłębie jeszcze się nie poddało. Wprowadzenie debiutujących Jakuba Ligockiego, Sebastiana Kowalczyka i Levente Szabo kompletnie nic nie poprawiało w grze zespołu Leszka Ojrzyńskiego. Dopiero na 10 minut przed końcem Kosidis posłał ciekawą główkę tuż obok bramki, zresztą z kolejnym niecelnym strzałem wszedł w czas doliczony. Wciąż lepiej w tercji rywala wyglądał GKS, który nawet wpakował piłkę ponownie do bramki w końcówce, tyle że Borja Galan minimalnie spalił.

