Motor Lublin - Zagłębie Lubin (0:1)
W ostatnim meczu Zagłębie Lubin przegrało 0:1 z Lechem Poznań na własnym stadionie, przerywając passę pięciu meczów bez porażki, ale pozostając przy tym na szczycie tabeli. Z kolei Motor Lublin wygrał swoje ostatnie spotkanie na stadionie Bruk-Betu Termaliki z Niecieczą, przedłużając serię bez przegranej do czterech spotkań.
Obie drużyny przystępowały zatem do starcia w nieco odmiennych nastrojach, ale szybko okazało się, że z podobnym celem - przede wszystkim nie stracić bramki. Pierwsza połowa to popis defensywnej gry obu drużyn, o czym świadczy choćby fakt, że padł w niej tylko jeden celny strzał, którego autorem był Marcel Reguła. Na wpływ takiego sposobu gry miał z pewnością także stan murawy, który często uniemożliwiał przeprowadzanie płynnych akcji.
Prawdopodobnie miał on również wpływ na ogromny błąd Igora Orlikowskiego tuż po zmianie stron. Obrońca “Miedziowych” chciał zagrać piłkę do bramkarza, ale przejął ją Karol Czubak, który po rajdzie posłał podanie do Mbaye N'Diaye, a napastnik zdobył swoją siódmą bramkę w sezonie, w tym piątą otwierającą wynik. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego powinni być jednak na to przygotowani, w końcu Motor, łącznie z trafieniem Senegalczyka, strzelił już 12 bramek w pierwszych 15 minutach drugiej połowy, czyli więcej niż jakakolwiek inna drużyna w Ekstraklasie w tej kampanii.

Zawodnicy Mateusza Stolarskiego oddali następnie futbolówkę rywalom, znów koncentrując się na zablokowaniu dostępu do własnej bramki. Robili to niezwykle skutecznie, nie pozwalając przyjezdnym na oddanie ani jednego strzału celnego i utrzymując korzystny wynik do końca. Wygrana pozwoliła im na awans na szóste miejsce, z kolei druga z rzędu porażka Zagłębia sprawiła, że drużyna z Lubina spadła na drugą pozycję.
Piast Gliwice - Radomiak Radom (3:1)
Spotkanie w Gliwicach rozpoczęło się dla gospodarzy idealnie. Zawodnicy trenera Daniela Myśliwca od pierwszych minut rzucili się do ofensywy, obejmując prowadzenie już w siódmej minucie starcia. Po dynamicznym rajdzie efektownym zwodem obrońcę zmylił Jason Lokilo, oddając piłkę Jorge Felixowi, który umieścił ją w siatce, zdobywając czwartą bramkę w Ekstraklasie w tym sezonie. Był to pierwszy gol Hiszpana od 27 lutego 2026 roku i meczu z Cracovią.
To trafienie oznaczało, że Radomiak Radom stracił już w tej kampanii 6 bramek w ciągu pierwszych 15 minut pierwszej połowy, gorsza pod tym względem jest tylko Arka Gdynia (12).
Piast wciąż dominował, ale piłkarzom brakowało skuteczności, na drodze stawał także Filip Majchrowicz. Bramkarz Radomiaka uratował drużynę m.in. po uderzeniach German Barkovskiyego i Grzegorza Tomasiewicza.
Golkiper gości popisał się także po zmianie stron. Tuż po wznowieniu gry Steve Kingue uderzył łokciem Igora Drapińskiego, a sędzia po analizie VAR podyktował rzut karny. Majchrowicz obronił jednak strzał Barkovskiyego, a następnie zatrzymał próby Lokilo oraz Hugo Vallejo.
Niewykorzystane sytuacje zemściły się po chwili, gdy w polu karnym najlepiej odnalazł się Rafał Wolski, zdobywając czwartą bramkę ligową w sezonie. Zawodnicy Kiko Ramireza krótko cieszyli się jednak z wyrównania, gdyż już dwie minuty później prowadzenie gospodarzy przywrócił Emmanuel Twumasi.
Miejscowi szybko uporządkowali defensywę i znów stanowili mur nie do przejścia. W samej końcówce fatalny błąd Zie Ouattary wykorzystał jeszcze Leandro Sanca, ustalając wynik spotkania. Dzięki zwycięstwu zespół z Gliwic awansował na ósme miejsce w tabeli, wyprzedzając Radomiaka. Z kolei drużyna z Radomia ma już tylko cztery punkty nad strefą spadkową.

