Radomiak Radom - Legia Warszawa (na żywo od 20:30)
Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Motor Lublin (1:2)
Beniaminek z Niecieczy musi grać o pełną pulę z każdym rywalem, by nie pożegnać się z ligą po jednym sezonie. Widać to było od pierwszych minut, które upłynęły pod dyktando gospodarzy. Pierwszy groźny strzał stworzyli jednak goście, gdy w 6. minucie Jacques Ndiaye huknął z dystansu i zmusił Chovana do dobrej interwencji.
Po kwadransie gry wynik udało się otworzyć, gdy Fassbender naciskał na Brkicia, ten odegrał do Matthysa, a odegraną przez niego piłkę przechwycił Krzysztof Kubica i sam finalizował akcję. Radość miejscowych trwała raptem 11 minut, bowiem w 27. minucie Ambrosiewicz faulował Fabio Ronaldo i oddał Motorowi rzut karny. Karol Czubak pewnie podniósł piłkę nad interweniującym Chovanem.
Inicjatywa była wyraźnie po stronie gości, którzy coraz pewniej rozgrywali piłkę i w ciągu sześciu minut od gola uzyskali prowadzenie. Tym razem nie potrzebowali stałego fragmentu, Ndiaye zgrał krótko z wchodzącym prawą stroną Bartoszem Wolskim, a ten z bardzo ostrego kąta wcisnął piłkę pod pachą Chovana.
Jeszcze przed zejściem do szatni Motor mógł podwyższyć prowadzenie, ale Luberecki uderzał nad bramką. Po powrocie do gry zaczęły się schody: Igor Strzałek wszedł z ławki i dał dobrą zmianę, a „Słoniki” szybko zaczęły naciskać w poszukiwaniu wyrównania. Ivan Durdov w 54. minucie ciekawie przymierzył pod słupek z dystansu i Ivan Brkić ratował się wybiciem. Chorwacki bramkarz szybko stał się bohaterem drugiej połowy, ratując Motor także przed główką Putiwcewa.
Lublinianie rzadko zapuszczali się pod bramkę Chovana, a Nieciecza mogła tylko żałować, że po 13 strzałach w drugiej połowie wchodziła w ostatnie minuty bez wyrównania. Pech był ogromny, bo świetny strzał Bińka zatrzymał się na koledze z drużyny, Kamilu Zapolniku. Do końca doliczonego czasu Nieciecza nie zdołała odrobić straty, a straciła jeszcze Macieja Ambrosiewicza, który tuż przed ostatnim gwizdkiem złapał czerwoną kartkę.

