Przez długi czas do północnych sąsiadów trafiali głównie odstawieni, pomijani, niepotrzebni zawodnicy, w zdecydowanej większości bez potencjału na grę w reprezentacji. Obecnie jednak tamtejsza liga rywalizuje z czeską o 10. miejsce w Europie. "Ogólnie uważam, że polska liga jest lepsza, gra tam wielu Hiszpanów, Portugalczyków i piłkarzy z naprawdę dobrych klubów. Stadiony, kibice i zainteresowanie publiczności są jeszcze większe niż u nas. Poza tym Ekstraklasa bardziej mi odpowiada stylem gry, jest trochę bardziej techniczna i mniej nastawiona na walkę" - powiedział Ambros w maju tego roku.
Do Polski przeniósł się w wieku 20 lat, gdy nie przebił się do pierwszego zespołu niemieckiego Wolfsburga. Wygląda na to, że tamtejsze środowisko bardzo go rozwinęło piłkarsko. Do gry w Anderlechcie, czołowym belgijskim klubie, wszedł z dużą pewnością siebie i jest jedną z wyróżniających się postaci zespołu. "Niedawno ocenialiśmy z agentem ten transfer do Polski. Myślę, że ta decyzja dała mi bardzo dużo – zarówno w życiu, jak i w piłce" - powiedział w poniedziałek, gdy zgłaszał się na swoje pierwsze zgrupowanie kadry narodowej.
Kluby obu krajów przez długi czas rzadko trafiały na siebie w europejskich pucharach. Dopiero ostatnio częstotliwość tych spotkań wzrosła. I nie jest to korzystna statystyka dla czeskich drużyn. Pięć lat temu Slavia odpadła z Ligi Europy z Legią Warszawa, w poprzednim sezonie Sigma Ołomuniec w Lidze Konferencji zdobyła przeciwko Rakowi Częstochowa i Lechowi Poznań z sześciu możliwych tylko jeden punkt, z kolei Banik odpadł w walce o Ligę Europy z Legią…

Pomocnik Patrik Hellebrand gra w tamtejszej najwyższej lidze już trzeci sezon i pokazał się na tyle dobrze, że jesienią ubiegłego roku powołał go do kadry tymczasowy selekcjoner Jaroslav Kostl. "Czeska liga jest naprawdę trudna, fizycznie, biegowo, pod względem walki. W Polsce bardziej chce się grać w piłkę. Dużo lepiej mi tam pasuje, nie jest tak twarda. Jakość zawodników jest wysoka, gra tam wielu Hiszpanów, zagranicznych piłkarzy, to raczej piłkarze niż wojownicy" - porównywał wtedy. Może to zaskakujące odkrycie.
Jednak wśród 18 uczestników Ekstraklasy przedstawicieli kraju mistrzów świata nie mają tylko cztery kluby! Legia i Motor Lublin nadrabiają to dwoma, odpowiednio trzema Portugalczykami, poza inwazją z Półwyspu Iberyjskiego są tylko Zagłębie Lubin i Cracovia Kraków. A Pogoń Szczecin ma nawet hiszpańskiego trenera. Tak jak teraz Czesi z Denią. Ci jednak mają w swojej lidze tylko jednego jego rodaka, przy czym obrońca Rodrigo Abajas rozegrał w Hradcu Kralove przez sześć kolejek ligowych zaledwie 15 minut. Portugalczyka nie ma żadnego.
Stosunkowo niedawno był przypadek napastnika Marca Paixao, który przyszedł z dużymi oczekiwaniami do Sparty i zapowiadał, że zdobędzie 30 bramek w sezonie. W sześciu meczach o stawkę w Czechach nie strzelił ani jednej i wrócił do Polski. "Najlepsza decyzja w życiu" - cieszył się po latach. W kolejnym sezonie został królem strzelców ligi z 18 golami w barwach Lechii Gdańsk… To także pokazuje, jak ogromna jest różnica poziomów między obiema ligami.
Może nie brzmi to zbyt zachęcająco, ale czeska piłka i jej reprezentacja mogą się cieszyć, że ich zawodnicy trafiają do Polski. Niedawne doświadczenie z tamtejszą ligą ma także kolejny członek obecnej kadry Vaclav Sejk. Powracający z Ameryki Ondrej Lingr wybrał Polskę, by być bardziej widocznym. "Są tam świetne mecze, przychodzi wielu kibiców, piłka jest tam jak religia" - opowiadał ostatnio.
Dzięki mistrzostwom Europy współorganizowanym w 2012 roku razem z Ukrainą, kraj ma świetną infrastrukturę i piękne, duże stadiony. "Wszystko na najwyższym poziomie, porównywalne z Niemcami" - opisywał Adam Hlousek po przejściu ze Stuttgartu dziewięć lat temu na zgrupowaniu reprezentacji, do której był wtedy jednym z nielicznych powołanych właśnie z Polski.
Otrzymuj wszystkie wiadomości o ulubionych drużynach i piłkarzach
Transfery, newsy, wywiady: Włącz powiadomienia dla artykułów o Twoich ulubionych zawodnikach i drużynach.

Obecnie, oprócz Lingra, na mecze Ligi Narodów przyjechali z Polski także jego koledzy z obrony Górnika Zabrze - Michal Sacek i Zmrzly, na granicy kadry jest Hellebrand, a w Legii Warszawa próbuje odbudować karierę uczestnik mistrzostw świata Jan Kuchta… Wyjazd do Polski to już po prostu nie jest wygnanie.
