Śląsk na przerwę reprezentacyjną udał się w nienajlepszych humorach, bo z bagażem trzech porażek z rzędu (z Jagiellonią Białystok, Koroną Kielce i Wisłą Kraków). Simundza przyznał, że w ciągu tych trzech tygodni wolnych od ligi, jego zespół pracował właśnie m.in. nad mentalnością.
"Pracowaliśmy mocno fizycznie, bo analizy meczów pokazały, że jak graliśmy na dużej intensywności, to rywale mieli kłopoty. Dużo też rozmawialiśmy i pracowaliśmy nad mentalnością. Liczę, że ta druga część rundy jesiennej w naszym wykonaniu będzie lepsza" – dodał Słoweniec.
Wrocławianie w tym sezonie w lidze wygrali tylko jeden mecz, trzy razy zremisowali i doznali pięciu porażek. Wszystkie spotkania przegrali 1:2, a w czterech tracili decydującego gola w ostatnim kwadransie.
"Uważam, że nasza gra wygląda lepiej, niż na to wskazują zdobyte punkty i miejsce w tabeli. W pewien sposób jest mi żal moich piłkarzy, bo stracone gole i punkty w ten sposób są wyjątkowo bolesne. Wynika to głównie z błędów indywidualnych i nad tym też pracowaliśmy w ostatnim czasie, aby one się już nie zdarzały. Musimy się poprawić, bo nie można tak grać" – skomentował Simundza.
Trener Śląska zdradził, że w kadrze na mecz z Lechem Poznań na pewno znajdzie się już Piotr Samiec-Talar, który w minionym tygodniu wrócił do treningów z zespołem po złamaniu ręki.
"To jednak nie oznacza, że zagra od pierwszej minuty. Piotrek trenował przez ten czas indywidualnie, ale piłka nożna to sport drużynowy i zajęcia indywidualne nigdy nie zastąpią treningu z drużyną. Trudno jednak w tej chwili powiedzieć, jak wykorzystamy Piotra w meczu z Lechem" – dodał.
Do zespołu wrócił Samiec-Talar, ale za to wypadł środkowy obrońca Irodotos Christodoulou, który nabawił się urazu stawu śródstopia i czeka go kilka tygodni przerwy. To trzeci już piłkarz Śląska, którego w tym sezonie czeka dłuższa absencja. Najpierw więzadła zerwał Michał Mokrzycki, później rękę złamał Samiec-Talar i teraz poważny uraz przydarzył się Cypryjczykowi. Można do tego dodać Karola Borysa, którego Śląsk pozyskał już w trakcie sezonu, ale piłkarz przyjechał do Wrocławia z kontuzją.
"Mamy swoje pomysły na tę sytuację i będziemy musieli sobie jakoś radzić. Na szczęście pozostali zawodnicy są zdrowi. Karol rozpoczął już treningu z zespołem, ale na razie zagra w meczu rezerw, aby złapać minuty na boisku. Kiedy będzie gotowy do występu w pierwszym zespole, trudno przewidzieć" – skomentował Simundza.
Tradycyjnie Słoweniec mówił więcej o własnym zespole niż o najbliższym rywalu, bo najważniejsza dla niego jest postawa jego drużyny, jak często powtarza.
"Czeka nas bardzo trudny mecz. Od początku musimy być na bardzo wysokim poziomie fizycznie i mentalnie. Czy Lech to w tej chwili najlepszy polski zespół? Uważam, że na papierze tak właśnie jest" – krótko odpowiedział Simundza.
Początek meczu Śląsk – Lech w sobotę o godz. 17.30.
