Śląsk zatrzymany przez Koronę we Wrocławiu. Koniec imponującej serii podopiecznych Magiery

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Śląsk zatrzymany przez Koronę we Wrocławiu. Koniec imponującej serii podopiecznych Magiery
Śląsk zatrzymany przez Koronę we Wrocławiu. Koniec imponującej serii podopiecznych Magiery
Śląsk zatrzymany przez Koronę we Wrocławiu. Koniec imponującej serii podopiecznych Magiery
Profimedia
W ostatnim sobotnim meczu 18. kolejki PKO BP Ekstraklasy Śląsk Wrocław na własnym terenie bezbramkowo zremisował z Koroną Kielce. Gospodarze pozostają liderem tabeli, ale zakończyła się ich seria spotkań ze strzelonym golem.

Pierwszy kwadrans spotkania rozgrywanego na Tarczyński Arena to całkowita dominacja piłkarzy Śląska Wrocław. W tym czasie ich przewaga w posiadaniu piłki wynosiła 75%. Oczywiście nie było w tym żadnego przypadku. Trener Kamil Kuzera wiedział, że zbyt odważna gra z tak rozpędzonym liderem to prosta droga do skomplikowania sobie sytuacji już na początku meczu.

Zawodnicy Korony skoncentrowali się zatem na defensywie, odcinając od podań osamotnionego Erika Exposito, najlepszego strzelca drużyny z Wrocławia i całych rozgrywek. Kiedy sami wyprowadzali kontrataki, nie budowali ich przesadną liczbą podań i dbali, by każdy z nich zakończył się strzałem. W ten sposób drogi do bramki szukali m.in. Dalibor Takac i Martin Remacle, bohater niedawnego starcia z Legią Warszawa w Pucharze Polski. W bramce jednak świetnie spisywał się Rafał Leszczyński, który w piątek podpisał z klubem nowy kontrakt.

Hiszpański snajper Trójkolorowych nie chciał jedynie bezczynnie biegać po murawie, dlatego z upływem czasu sam starał się cofać po piłkę w głąb boiska. W 30. minucie po jednym z takich odbiorów w efektowny sposób minął Piotra Malarczyka, ale po rozegraniu akcji z Piotrem Samcem-Talarem zabrakło mu dokładności przy przyjęciu podania.

W końcówce pierwszej połowy Złocisto-Krwiści ruszyli jeszcze nieco odważniej pod pole karne gospodarzy, ale wciąż brakowało im pomysłu na przedarcie się przez ich dobrze zorganizowaną defensywę.

Forenc ratuje punkt

W drugiej odsłonie obraz gry nie zmieniał się. Na boisku wciąż dominował Śląsk, ale z tej znacznej przewagi nadal wynikało niewiele. W końcu na mocny strzał sprzed pola karnego zdecydował się Mateusz Żukowski, ale Konrad Forenc nie dał się zaskoczyć. 

W 55. minucie trener gości, widząc szansę na osiągnięcie korzystnego rezultatu, postanowił wzmocnić ofensywę swojej drużyny. Na boisku jednocześnie pojawili się Ronaldo Deaconu oraz Yevgeniy Shikavka. W drużynie Śląska również doszło do zmian. Jacek Magiera postanowił wprowadzić na murawę Yegora Matsenko oraz Buraka Ince. I to właśnie drugi z nich w 77. minucie miał świetną okazję na zapewnienie swojej drużynie prowadzenia, ale golkiper Korony kolejny raz uratował swój zespół, broniąc strzał Turka z bliskiej odległości po zamieszaniu w polu karnym.

Pomeczowe oceny zawodników
Flashscore

Mimo naporu w ostatnich minutach Śląsk nie zdołał znaleźć sposobu na umieszczenie piłki w siatce. Bezbramkowy remis oznacza, że zakończyła się seria 21. meczów ligowych gospodarzy ze zdobytą bramką. W tabeli PKO BP Ekstraklasy nadal mają jednak czteropunktową przewagę nad Jagiellonią, która swój mecz z Rakowem Częstochowa rozgrywa w niedzielę.