Jagiellonia Białystok - Wisła Płock (20:15)
Lechia Gdańsk - Pogoń Szczecin (2:1)
Lechia po emocjonującym spotkaniu pokonała na własnym stadionie także broniącą się przed spadkiem Pogoń Szczecin 2:1. Gdańszczanie po raz drugi zwyciężyli „Portowców” – we wrześniu triumfowali na wyjeździe 4:3.
Gospodarze byli poważnie osłabieni - z powodu kontuzji nie zagrali liderzy zespołu: środkowy obrońca Matej Rodin, skrzydłowy Camilo Mena oraz czołowy snajper ekstraklasy Tomas Bobcek.
Zaskoczył z kolei szkoleniowiec Pogoni. Thomas Thomasberg zdecydował się wystawić od pierwszej minuty 16-letniego Natana Ławę, który w poprzedniej konfrontacji z Koroną Kielce, jako rezerwowy, zadebiutował w ekstraklasie. Był on zresztą jedynym Polakiem w wyjściowym składzie gości. Na ławce pozostał natomiast starszy o 21 lat reprezentant Polski Kamil Grosicki.
W dziewiątej minucie powinno być 1:0 dla gospodarzy. W tej sytuacji zagapił się Attila Szalai, ale fatalnie zachował Aleksandar Cirković. Serbski skrzydłowy mógł zarówno strzelać, jak i dograć na pustą bramkę do Kacpra Sezonienki. Zdecydował się na drugi wariant i podał... wyjątkowo niecelnie.
Kibice biało-zielonych nie musieli jednak długo czekać na pierwszego gola. 120 sekund później po dalekiej centrze z rzutu wolnego Iwana Żelizki skuteczną główką popisał się Bujar Pllana, który na środku defensywy zastąpił Rodina. Obrońca Lechii został też powołany do kadry Albanii na barażowy mecz mistrzostw świata z Polską.
Niemrawo grający przyjezdni zdołali doprowadzić w pierwszej połowie do wyrównania. W 37. minucie na strzał zza pola karnego zdecydował się Paul Mukairu, piłkę próbował jeszcze wybić głową Maksym Diaczuk, czym całkowicie zmylił własnego bramkarza. W 43. minucie groźnie uderzył jeszcze Ława, ale Alexander Paulsen nie dał się zaskoczyć.
Wszystkich przyćmił jednak w 54. minucie Cirković, który popisał się niesamowitą akcją na prawym skrzydle. Niczym tyczki minął trzech rywali, następnie założył „kanał” Szalaiowi i zagrał piłkę wzdłuż bramki, którą do siatki, pomimo asysty Danijela Loncara, skierował Tomasz Neugebauer.
W 68. minucie Cirković ponownie „uruchomił” zdobywcę drugiej bramki dla Lechii, jednak tym razem przegrał on pojedynek z Valentinem Cojocaru.
Sporo ożywienia do gry gości wniósł wprowadzony na boisko w 61. minucie Grosicki. W 73. minucie po jego zagraniu z dystansu przymierzył Mukairu, ale Paulsen wykazał się świetną interwencją.

W 80. minucie prowadzenie Lechii powinien podwyższyć Diaczuk, który będąc w dogodnej sytuacji główkował nad poprzeczką. Siedem minut później, po kolejnej świetnej akcji Cirkovicia i strzale Żelizki, Szczecinian uratował Jose Pozo, który wybił piłkę z pustej bramki.
W drugiej minucie doliczonego czasu punkt Pogoni mógł zapewnić Fredrik Ulvestad, który główkował z bliska, ale golkiper gospodarzy ponownie wykazał się znakomitym refleksem i przerzucił piłkę nad poprzeczką.
Cracovia - GKS Katowice (1:0)
Krakowianie przystąpili do tego meczu osłabieni brakiem m.in. kontuzjowanych Mauro Perkovica i Kahveha Zahiroleslama. Trener Luka Elsner dał też szansę występu w podstawowym składzie młodemu Mateuszowi Tabiszowi, który wcześniej zaliczył kilka udanych wejść z ławki rezerwowych. Z kolei szkoleniowiec gości Rafał Górak musiał zestawić jedenastkę bez pauzującego za kartki Sebastiana Milewskiego.
Cracovia zaczęła odważnie. W piątej minucie szansę miał ustawiony na środku ataku Mateusz Praszelik, lecz posłał piłkę nad poprzeczką. Potem inicjatywę przejęli goście. W 19. minucie Mateusz Wdowiak precyzyjnie dośrodkował w pola karne, a tam Bartosz Nowak główkował tuż obok słupka.
Potem na boisku nie działo się zbyt wiele. Żadnej z drużyn nie udało się wypracować dobrej okazji do oddania strzału.
Za to tuż po wznowieniu gry powinno być 1:0 dla gości. Po błędzie Oskara Wójcika sam przed Sebastianem Madejskim znalazł się Ilja Szkurin. Napastnik gości strzelił jednak zbyt lekko i Wójcik naprawił swój błąd wybijając sprzed linii bramkowej.
W 77. minucie trener Elsner wprowadził do gry Maxime Domingueza i Jeana Batouma. Chwilę później ten drugi wywalczył rzut karny. „Jedenastkę” wykorzystał Ajdin Hasić.

W końcówce na boisku pojawił się Kamil Glik. Był to pierwszy występ byłego reprezentanta Polski od 6 października 2024 roku, gdy doznał zerwania więzadła w kolanie.
Pomógł on „Pasom” w utrzymaniu prowadzenia i przerwaniu serii sześciu meczów bez wygranej. Cracovia na swoim stadionie komplet punktów wywalczyła po raz pierwszy od 18 października, gdy pokonała Raków Częstochowa 2:0. GKS przegrał natomiast drugi kolejny mecz.
