W 18 meczach pierwszej rundy Arka zdobyła 21 punktów i plasuje się na 12. pozycji. Beniaminek ma jednak tylko "oczko” przewagi nad strefą spadkową.
O ile żółto-niebiescy bardzo dobrze spisywali się na własnym stadionie, o tyle katastrofalnie na terenie rywali. U siebie zdobyli 20 punktów (sześć zwycięstw, dwa remisy i porażka, bramki 13-9), natomiast na wyjeździe zanotowali remis oraz aż osiem porażek, w bramkach: 2-23.
W przerwie zimowej Gdynianie pozyskali dwóch zawodników. Blisko 31-letni Vladislavs Gutkovskis trafił do Polski wiosną 2016 roku - najpierw łotewski napastnik występował w Bruk-Bet Termalice Nieciecza (strzelił 11 goli), natomiast w 2020 roku przeszedł do Rakowa Częstochowa (24 trafienia), z którym w 2023 roku wywalczył mistrzostwo kraju. Ostatnio grał w Korei Południowej.
Z kolei niespełna 27-letni środkowy obrońca Serafin Szota przeszedł do Arki ze Śląska Wrocław.
Ponadto 32-letni środkowy pomocnik Michał Rzuchowski został przywrócony do pierwszego zespołu z rywalizujących w Pomorskiej 4. lidze rezerw, trener Szwarga podjął także decyzję o skróceniu wypożyczenia do Sokoła Kleczew Oskara Kubiaka. W rundzie jesiennej 19-letni skrzydłowy zdobył na drugoligowych boiskach 14 bramek i zaliczył cztery asysty.
"Za Oskarem świetna runda. Pokazał się, a zdobywając tyle bramek miał duży wpływ na grę zespołu. To naprawdę niecodzienne i to musiało być przez nas zauważone. Jeśli chodzi o wzmocnienia wiemy, że zimą rynek transferowy jest znacznie trudniejszy niż latem i zawodników dostępnych bez kontraktu jest dużo mniej" – skomentował 35-letni szkoleniowiec, cytowany przez klubowe media.
Z Arki odeszło czterech piłkarzy: hiszpański napastnik Diego Percan (Cordoba CF), francuski środkowy obrońca Julien Celestine (koreański Jeju United) i defensor Przemysław Stolc (Olimpia Grudziądz), a japoński środkowy pomocnik Hide Vitalucci został wypożyczony do pierwszoligowej Polonii Warszawa.
Wolną rękę w poszukiwaniu klubu dostali inni rezerwowi, jak: Marcel Predenkiewicz, Szymon Sobczak i Adam Ratajczyk, których przesunięto do drugiej drużyny.
"Nasza kadra była dość liczna i chcieliśmy ją odrobinę zmniejszyć" - wyjaśnił Szwarga.
Do rundy wiosennej Gdynianie przygotowywali się głównie na zgrupowaniu w Turcji.
"Za nami 16 dni pracy, to był długi obóz i naprawdę intensywny czas. Jesteśmy bardzo zadowoleni. Kluczowe jest to, że wróciliśmy właściwie bez żadnych kontuzji. Pomimo naprawdę dużej intensywności i dużej objętości pracy, jesteśmy w stanie przystąpić do pierwszych spotkań w optymalnym zestawieniu" – podkreślił trener.
Piłkarze beniaminka rozegrali też cztery mecze kontrolne, a ich wyniki były dość obiecujące. Pokonali dwie drużyny serbskiej ekstraklasy - 4:1 Spartaka Subotica (15. lokata) i 2:0 FK Radnicki Nisz (14.), zwyciężyli 4:0 Gangwon FC z Korei Południowej oraz zremisowali 1:1 z rumuńskim zespołem Csikszereda Miercurea Ciuc.
"Kluczowe było, aby rozegrać cztery sparingi, żeby każdy zagrał taką samą liczbę minut i mógł zaprezentować swoje umiejętności. Ostatnie dwa zagraliśmy w ten sam dzień, aby wszyscy zaliczyli pełne 90 minut i mieli taką samą możliwość rywalizacji o pierwszy skład. Na pewno niektórzy wykorzystali szansę lepiej, inni gorzej i teraz będziemy mieć fajny materiał, aby zdecydować, kto mecz z Radomiakiem zacznie w pierwszym składzie" – dodał.
Wiadomo, że w piątkowym spotkaniu w Radomiu, które rozpocznie się o godz. 20.30, na boisku nie pojawi się Dominick Zator. 31-letni obrońca musi jeszcze pauzować za czerwoną kartkę, jaką otrzymał w 17. kolejce z Rakowem.
Gotowy do gry jest natomiast defensywny pomocnik Aurelien Nguiamba, który z tego samego powodu musiał opuścić dwa ostatnie mecze.
Do potyczki z Radomiakiem (pod koniec lipca w Gdyni było 1:1) żółto-niebiescy przygotowywać się będą nie na własnych obiektach, tylko wschodzie Polski. Po powrocie z Turcji zawodnicy dostali trzy dni wolnego, a następnie wyjechali do Lublina, skąd mają dojeżdżać na treningi do Łęcznej.
Ze względu na srogą zimę i zalegający śnieg, drużyna nie ma możliwości trenowania na naturalnej nawierzchni. W tej sytuacji sztab szkoleniowy uznał, że jeśli piłkarze mają ćwiczyć na sztucznej murawie, to najlepiej na takiej, która jest osłonięta. A takie pełnowymiarowe boisko pod tzw. balonem znajduje się właśnie w Łęcznej.
Szwarga zabrał na ten wyjazd 24 piłkarzy, w tym trzech bramkarzy.
"Jako drużyna wyglądamy lepiej, zarówno w momentach, kiedy chcieliśmy grać w obronie i kiedy graliśmy w ataku. Zrobiliśmy krok do przodu i to jest najważniejsze. Pojechaliśmy do Lublina z przekonaniem, że jesteśmy gotowi na pierwszy mecz" – podsumował.
