Trener Lechii: W Lubinie woda zamarzła mi w butelce

Trener Lechii: W Lubinie woda zamarzła mi w butelce
Trener Lechii: W Lubinie woda zamarzła mi w butelceAdam Warżawa / PAP

Trener ekstraklasowej Lechii Gdańsk przyznał, że podczas tego weekendu piłkarze nie będą grać w sprzyjających warunkach, ale miał już w Polsce do czynienia z siarczystymi mrozami. "W ubiegłym roku w Lubinie podczas meczu z Zagłębiem woda zamarzła mi w butelce" - przypomniał John Carver.

"Cieszę się, że wracamy do gry. Byliśmy na obozie w Turcji, gdzie świetnie pracowaliśmy nad kwestiami taktycznymi i fizycznymi. Naprawdę jestem zachwycony, jak zespół trenował i jak spisywał się w sparingach z wymagającymi rywalami. W zeszłym roku po zgrupowaniu w Turcji byliśmy w znakomitej formie i liczę, że uda nam się ją powtórzyć" - powiedział Carver w piątek na konferencji prasowej w Gdańsku.

Szkoleniowiec biało-zielonych zdradził, że ma punktowe oczekiwania na tę rundę, ale nie chce ich wyjawić.

"To moje prywatne cele, które zostaną w mojej głowie. Trzeba pamiętać, jak futbol jest nieprzewidywalny, czego również dowiodła w poprzednim sezonie Lechia. Mam nadzieję, że dobrze rozpoczniemy tę rundę i będziemy oglądać taki sam zespół jak z ostatniego spotkania u siebie z Górnikiem Zabrze, które wygraliśmy 5:2" – dodał.

Podczas tego weekendu można spodziewać się siarczystych mrozów. W sobotę wieczorem w Poznaniu, gdzie z Lechem rywalizować będzie Lechia, odczuwalna temperatura może wynieść nawet -18 stopni Celsjusza.

"Na pewno jest to ekstremalna pogoda i warunki będą trudne, ale dla obu zespołów. Miałem już jednak do czynienia z większymi mrozami. W 2009 roku, kiedy pracowałem w Toronto, odczuwalna temperatura wynosiła -27 stopni. A w lutym zeszłego roku, kiedy graliśmy w Lubinie z Zagłębiem, napiłem się wody, następnie postawiłem butelkę na ziemi i po pięciu minutach była zamarznięta" - przyznał.

Angielski szkoleniowiec zapewnił, że zimowa aura nie wpłynęła negatywnie na przygotowania jego zespołu do pierwszego vwiosennego” spotkania.

"Niesamowitą robotę wykonali pracownicy Gdańskiego Ośrodka Sportu. Kiedy wracaliśmy z Turcji nie spodziewałem się, że będzie możliwie odgarnięcie całego śniegu z boiska, a mieliśmy świetne warunki do treningu, myślę, że jedne z lepszych w Polsce. Bardzo to doceniamy" – podkreślił.

26 lipca w pierwszym meczu pomiędzy tymi zespołami Lech triumfował nad morzem 4:3.

"Gramy z mistrzem Polski, klubem o wielkiej tradycji i renomie, dlatego nasza motywacja jest podwójna. Mam tylko nadzieję, że nie będzie to tak szalone spotkanie, jak w Gdańsku. A kiedy ma się takiego napastnika jak Tomas Bobcek, który zanotował hat-tricka, to trzeba odnieść zwycięstwo" – ocenił.

60-letni trener przypomniał, że jego drużyna straciła kontrolę nad meczem na początku drugiej połowy na 22 minuty. Rywale strzelili wówczas cztery gole.

"W pozostałym czasie graliśmy jak równy z równym i pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie skutecznie rywalizować z Lechem oraz innymi czołowymi zespołami. Udowodniliśmy to również rok temu, kiedy pokonaliśmy siebie poznaniaków oraz Jagiellonię Białystok 1:0" – zauważył.

W sobotnim meczu w Lechii zabraknie pauzującego za żółte kartki środkowego pomocnika Rifeta Kapicia oraz środkowego obrońcy Maksyma Diaczuka.

"Diaczuk ma kontuzjowany bark i to jedyny minus zgrupowania w Turcji. Poza tym po urazie prawy obrońca Alvis Jaunzems jest delikatnie za grupą, a pozostali zawodnicy są zdrowi i gotowi do gryv – zaznaczył.

W stolicy Wielkopolski nie wystąpią także dwaj nowi piłkarze - 21-letni skrzydłowy Igor Bambecki oraz młodszy o rok środkowy obrońca z Kosowa Indrit Mavraj.

"Jeszcze w piątek powinniśmy otrzymać wszystkie dokumenty niezbędne do rejestracji Mavraja. Jeśli chodzi o Bambeckiego, to oczywiście trenuje z nami, ale jeszcze nie został zgłoszony do rozgrywek" - przekazał Carver. 

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen