Klub z Łodzi w zimowej przerwie między rozgrywkami dokonał największych wzmocnień ze wszystkich drużyn ekstraklasy. Sprowadził aż siedmiu piłkarzy, w tym dwóch aktualnych reprezentantów kraju – bramkarza Bartłomieja Drągowskiego i obrońcę Przemysława Wiśniewskiego czy skrzydłowego drużyny narodowej Ghany Osmana Bukariego, którego pozyskanie z amerykańskiego Austin FC miało kosztowało ok. 5,5 mln euro, co jest absolutnym rekordem polskiej ligi.
W sumie Widzew na transfery miał wydać ponad 50 mln zł. Jak podkreślił trener Jovicević, sukcesem w przypadku jego drużyny byłoby w tym sezonie dostanie się do europejskich pucharów.
"Widzew to wielki klub, który cały czas się rozwija. Chcemy zbudować hegemona, ale to proces. Zadaniem wszystkich jest, żeby udźwignąć presję oczekiwań. Trzeba mieć marzenia, ale pieniądze nie są gwarantem sukcesu. Liverpool wydał setki milionów funtów, a osiągnął gorszy wynik niż wcześniej. Pieniądze są na pewno ważne i mogą pomóc w osiągnięciu celu, lecz nie są najważniejsze" – powiedział Chorwat na czwartkowej konferencji prasowej.
Przyznał, że po dołączeniu siedmiu zawodników o wysokiej jakości i doświadczeniu, znacząco podniosła się rywalizacja w zespole oraz jego potencjał.
"Każdy trener chce mieć w kadrze dwóch zawodników na każdej pozycji, bo to ważne dla rywalizacji. To napędza drużynę do dalszego rozwoju. Będę oczywiście miał problem z wyborem jedenastki, ale w trakcie rundy każdy będzie miał szansę na występy" – tłumaczył.
Łodzianie w pierwszym meczu po zimowej przerwie podejmą w sobotę Jagiellonię. Drużyna z Białegostoku zajmuje trzecie miejsce w tabeli. Widzew jest dopiero 15., jednak różnice punktowe w lidze są niewielkie, do zespołu Adriana Siemieńca traci dziewięć „oczek”.

"To będzie trudny mecz przeciwko dobrze zorganizowanej drużynie, ze swoim stylem i wyróżniającymi się zawodnikami. Jagiellonia od dawna gra razem, od trzech lat ma tego samego trenera. Jej styl to gra krótkimi podaniami, wertykalna. Mają bardzo dobrych zawodników, jak Afimico Pululu, Taras Romanczuk czy Jesus Imaz. Jesteśmy jednak gotowi do tej konfrontacji" – zaznaczył Jovicević.
Przyznał, że jego piłkarze będą musieli poradzić sobie również z presją oczekiwań z różnych stron. Jak jednak zaznaczył, w życiu sportowców i trenerów to nic nowego.
"Presja jest zawsze. Ja jej nie czuję. Chcę wszystkim pokazać duch zespołu i walkę od pierwszej do ostatniej minuty. Nowi piłkarze będą potrzebowali trochę czasu, ale każdy rozumie, że kibice chcą wyników już teraz. Chcemy więc zacząć od zwycięstwa z Jagiellonią" – podkreślił.
Sobotnie spotkanie zostanie rozegrane w trudnych warunkach atmosferycznych, bo w jego trakcie temperatura odczuwalna może dochodzić w Łodzi do minus 20 st. Celsjusza. Szkoleniowiec gospodarzy przekonywał jednak, że na boisku i trybunach na pewno będzie gorąco.
W drużynie z Łodzi w tym sezonie nie wystąpi Szymon Czyż. Klub poinformował w czwartek o groźnej kontuzji zerwania więzadła krzyżowego w kolanie, co oznacza kilkumiesięczną rehabilitację 24-letniego pomocnika.
Mecz Widzewa z Jagiellonią w 19. kolejce ekstraklasy rozpocznie się w sobotę o godz. 17.30. W pierwszym w tym sezonie spotkaniu tych zespołów w Białymstoku gospodarze wygrali 3:2.
